Celnicy we mgle

Komputeryzacja służb celnych to przedsięwzięcie dla państwa jeszcze bardziej rentowne niż telefonizacja, a w dodatku wymaga niewielkich nakładów. W początkowej fazie, która powinna objąć posterunki, oddziały i urzędy celne, koszty zakupu ok. 400 terminali ze stosownym oprogramowaniem, wyniosłyby nie więcej niż 10 mln USD.

Komputeryzacja służb celnych to przedsięwzięcie dla państwa jeszcze bardziej rentowne niż telefonizacja, a w dodatku wymaga niewielkich nakładów. W początkowej fazie, która powinna objąć posterunki, oddziały i urzędy celne, koszty zakupu ok. 400 terminali ze stosownym oprogramowaniem, wyniosłyby nie więcej niż 10 mln USD.

W notatce "Nie-celna komputeryzacja" (CW-PL 37/92 str. 4) dałem wiarę wstępnym i jak się okazało, dalece nieprecyzyjnym, bo zaniżonym o rząd wielkości wyliczeniom. Napisałem bowiem, że wartość tych nakładów wyniesie 5 mld zł. Przepraszam. Jednak nawet po tej korekcie - potwierdzonej przez wiceprezesa Głównego Urzędu Ceł - p. Krzysztofa Hordyńskiego - 10 mln USD wydaje się sumą bardzo małą w porównaniu z miliardami potrzebnymi na telekomunikację.

Sprawnie prowadzona (czytaj: skomputeryzowana) obsługa celna jest zaś jednym z ważnych źródeł dochodów budżetu. Ten cel powinien być bardziej bliski naszej administracji niż zagranicznym agendom. Tymczasem jedyne większe pieniądze, którymi w tej chwili dysponuje GUC (ok. 1 mln USD) pochodzą z funduszu EWG-PHARE (Polish-Hungarian Assistance for Reconstruction of Economy). W ramach programu zajmującego się infrastrukturą handlu zagranicznego są one konsumowane przez prace studialne, które od maja br. prowadzi założona w 1990 r. polsko-brytyjska konsultingowa spółka jv Coppers & Lybrand. Dopiero wyniki tego studium będą mogły stanowić podstawę do próśb o dalsze fundusze.

Ile można stracić?

Roczne dochody budżetu pochodzące z cła osiągną w br. ok. 24 bln zł plus ok. 17 bln zł z podatku obrotowego pochodzącego z granicznego ruchu towarowego. Niektórzy eksperci twierdzą, że komputeryzacja co najmniej by je podwoiła. Tymczasem wszelkie inwestycje w tej dziedzinie przeciągają się, bądź są wyhamowywane. Urzędnicy celni wszystkich szczebli bardzo otwarcie o tym mówią, jednym tchem zastrzegając zarazem swoją anonimowość. No cóż, lojalność w tym zawodzie obowiązuje jak w żadnym innym. Natomiast skutki fałszywie prowadzonej polityki ponosi społeczeństwo i budżet, który załatałby wiele swych "dziur", gdyby serio zabrano się do uszczelniania nawet nie tyle granic, co finansów.

Okazuje się jednak, iż ten tok rozumowania jest niesłuszny. Wiceprezes GUC stwierdza bowiem "oczywiście osiągamy dochodowość jakiej nie ma nikt, ale dochodów tych nie można użyć do finansowania inwestycji". Dlaczego? Ponieważ zyski GUC, który jest instytucją budżetową, odprowadza się do skarbu państwa i nikt potem nie patrzy skąd przyszły. Nie ustala się tu żadnych sprzężeń pomiędzy rentownością a dotacją dla poszczególnych służb publicznych a dotacją.

Wszystko więc rozpływa się na nieokreślonych szczeblach najwyższych, dzięki czemu nie ma odpowiedzialnych finansowo za wdrożenie informatycznego systemu celnego. Można za to bezbłędnie stwierdzić czemu sprzyja niedoskonała technika księgowania: bezprawiu uprawianemu przez drobnych "biznesmenów", których celnicy nie nadążają rachować na swoich liczydłach, wysłużonych kalkulatorach i gdzieniegdzie komputerach.

Co dotąd zrobiono?

Struktura polskich służb celnych jest następująca: Głównemu Urzędowi Celnemu w Warszawie (GUC) podlega 18 urzędów celnych (UC). UC z kolei zarządzają oddziałami i posterunkami celnymi - po kilkanaście na każdy oddział. Komputeryzację swojego UC wraz z niektórymi posterunkami zainaugurowała dyrekcja w Cieszynie w połowie 1991 r. (DOS/Novell). W br. dołączyły lub dołączają UC w Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Rzepinie, Szczecinie i Wrocławiu oraz w Gdańsku i Gdyni, gdzie prace prowadzi gdyński Prokom (Unix). W wymienionych urzędach, a dokładniej ich dyrekcjach, wdrażane jest oprogramowanie do ewidencji zgłoszeń celnych, rachunków i nadzoru terminów płatności (7+14 dni) dla naliczonych opłat. W br. powstała również centralna kartoteka importowanych samochodów. Natomiast wyposażenie posterunków i oddziałów podległych dyrekcjom skomputeryzowanych UC, to kwestia dalszej przyszłości.

Szczególnie dramatyczny jest aktualny stan Urzędu Celnego w Warszawie - placówki o największym w kraju przepływie clonych towarów. Mimo swoich rozmiarów nie została ona dotąd skomputeryzowana, m.in. z powodu trudności lokalowych. Urzędu Celnego w Warszawie nie należy mylić z UC Port Lotniczy, który jak na razie jest skomputeryzowany fragmentarycznie. Kwestia Okęcia to jednak jeszcze inna historia - o której za chwilę.

Kiedy SAD?

Pracujące obecnie systemy, zainstalowane bądź wdrażane w Urzędach Celnych, to jakby księgowość off-line. Księgowość on-line (na bieżąco) będzie możliwa dopiero w następnych etapach komputeryzacji. 1 stycznia 1992 r. wprowadzono jednolity dokument administracyjny SAD (Single Administrative Document). "Z punktu widzenia organizacji czekanie z komputeryzacją na SAD było postępowaniem słusznym Nikt przedtem nie chciałby z nami negocjować żadnego kontraktu na komputeryzację, ponieważ nie byłoby wiadomo, co ma komputeryzować" - twierdzi z żelazną logiką prezes Hordyński. Sprecyzujmy więc terminarz inwestycji dotyczącej komputeryzacji po zastosowaniu SAD.

Plany GUC

Fałszywe byłoby twierdzenie, że GUC w ogóle nie ma koncepcji. Na skutek oczywistej niemożności dokonania komputeryzacji przez własnych informatyków, w połowie 1991 r. GUC przeprowadził przetarg na prototypową komputeryzację UC Lotnisko Okęcie. Przetarg, mimo że dotyczył usługi tak fragmentarycznej, wywołał istną burzę w polskim światku informatycznym. GUC rozpoczął od niewielkiego zapytania ofertowego, ponieważ nie chciał powtórzyć historii Poltaxu.

W nie ogłoszonym nigdy w prasie przetargu (por. "Cło z komputera", CW-PL 12/91, str. 19 i 30), brały udział następujące firmy: Bull, Elektrim, IBM, ICL, Instytut Energii Atomowej, INTRACOM SA, Malam Systems Ltd. (Izrael), NCR, ORIGIN Technology in Business B.V., Polskie Systemy Informatyczne SA, PZ Polbrit International, Siemens Nixdorf, Unisys/Unilot i Zakład Obsługi Technicznej ZOTPAN. Wiceprezes Hordyński twierdzi, że przetargu nie ogłoszono publicznie, ponieważ nie były do końca sprecyzowane potrzeby komputeryzacji tego wycinka. Chciano, aby pewne aspekty podpowiedziała firma posiadająca doświadczenie na tyle wszechstronne, aby mogła doradzić niektóre rozwiązania czerpiąc je z własnej praktyki.

Dziwi wśród uczestników przetargu brak co najmniej 3-5 rodzimych firm, które liczą się na polskim rynku oprogramowania DOS-owsko/Novell'owskiego lub Unixowego. W ocenie osób ogłaszających przetarg w 1991 r. firm takich jeszcze nie było. Natomiast z wymienionych 14 ofert, od początku 7 okazało się niepoważnych: proponowano bowiem głównie sprzęt, przy zupełnym braku zaplecza kadrowego, zdolnego do podjęcia prac związanych z oprogramowaniem. Ważnym, jak wspomniano kryterium wyboru było doświadczenie firmy w dziedzinie oprogramowania urzędów celnych. Zajmowały się tym poprzednio zaledwie dwie firmy: INTRACOM (w Grecji) i Malam Systems - w Izraelu, Urugwaju i Meksyku. Cały rok, od wiosny 1991 r. do wiosny 1992 r., decydowano się na ostateczny wybór. Przetarg na prototypową komputeryzację UC Okęcie podpisano z Malam Systems. Koszty prac zostały pokryte z krajowego Funduszu Rozwoju Eksportu (FRE). Warunki realizacji kontraktu składane w ofercie przetargowej były następujące: sprzęt IBM AS/400 lub NCR 3000, termin realizacji - 6 miesięcy, koszt realizacji - ok. 750 tys. USD, w tym 350 tys. USD za sprzęt.

Oprogramowanie miało zawierać następujące moduły: biblioteka danych o klientach i taryfie, cargo, import indywidualny (pasażerowie), księgowość, obliczenia cła i podatku, obsługa licencji i kwot importowanych, wprowadzanie i weryfikacja zgłoszeń, zapytania i raporty, systemu. Minęło już pół roku od ogłoszenia wyników przetargu. Wkrótce ma się zakończyć pierwszy etap prac, związany z projektowaniem systemu. Jego uruchomienie aktualnie przewiduje się na lipiec 1993 r.

GUC zna zalecenia Biura Informatyki URM dotyczące komputeryzacji służb administracji państwowej. Od początku 1991 r., nad komputeryzacją ceł czuwa nawet od nowa zorganizowany Departament Komputeryzacji i Statystyki. Niestety bardzo często jego rola sprowadza się do koordynowania i konsultacji przetargów lokalnych UC, jest bowiem niestety zbyt słaby dla tworzenia własnych aplikacji. Co do zaleceń URM wielu pracowników GUC zgodnie twierdzi, że akademicki puryzm związany z sympatią do Unixu, jest piękny w teorii, ale często nie uwzględnia realiów. Oczywiście to co można, powinno się budować w architekturze otwartej na przyszłe upgrade'y, ale należy też dbać o prostotę, szybkość wdrożenia i lokalne realia.

Kogo smuci Cieszyn?

Im niżej w służbowej hierarchii, tym większy jest nacisk na komputeryzację. W odniesieniu do zaleceń co do informatyzacji administracji państwowej przypadek Cieszyna miał więc niemal znamiona partyzantki. Jeszcze niedawno "góra" nie akceptowała tego przedsięwzięcia. Teraz chętnie zeń korzysta.

Komputeryzację UC w Cieszynie rozpoczęto w 1990 r. Wtedy to bowiem, w wyniku liberalizacji przepisów, liczba stałych przewoźników wzrosła z kilkuset do prawie 3500. Stało się to przyczyną wielomiesięcznych zatorów w obiegu dokumentów - a w konsekwencji opłat. Na początek opracowano więc oprogramowanie do ewidencji zgłoszeń celnych, rozliczania cła, podatku obrotowego, odsetek itp. Szybsze naliczanie opłat (do października br. 86 mld zł punktualnie pobieranych należności przy obrotach rzędu 1.5 bln zł) przyniosło to nie tylko wymierne dochody. Okazało się również, iż szybko dostępne dane identyfikacyjne przydają się policji, a możliwość generowania zestawień szczególnie interesuje NIK i Ministerstwo Finansów. Nic w tym dziwnego, jeśli zważyć, że aktualne dane statystyczne dotyczące dowolnego parametru ruchu towarowego przygotowane być mogą w ciągu pół godziny. Grupa kontrolerów NIK, tradycyjnie kartkując dokumentację, ma szansę zakończyć tę samą czynność nie wcześniej niż po kilku tygodniach.

Zachęceni sukcesem Cieszynianie postanowili skomputeryzować nie tylko urząd, ale również przejście graniczne. Wykonał to na ich zamówienie (podobnie zresztą jak pierwszy etap komputeryzacji) dyr. dr inż. Zbigniew Główka z Bielska- Białej ze swoją 40-osobową prywatną firmą Systemy Komputerowe. Koszt instalacji wyniósł ok 1 mld zł. Wszystkie wprowadzone aplikacje pracują jak dotąd na DOS-ie w sieci Novell. Rolę terminali spełniają klony PC AT z firmy IPC, natomiast za serwery służą komputery ALR 486 z bielskiego Techmexu. Terminale (ok. 30 sztuk) pracują zarówno na stanowiskach celników, jak i u 7 firm spedytorskich (Hartwig, Olech, Spedpol i in.). W opisanej sieci lokalnej najdłuższy odcinek połączył kilkusetmetrowy kabel światłowodowy przerzucony przez most na rzece Olzie do stanowisk pracy spedycji przywozowej (por. plan).

Co dalej?

Presja na dalszą komputeryzację jest ogromna. Pozostające bez komputerów posterunki i oddziały podległe UC Cieszyn chcą się komputeryzować jak najszybciej. Obce im są kwestie typu "Unix albo Novell, oto jest pytanie..." Podobna sytuacja panuje też w innych, czekających na pełniejszą komputeryzację urzędach: w Rzepinie, Wrocławiu, Poznaniu czy Przemyślu. Systemom dra Główki na pewno można wiele zarzucić (choćby to, że ich nowa Unixowa wersja nie została jeszcze przetestowana). Liczy się jednak to, że istnieją. W tej sytuacji rzeczywiście centralnym władzom GUC nie pozostaje nic innego jak wygłosić jedynie tezę o prowadzeniu "komputeryzacji niezgodnej ze standardami", nie oferując w perspektywie najbliższych 2 lat żadnego uniwersalnego oprogramowania.

Rzecz tylko w tym, czy społeczeństwo ma nadal z własnej kieszeni pokrywać straty budżetu ponoszone na skutek wadliwej organizacji ściągania należnych mu ceł. I czy nadal legendarne już TIR-y, będą wjeżdżać "tranzytem" do Polski by następnie bez śladu "zgubić" swoje ładunki we mgle.


TOP 200