Całkiem nowe pokolenie

Studenci ostatnich lat informatyki mają dziś więcej wspólnego z kolegami z działów ekonomii i zarządzania, niż ze skupionymi introwertycznymi pasjonatami, którzy jeszcze kilka lat temu zaludniali korytarze politechnik i uniwersytetów.

Studenci ostatnich lat informatyki mają dziś więcej wspólnego z kolegami z działów ekonomii i zarządzania, niż ze skupionymi introwertycznymi pasjonatami, którzy jeszcze kilka lat temu zaludniali korytarze politechnik i uniwersytetów.

Kiedy pięć lat temu decydowali o wyborze studiów, akcje informatyków na światowej giełdzie pracy osiągały właśnie najwyższe notowania. Były to najbardziej poszukiwane i najbardziej popłatne zawody na rynku. Prasa pełna była doniesień o niebotycznych zarobkach oferowanych niemal każdemu kto - nawet w stopniu podstawowym - znał programowanie, obsługę sieci, nie wspominając już o zintegrowanych systemach wspomagających zarządzanie ERP. Ci, którym nie odpowiadały warunki oferowane tu na miejscu, zawsze mogli pomyśleć o wyjeździe do USA, czy później do Niemiec w ramach programu "zielonych kart" przygotowanego przez kanclerza Gerharda Schroedera.

Ponure realia

Na rynek pracy przyszło im jednak wchodzić w zupełnie innej sytuacji, przy bezrobociu sięgającym 17,8%, które dotyka w dużej mierze absolwentów szkół wyższych (co trzeci Polak przed 25 rokiem życia pozostaje bez pracy) i w czasach ogromnej konkurencji. Studia informatyczne od lat utrzymują się bowiem w czołówce najpopularniejszych kierunków wybieranych przez maturzystów. Coraz to nowe uczelnie (ostatnio chociażby warszawska Wyższa Szkoła Psychologii Społecznej) otwierają kierunki informatyczne i luźno związane z informatyką, takie jak "systemy informatyczne w zarządzaniu". Polska Agencja Prasowa podała kilka miesięcy temu, że liczba miejsc na studiach na kierunku przekroczyła już 100 tys.

Na każde ogłoszenie skierowane do specjalistów ds. informatyki przychodzi po kilkaset aplikacji od coraz lepszych studentów. Do krakowskiego oddziału Motorola Global Software Group tylko w tym roku złożyło swoje aplikacje ponad 3000 studentów, nie tylko z kierunków informatycznych. "Są coraz lepiej zorientowani w realiach rynku pracy. Wiedzą więcej na temat swoich preferencji. Wiedzą czego chcą. Bez ogródek przyznają, że biorą udział w innych procesach rekrutacyjnych" - mówi Katarzyna Reinfuss, dyrektor ds. HR w Motorola Global Software Group.

Wydarzenia ostatnich lat nie mogły pozostać bez wpływu na wybory studentów. Widać to zwłaszcza, gdy zapytamy ich o oczekiwania płacowe w nowej pracy. Większość z nich - i to niemal niezależnie od miasta, w którym studiują - ostrożnie deklaruje sumę oscylującą wokół 2000 zł netto. Kwota ta przyprawiłaby ich starszych o 5, 7 lat kolegów o wesołość. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w sytuacji, w której pracodawca może wybierać spośród dziesiątków równie dobrych kandydatów, na wiele więcej nie mają co liczyć. Zrozumieli też wreszcie prawdę, którą ich koledzy z kierunków związanych z zarządzaniem i ekonomią przyswoili już wiele lat temu, że aby zdobyć upragnioną pracę, muszą się czymś wyróżnić spośród masy kandydatów do pracy.

Wiedza i certyfikaty

Marząc przede wszystkim o pracy dla dużych firm - polskich i międzynarodowych - od początku studiów dopasowują życiorys do oczekiwań tego typu pracodawców. Na drugim roku studiów trafiają do kół i organizacji studenckich, często współpracujących z firmami informatycznymi, gdzie przy okazji inicjatyw podejmowanych przez te organizacje poznają technologie, a ponadto zyskują dowód na umiejętność pracy zespołowej.

Pęd do praktycznej wiedzy o informatyce widać niemal na każdym kroku, chociażby obserwując pełne sale podczas seminariów technologicznych organizowanych na uczelniach w ramach programu Microsoft Developer Network Academic Alliance (MSDN AA). Jedną z inicjatyw rozwijanych od trzech lat w ramach MSDN AA jest portal CodeGuru.pl poświęcony technologii .Net, tworzony przez studentów działających w akademickich kołach programistów. Dla najaktywniejszych uczestników projektu, a także dla uczestników licznych konkursów, Microsoft przewidział różne formy gratyfikacji. Wśród nich m.in. kupony rabatowe na szkolenia i egzaminy w ośrodkach edukacyjnych, plecaki, gry, książki o często dość znacznej wartości. Jeszcze kilka lat temu najpopularniejszym gadżetem były gry. Można tylko przypuszczać, że nie tyle ze względu na zainteresowania samych studentów, ile na relatywnie dużą wartość i łatwą dalszą odsprzedaż. Dziś studenci wybierają przede wszystkim podręczniki i kupony rabatowe na kursy.

Równie silna jak pęd do wiedzy jest potrzeba jej udokumentowania. "Jednym z podstawowych postulatów, zgłaszanych przez uczestników seminariów w naszych badaniach ankietowych, było wydawanie certyfikatów uczestnictwa" - mówi Karol Wituszyński, menedżer ds. programu akademickiego w dziale Developer & Platform Group polskiego oddziału Microsoft. Nawet jeśli wielu z nich zdaje sobie sprawę z niewielkiej wartości tego typu papieru, to jednak chcą mieć jakikolwiek dokument świadczący o ich aktywności. (W ostatnich latach studenci bardzo docenili wartość certyfiktów. Już na drugim, trzecim roku starają się o uzyskanie certyfikatów znajomości najpopularniejszych technologii sieciowych.)

Łowcy staży

Na trzecim, czwartym roku przychodzi czas praktyk. Niektórzy, jak Piotr Wolski z Politechniki Gdańskiej, biorą udział w popularnym konkursie "Grasz o staż". Piotr trafił w ten sposób na praktyki do Telekomunikacji Polskiej. Miał również propozycję z Philipa Morrisa. Przez dwa lata z rzędu odbywał trzymiesięczne praktyki na amerykańskim Uniwersytecie Purdue, o które wystarał się samodzielnie. Do tej pory uczestniczy zdalnie w jednym projekcie programistycznym, a marka tej znanej uczelni pomaga mu przy ubieganiu się o kolejne staże. W przyszłości zgodnie z kierunkiem swojej specjalizacji - inżynieria oprogramowania - chciałby zająć się rozwojem oprogramowania, najchętniej w jakiejś międzynarodowej organizacji o dobrze zdefiniowanych standardach.

Część swojego czasu obecni studenci kierunków informatycznych inwestują w kolejne studia i słowo "inwestują" jest tu jak najbardziej na miejscu. Najczęściej wybierają kierunki związane z ekonomią i zarządzaniem. Doskonale wiedzą, że informatyk bez choćby podstawowej wiedzy biznesowej ma znacznie zawężone pole manewru jeśli chodzi o wybór miejsca pracy. W połączeniu informatyki z kolejnymi studiami widzą sposób na ucieczkę od typowej ścieżki kariery programisty.

Coraz więcej z nich widzi siebie przede wszystkim jako analityków biznesowych, a nie programistów lub administratorów.


TOP 200