Cała para w gwizdek

Jak poinformował CW-PL 22/92 w połowie maja w hotelu Marriott w Warszawie, odbyło się spotkanie polskich dealerów firmy Borland z jej amerykańskimi przedstawicielami. Po spotkaniu żal tylko MSP. Firma jest niezłym dystrybutorem i stara się jak może o dealerów. Natomiast wizyta aż czterech (!) Panów z Borlanda pozostawiła zażenowanie. Cała para w gwizdek to patent nie tylko polski. Borland osiągnął w tym już takie mistrzostwo że głos gwizdka jest znany i słyszany na całym świecie. A przy tak wysokiej jakości wyrobów byłoby to właściwie zbyteczne.

Jak poinformował CW-PL 22/92 w połowie maja w hotelu Marriott w Warszawie, odbyło się spotkanie polskich dealerów firmy Borland z jej amerykańskimi przedstawicielami. Po spotkaniu żal tylko MSP. Firma jest niezłym dystrybutorem i stara się jak może o dealerów. Natomiast wizyta aż czterech (!) Panów z Borlanda pozostawiła zażenowanie. Cała para w gwizdek to patent nie tylko polski. Borland osiągnął w tym już takie mistrzostwo że głos gwizdka jest znany i słyszany na całym świecie. A przy tak wysokiej jakości wyrobów byłoby to właściwie zbyteczne.

Pierwszą część spotkania, wypełniła prezentacja dotychczasowego dorobku firmy Borland, ze szczególnym naciskiem na dość nieczytelną promocję QuatroPro 4.0. W zasadzie wyczerpała ona zaplanowaną tematykę spotkania. Poziom części drugiej, czyli wolnych pytań, przebiegał w stylu "kto, czego nie rozumie". W odpowiedziach można było usłyszeć, że:

- IV jest ostatni. Borland nie zamierza go rozwijać ani kontynuować.

- trwają prace nad kolejnymi wersjami C i jak można było czytać między wierszami pokazu, również Pascala, choć ta druga informacja nie jest wcale pewna.

- Windows we wszystkich wyrobach. Wygląda więc na to że nawet największy konkurent Microsoftu uznał, że system "okien" jest wart zachodu.

- tylko firma MSP jest oficjalnym dystrybutorem Borlanda na terenie Polski. Inne firmy jak Paralel, czy Samba miałyby być tylko czymś w rodzaju "poddystrybutora".

Dodajmy od siebie, że ton wielu wypowiedzi przedstawicieli Borlanda mocno przystawał do stwierdzenia: "Nie podoba się Wam, to nie kupujcie." Równocześnie ktoś, kto uważnie śledzi ceny jego produktów, na pewno zauważy, że pecha mają wszyscy ci, którzy kupują pierwsi. Wystarczy bowiem odczekać ok. 3 miesiące od momentu pojawienia się wyrobu na rynku polskim i już kupujemy go w cenie o 30-40% niższej.

Na zakończenie kilka uwag pro domo sua. Często z naszej winy polski rynek, nie tylko ze względu na brak praw autorskich, odbierany jest przez firmy amerykańskie jako teren wielkości kropki na globusie. Wyobrażenie to potwierdza jeszcze często zachowanie dealera, czyli sprzedawcy, mieniącego się przedstawicielem handlowym, który nie mówi po angielsku, a do tego zadaje pytania w stylu: "czemu programy największego konkurenta są lepsze?".

Drodzy Dealerzy. Jeśli pytacie o coś obcokrajowca, to nie deprecjonujcie dorobku polskiego dystrybutora. Chyba że macie uzasadnioną potrzebę i możliwość zajęcia jego miejsca. 90% pytań do Borlanda mogło i powinno być zadane organizatorowi spotkania, czyli firmie MSP. Mało tego. Jak sądzę wystarczyłoby to zrobić w momencie odbioru zamówionego w tej firmie towaru.