CW 10 lat: O kosmologii, teologii i racjonalności

Z księdzem profesorem Michałem Hellerem, filozofem, kosmologiem, teologiem, rozmawia Marek Hetmański.

Ksiądz profesor Michał Heller

Ksiądz profesor Michał Heller

Jak ocenić obecny stan nauk, zwłaszcza wciąż narastający podział na nauki humanistyczne i empiryczne nauki przyrodnicze. Zaznaczył się on już pod koniec XIX w., a teraz, w dobie specjalizacji, się pogłębia. Niektórzy mówią o powstaniu czegoś pośredniego, tzw. trzeciej kultury, która ma ten podział przezwyciężać. Zdaniem Księdza Profesora jest to kryzys czy naturalny rozwój cywilizacji?

Naturalny rozwój cywilizacji bardzo często łączy się z kryzysem. Jedno bez drugiego jest trudne do pomyślenia. Ten problem ma bardzo długą historię i sięga, jak wszystko, czasów greckich. W starożytnej Grecji było liczne grono ludzi wykształconych, ekspertów w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.

Byli to np. Pitagoras, Archimedes. Było też szerokie grono konsumentów tamtej kultury. Już wówczas był rozłam pomiędzy tym, co greckie klasyczne nauki wiedziały o świecie, a tym, co wiedzieli niektórzy filozofowie mniej o tym wszystkim poinformowani. Pod koniec starożytności stała się rzecz bardzo interesująca, będąca pewną przestrogą. Wędrówki ludów, które spowodowały wielki kryzys kulturalny tamtych czasów, ci eksperci po prostu nie przeżyli. Nie pozostał ani jeden człowiek, który byłby w stanie zrozumieć Elementy Euklidesa czy Almagest Ptolemeusza. Ta wiedza zniknęła, gdyż zostali oni fizycznie zniszczeni. Nic nie przetrwało. Średniowiecze bardzo wolno uczyło się tej wiedzy od nowa. Ponowne zrozumienie dzieł Ptolemeusza nastąpiło dopiero ok. XI i XII w. Dopiero wtedy nauczono się matematyki, która była tak potrzebna nauce.

Jest to przestroga dla dzisiejszych czasów. Niekiedy dyskutuje się w gronie fizyków, czy fizyka jako nauka przetrwa w najbliższym stuleciu, czy też rozpłynie się w nieokreślonej masie pseudokultury. Na szczęście dzisiaj jest już tak wielu fizyków, że jest mało prawdopodobne, aby miało się tak stać. Jednak zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że nauka może utonąć w jakimś ogłupieniu czy irracjonalizmie. Niektórzy się tego boją, lecz miejmy nadzieję, że takie czarne wizje się nie spełnią.

Powracając jednak do dylematu - humanistyka czy nauki przyrodnicze. W jednej z książek zatytułowanej Czy fizyka jest nauką humanistyczną? wyraziłem pogląd, że jest taką nauką, jeśli uprawiają ją fizycy artyści, a nie rzemieślnicy. Wciąż to podtrzymuję.

A kogo jest więcej w fizyce - artystów czy rzemieślników?

Trzeba pracy wielu rzemieślników, aby mógł się pojawić jeden artysta. Niekiedy słyszy się, że w naukach ścisłych, podobnie zresztą jak w innych, panuje przeciętność i trzeba z tym skończyć. To nie jest prawda, ponieważ przeciętni uczeni spełniają pozytywną rolę, wykonują wiele pożytecznych zadań. Potrzeba morza ludzi przeciętnie, lecz solidnie pracujących, by pojawił się jeden Einstein. Istnieje też w tym pewien rodzaj asymetrii. Ten rozdźwięk między naukami humanistycznymi a przyrodniczymi w pewnym sensie jest konieczny, wynika z pewnego wykształcenia, z asymetrii między nimi. Polega ona na tym, że dobrze wykształcony uczony, np. fizyk, chemik, astronom czy matematyk, potrafi z pożytkiem sięgnąć po dzieła Szekspira i zachwycać się jego głęboką myślą. Natomiast specjalista humanista, właśnie od dzieł Szekspira, nie jest w stanie zrozumieć oryginalnych dzieł Einsteina. Tutaj jest brak symetrii.

Tygodnik Computerworld zaczął swój 20 rok. 20 lat ma też polska transformacja, a polska branża IT też coś koło tego. Kolejne nasze numery to żywe, namacalne świadectwo tego, jak rosła i jak zmieniała się branża IT. Od jakiego miejsca zaczynała. W numerze specjalnym chcemy przedstawić losy pionierów branży IT, a także nakreślić kierunki, w których zmierza polska informatyka. Wydanie już w grudniu!

Podziel się z nami anegdotami i wspomnieniami z tamtych lat, korzystając z formularza w redakcyjnym blogu Computerworld.

Zdjęcia możesz zaś przesłać na adres - mailto:cw@idg.com.pl


TOP 200