Budzik

Szef jest bardzo przejęty zdobyczami techniki. Od czasu, gdy wyposażył swe gospodarstwo domowe w komputer, jego wymagania piramidalnie rosną. Chce wykorzystywać to urządzenie do wszelkich celów - pisania, oglądania obrazków, nauczania dzieci, zdobywania informacji, zarządzania gospodarstwem domowym, pilnowania żony i tak dalej.

Szef jest bardzo przejęty zdobyczami techniki. Od czasu, gdy wyposażył swe gospodarstwo domowe w komputer, jego wymagania piramidalnie rosną. Chce wykorzystywać to urządzenie do wszelkich celów - pisania, oglądania obrazków, nauczania dzieci, zdobywania informacji, zarządzania gospodarstwem domowym, pilnowania żony i tak dalej.

Zdecydowanie najlepiej zagospodarował urządzenie w obszarze edycji tekstów oraz Internetu. Dzieciaki jego uzupełniły zastosowania grami multimedialnymi, odnosząc się ze wstrętem do multimedialnych źródeł wiedzy wszelakiej.

Pomimo różnorodnego repertuaru oprogramowania, jakim dysponował, Szef odczuwał w dalszym ciągu niedosyt. Przypuszczalnie niedosyt spowodowany był wyrafinowaną kalkulacją ekonomiczną, czarno na białym przemawiającą, że urządzenie nabyte za 5000 zł nie może pracować tylko 6 godzin dziennie. Szef nie znosi darmozjadów, zwłaszcza gdy z własnej kiesy musi ich utrzymywać. Ale na cóż jest Lokalny Informatyk? W końcu przecież Szef nie zatrudnia go tylko po to, aby problemy służbowe rozwiązywał. Przecież może doradzić także w sprawach prywatnych.

"Lokalny, chciałbym, aby komputer mnie budził. Czy można tak zrobić, tak go zaprogramować, aby wygrywał mi o wskazanej godzinie jakąś fajną melodyjkę?" - zgłosił kwestię Szef. "Można, i owszem. Są nawet darmowe programy realizujące szereg funkcji menedżerskich - planowanie zadań, alarmowanie i tym podobnych. Wystarczy ustawić parametry zdarzenia, przypisać mu odpowiednią melodyjkę i mamy gotowy przypominacz" - Lokalny wyjaśnił ogólnie w czym rzecz. - "To znaczy, że można nastawić komputer na 10 rano, aby mnie ze snu budził piosenką jakąś? I wystarczy raz go nastawić, aby codziennie zadziałał?" - Szef zaczął wdawać się w szczegóły. "Oczywiście można. Nie ma żadnych przeszkód" - Lokalny utwierdzał Szefa w celowości jego dążeń. "A co z niedzielami i świętami?" - zaniepokoił się Szef. "Nie chciałbym się zrywać o świcie w dni odpoczynku". "Nie ma sprawy, można z góry te dni wykluczyć" - rozwiał wątpliwości Lokalny. "Bardzo mnie to cieszy" - Szef wydawał się usatysfakcjonowany - "ale skąd komputer będzie wiedział, że ma się o określonej porze włączyć do prądu?"

Lokalny w życiu nie podejrzewał Szefa o tak wyrafinowane pytania. Odpowiedział zgodnie z prawdą i swoją wiedzą, że komputer musi być cały czas włączony, bo inaczej nici z zaprogramowanych funkcji. Szef jakby się na to obraził, gdy wyszło na światło dzienne, że maszyna musiałaby darmo "żreć" prąd przez całą noc, aby rano trochę popiskać. Okazało się, że tradycyjny budzik jest tańszy, łatwiejszy w użyciu, a co najważniejsze, znacznie łatwiej go po omacku wyłączyć.