Budowanie polskiej Infostrady

Z p. Markiem Carem, pełnomocnikiem premiera ds. informatyki rozmawia Jarosław Młodzki

Z p. Markiem Carem, pełnomocnikiem premiera ds. informatyki rozmawia Jarosław Młodzki

Poprzednim razem spotkaliśmy się w czasie targów Infosystem '94 w Poznaniu i dowiedziałem się wtedy dosyć nieoczekiwanie o Twojej nominacji na stanowisko pełnomocnika premiera ds. informatyki. Minęło sześć miesięcy. Co udało się w tym czasie załatwić? Czym właściwie się zajmujesz?

Przede wszystkim tworzeniem i porządkowaniem struktur. Całe środowisko informatyczne od dłuższego czasu wyrażało potrzebę uporządkowania tego wszystkiego, co dzieje się w szeroko rozumianej sferze informatycznej kraju. Jedni nazywają to komputeryzacją inni informatyzacją. Tak naprawdę nigdy nie było żadnych krajowych struktur, które zapewniałyby cokolwiek, np. standardy. Był natomiast Polski Komitet Normalizacji, który przez kilka lat myślał nad takim elementarnym problemem jak standard polskich liter i w końcu wymyślił ISO Latin 2 - standard praktycznie przez nikogo nie stosowany.

Pierwszym etapem budowania struktur było pójście w ślady premiera, który powołał swojego pełnomocnika ds. informatyki. W związku z tym każdy minister, kierownik urzędu centralnego również powołał swojego pełnomocnika. W drugim rzucie, kiedy okazało się, że dotychczasowy skład nie daje przełożenia na poszczególne województwa, gdzie wiele rzeczy także musi być robionych, powołani zostali pełnomocnicy z poszczególnych województw. W ten zinstytucjonalizowany sposób zaczęła powstawać struktura, której uwieńczeniem ma być Rada Koordynacyjna ds. Teleinformatyki, ciało powołane zarządzeniem premiera.

Jaki będzie jej skład?

W skład Rady wejdą przedstawiciele kilkunastu kluczowych resortów, czyli pełnomocnicy ds. systemów informatycznych oraz zaproszeni przez Premiera przedstawiciele Sejmu, Kancelarii Prezydenta i NBP. Mam nadzieję, że powstanie coś na kształt - nazwijmy to umownie - informatycznego rządu kraju. Rządu, który będzie wytyczał kierunki, kształtował politykę informatyczną państwa, ale decydował o standardach.

Jedno z pierwszych zadań, które Rada będzie miała do wykonania, to przygotowanie - być może już na czerwiec przyszłego roku - standardów Krajowego Systemu Informatycznego. Być może nazwa ta ulegnie zmianie, ale tak naprawdę chodzi o polski odpowiednik GOSIP-u. Premier dostał od rządu brytyjskiego ich normy, mamy dostęp do norm szwedzkich i czeskich. Jest więc wystarczająco dużo materiału, aby taki polski GOSIP - Standard Systemów Informatycznych Administracji Publicznej powstał. Nie wierzę, że zrobi to Polski Komitet Normalizacji, ponieważ jest to wyjątkowo nieruchawa instytucja.

Drugą strukturą, która powstanie w przyszłym roku, ma być Rządowe Centrum Informatyki i Telekomunikacji - organ wykonawczy, coś na kształt informatycznego ministerstwa. Projekty stosownych dokumentów są w zasadzie gotowe i mam nadzieję, że szybka ścieżka legislacyjna pozwoli na uruchomienie Centrum od pierwszego stycznia 1995 r. Chcę jednak podkreślić, że budowa struktur nie może być procesem samym w sobie, ma ona dać określone efekty. Chodzi także o zachowanie ciągłości, bo tworzenie reguł Krajowego Systemu Informatycznego zapoczątkowano w latach 60. Chociaż wiele się w tym czasie zmieniło: struktury, sprzęt, ludzie, ale można i należy nawiązać do tego dorobku. Powtarzam: nie wracać, ale nawiązać.

Jak na razie uniknąłeś odpowiedzi, co konkretnie zostało zrobione przez te ostatnie miesiące.

Zgadza się, ale w procesie budowania struktur, których nie było w kraju, trudno powiedzieć, że coś się już zrobiło, dużo łatwiej, że coś jest w toku. Natomiast odpowiadając, co konkretnie zostało zrobione w ramach tego, co zlecił mi Premier w maju tego roku, mogę stwierdzić, że zamknięty został przegląd ogólnokrajowego projektu ALSO(automatyzacji biur pracy i pomocy społecznej). Sprawa ciągnie się od półtora roku i póki co jest 5 tomów dokumentacji. Zakończył się też przegląd programu informatyzacji służb podatkowych - POLTAX-u. Projekt ten jest realizowany już piąty rok, tymczasem Czesi zbudowali podobny system w ciągu półtora roku i od prawie półroku funkcjonuje on sprawnie. Zyski z jego działania dziesięciokrotnie przewyższają poniesione nakłady i niech nikt nie próbuje mówić, że nie ta skala, nie ta liczba ludności itp.: w Czechach jest 250 urzędów skarbowych podłączonych do systemu, w Polsce - 380.

Ten sam rząd wielkości! Od 4 lat budujemy Poltax, a mamy produkt, o którym przedstawiciele jednej z izb skarbowych powiedzieli, iż wdrożenie go spowoduje załamanie pracy tego urzędu. Natomiast w opinii innego urzędu sam system jest kryminogenny. Jak na 4 lata to nie dużo.

Ale to, o czym mówimy, to zamierzenia teoretyczno-strategiczne, a jak wygląda praktyka? Komputer stosuje się niezależnie od tego, czy są zalecenia, jak z niego korzystać. Jak radzi sobie z tym administracja państwowa?

Nie można mówić o jednolitym obrazie, bo go nie ma. Są województwa, gdzie niewiele się dzieje w zakresie informatyzacji i osoby za to odpowiedzialne nie wychodzą poza mówienie o potrzebnych na to pieniądzach i ludziach. Są jednak i inne np. legnickie i koszalińskie - tak dziwnie się składa, że im dalej od centrum, tym lepiej - które mają

jednolite w skali całego województwa systemy ewidencji pojazdów, ewidencji ludności, ewidencji gruntów, ewidencji działalności gospodarczej, a więc te podstawowe rejestry państwa, które powinny powstać bardzo szybko w sposób jednolity w skali całego kraju. Wczoraj o północy wróciłem z Legnicy, gdzie odwiedziłem najbiedniejszą i najbogatszą gminę i ku swojemu zdumieniu stwierdziłem, że w obu jest jednakowe oprogramowanie. Tak naprawdę, jedyny problem, przed którym stoją ludzie z tego województwa, to znalezienie 0,5 mld zł na karty standardu X.25, aby całe województwo w ciągu miesiąca utworzyło jedną, spójną sieć.

Jakie może to dać rezultaty?

Wszystkie dane zbierane lokalnie w zakresie, o którym mówiłem, mogłyby być płynnie przekazywane do województwa i nie będzie do tego potrzebny papier, dyskietki i samochody. Z drugiej strony, w ten sam sposób można stworzyć dla admistracji lokalnej od szczebla gminnego do wojewódzkiego, zarówno rządowej jak i samorządowej, jeden wspólny biurowo-pocztowy system porozumiewania się.

Chcę, aby w najbliższej przyszłości, od stycznia taki system w jednym z tych województw uruchomić, bo one są do tego najlepiej przygotowane. Przeszkoleni ludzie, myślenie w skali całego województwa, właściwy dobór sprzętu i jednolite sieci to warunki powodzenia takiego eksperymentu. Tam skrzyknęły się - to, co w Warszawie jest niemożliwe - trzy duże firmy z trzech miast i utworzyły jednostkę usługową ściśle współpracującą z administracją państwową, która pomaga w realizowaniu wizji jednolitej informatyzacji całego województwa. Zrobili to w ciągu półtora roku, znowu - może to jakaś magiczna liczba - 18 miesięcy, czas w którym dziecko zdąży się urodzić dwa razy.

A jak wygląda to na szczeblu centralnym?

W samym URM mamy sieć ISDN. Inna piękna sieć, zrobiona na Lotus Notes, funkcjonuje w Ministerstwie Przemysłu i Handlu, a w Ministerstwie Ochrony Środowiska wspaniale działa sieć unixowa. Niestety, każde ministerstwo ma własną instrukcję kancelaryjną, co jest naganne nie tylko z punktu widzenia jednolitego systemu pocztowo-biurowego. Moim celem jest stworzenie sprawnej i dobrze funkcjonującej infostrady rządowej. Tak na marginesie, termin infostrada, wprowadzony w 1968 r. przez prof. Targowskiego, lepiej oddaje treść niż stosowane od niedawna amerykańskie pojęcie Information Superhighway.

Jest bardzo dużo do zrobienia. Jakie są podstawowe priorytety?

Zadań jest rzeczywiście dużo, a wszystkiego jednocześnie nie da się zrobić. Podstawowe priorytety dadzą się przedstawić przez trzy hasła: zdrowy budżet, bezpieczny obywatel i sprawne zarządzanie. Jeśli chodzi o punkt pierwszy, to rozumiem go jako szczelny, wzajemnie zintegrowany system podatkowy i celny, możliwie jak najszybciej wprowadzony w życie. Otrzymane dzięki jego komputeryzacji środki finansowe mogą służyć do realizacji kolejnych zadań. Bezpieczny obywatel to sprawne działanie systemu ewidencji ludności i innych, olbrzymia sieć łącząca wszystkie komendy policji oraz podobna sieć monitoringu środowiska, nadzorowana przez ministerstwo jego ochrony. Wreszcie trzecie hasło - sprawne zarządzanie, chodzi o stworzenie systemu jednolitej informacji skierowującej, czyli bazy informacji o informacji i takiego przepływu danych, który połączy rozproszony archipelag ośrodków: GUS, CUP, PESEL i budowane obecnie systemy informacji przestrzennej kraju.

To co robisz, kwalifikuje się na stanowisko głównego informatyka kraju, bo to, o czym mówisz, przypomina olbrzymi proces informatyczny, w którym z jednej strony istnieje konieczność spojrzenia na wszystko na bardzo wysokim poziomie abstrakcji, a z drugiej konieczność zejścia na sam dół, aby zobaczyć, jak to wygląda na dole. Aktualny stan przypomina stajnię Augiasza i wymaga prac na miarę Herculesa. Jak sobie dajesz radę z tak złożonym problemem?

Ja wiem, że sam nic nie zrobię. To co mogłem zdziałać sam, robiłem przez cztery miesiące. Doszedłem do granicy, przy której ja i cztery osoby z Biura Informatyki to za mało. Stąd pomysł i konieczność powołania tego, co określiłem mianem informatycznego rządu i ministerstwa kraju.

Czy korzystacie ze wsparcia zewnętrznych firm konsultingowych?

Odczuwam szczególną potrzebę dowiedzenia się, czym jest teraz Poltax i jaki jest stopień zaawansowania tego projektu. Szacunki wskazują, że po czterech latach wynosi on 10%! Widzę konieczność sięgnięcia po firmy konsultingowe, aby odpowiedzieć na pytanie, co dalej zrobić z Poltaxem. Trzy lata temu dostarczono sprzęt i na własne oczy widziałem, że w niektórych urzędach stoi on w nie rozpakowanych pudłach. Tam, gdzie zaczęto go stosować, trzeba było wymienić ok. tysiąca dysków twardych. Jest to poważny problem logistyczny w skali całego kraju.

Jaki jest stopień informatyzacji kraju, wspomniałeś o biedniejszych i bogatszych województwach? Ilu urzędników przypada na komputer?

Na to pytanie odpowiem pod koniec listopada, bo wtedy z całego kraju spłyną dane od wszystkich informatyków wojewódzkich pełnomocników resortowych.

Czy będzie to spis z natury?

Oczywiście, że tak. Chcemy także otrzymać odpowiedź, jaka jest podst awowa platforma systemowa. Czy 70% to MS-Windows, tak jak w niektórych województwach, czy większość sieci to sieci unixowe. A może wszyscy mają tylko goły DOS w wersji 3.1. Tego typu ewidencji nigdy, nikt nie zrobił. Nie wiemy, na czym siedzimy.

Dodatkowym celem akcji jest weryfikacja zainstalowanego oprogramowania pod względem jego legalności. Co kwartał będą kolejne przeglądy i każdy pracownik będzie musiał - pod groźbą zwolnienia z pracy - podpisać stosowne ośwadczenia o legalności używanego oprogramowania i przestrzegać wynikających z tego zobowiązań.

Czy dane będą tajne?

Szczegółowe tak, zagregowane nie.

Dziękuję za rozmowę.