Bliższe niż chmura

Istotą utility computing jest model, polegający na skalowalnej usłudze dzierżawy zasobów na gwarantowanym poziomie, przy użyciu zestandaryzowanych procesów i technologii, często w parze z wirtualizacją zasobów.

Tendencja do przenoszenia usług poza firmową serwerownię jest coraz bardziej zauważalna. Mimo wszystko, rzadko przenosi się tam krytyczne aplikacje, takie jak np. systemy klasy ERP. Odpowiedzią na potrzeby firm w tym zakresie jest realizowanie usług w modelu zarządzanym - tzw. utility computing, w którym dostarczane są gwarantowane zasoby obliczeniowe. W zależności od potrzeb, może to być niewielki serwer w wirtualnym środowisku albo tysiące procesorów w wielu fizycznych maszynach dedykowanych danej firmie. Utility computing jest popularne np. w Niemczech, gdzie korzysta z nich już prawie 400 firm. Znacznie więcej firm zdecydowało się na ten krok w Stanach Zjednoczonych.

Dobre skalowanie

Najważniejszą z zalet utility computing jest fakt, że usługa ta jest elastyczna, skalowalna i łatwo dostępna. Jest to szczególnie ważne w przypadku przedsiębiorstw o dużej zmienności obciążenia w skali roku. Aby móc obsłużyć jego szczyt, tradycyjna infrastruktura musi być od początku zwymiarowana pod maksymalne obciążenie. W pozostałym jednak okresie jest wykorzystywana w niewielkim zaledwie stopniu. Chwilowy skok zapotrzebowania na moc obliczeniową lub inne zasoby może mieć miejsce także podczas wdrożenia nowej aplikacji lub przy innych, dużych zmianach oprogramowania w przedsiębiorstwie.

W modelu utility computing można elastycznie zarządzać skalą wykorzystywanej infrastruktury, dokupując niezbędne zasoby na czas planowanego maksimum obciążenia i zwalniając je, gdy nie są już potrzebne. Rozwiązanie jest skalowalne w obie strony, przy czym okres rozliczeniowy może być liczony w dniach, z krokiem np. co 5 dni. Takiej elastyczności nie da się osiągnąć w tradycyjnym modelu, gdzie systemy pracują na firmowym sprzęcie i są w całości zarządzane przez wewnętrzny dział IT.

Niewiele firm przeprowadza poprawne analizy potrzeb i zasobów aplikacji (tzw. sizing). Poza tym ryzyko błędu w tej dziedzinie jest dość wysokie. Szczególnym przypadkiem jest rozwijanie aplikacji, w której nie można oszacować obciążenia, nie są znane kierunki i intensywność rozwoju. W perspektywie czasowej pokrywającej się z typowym czasem inwestycji (zazwyczaj 3 lata) lub leasingu. Przeważnie mamy do czynienia z poważnym przeszacowaniem potrzeb aplikacji w początkowym okresie jej pracy. W miarę dalszej pracy coraz częściej pojawia się potrzeba rozbudowy infrastruktury, gdy początkowy sprzęt przestaje wystarczać. Gdyby tę samą aplikację eksploatować w modelu utility computing, można zakupić dokładnie takie zasoby, jakie są niezbędne i elastycznie rozbudowywać je w miarę potrzeb. W ten sposób można uniknąć przeszacowania na początku i późniejszych problemów z rozbudową sprzętu.