Blaski i cienie wirtualizacji desktopowej

Mimo wielu wdrożeń, firmy nie zawsze są świadome wad i zalet, które niesie ze sobą stosowanie wirtualizacji desktopowej. Przedstawiamy argumenty za i przeciw korzystaniu z technologii VDI.

ZALETY

Szybki powrót do przeszłości

W odróżnieniu od systemu operacyjnego instalowanego bezpośrednio na sprzęcie stacji roboczej środowisko wirtualizowane umożliwia bardzo szybkie przywrócenie poprzedniego stanu systemu i aplikacji, zapisanych jako kopia migawkowa lub zwykły backup. Zadanie, które w tradycyjnym środowisku wymaga co najmniej godziny, w technologii VDI (Virtual Desktop Infrastructure) jest realizowane w czasie liczonym w sekundach. Dzięki temu wszelkie działania związane z testowaniem aplikacji wykonuje się znacznie szybciej i bezpieczniej. Tę opcję docenią szczególnie deweloperzy, którzy nieraz potrzebują przetestować rozwiązanie na kilku systemach z różną konfiguracją. Obecnie mogą uruchamiać maszyny wirtualne, równocześnie i sprawnie nimi zarządzać.

Technologia tradycyjnych desktopów nie zbliża się nawet do elastyczności, którą oferuje technologia wirtualizacji desktopowej. Ponadto centralizowany backup umożliwia zachowanie informacji ze wszystkich desktopów w firmie, w tym z opcją disaster recovery dla całej infrastruktury. W tradycyjnej konfiguracji jest to niemal niemożliwe bez specjalizowanego i bardzo kosztownego oprogramowania.

Wiele stacji - jeden obraz

Środowiska wirtualizacji desktopowej, oferowane przez liderów rynku, umożliwiają organizację desktopów w ten sposób, że sesja użytkownika jest tworzona z pojedynczego, centralizowanego obrazu systemu operacyjnego, uzupełnianego o pliki i ustawienia użytkownika. Dzięki temu nie trzeba przechowywać kompletu obrazów wszystkich systemów, ale kilka z nich, zależnie od wybranej konfiguracji. Gdyby wykryto jakąś podatność lub wystąpił problem z konkretną wersją systemu, desktopy można uruchomić z innej wersji obrazu.

Podobna operacja na tradycyjnej stacji roboczej wymagałaby reinstalacji kompletu oprogramowania na czystym systemie, co może zajmować nawet kilka godzin.

Oszczędności energii

Dzięki mocnej konsolidacji wdrożenie VDI w połączeniu z tzw. cienkim klientem przekłada się na znaczące oszczędności energii elektrycznej. Po podsumowaniu zużycia energii przez stacje robocze i serwery widać, że przeniesienie obliczeń na serwer i zastąpienie stacji roboczej lekkim terminalem może dać od 50% do nawet 80% oszczędności w stosunku do modelu klasycznego.

Firma VMware podaje przykład wdrożenia oprogramowania View w szpitalu w Huntsville w Stanach Zjednoczonych, gdzie odnotowano redukcję zużycia energii o 72%. Oszczędności pojawiają się wszędzie, gdzie łączy się VDI z lekkimi terminalami.

Aplikacje w paczkach

Razem z wirtualizacją desktopową dla użytkowników biurowych niektóre firmy wdrażają wirtualizację aplikacji. Zadaniem tej technologii jest ułatwienie dostarczenia aplikacji w formie paczek gotowych do uruchomienia na stacji roboczej. Zbędna jest przy tym cała procedura instalacji, rozwiązywania konfliktów wersji czy bibliotek, nie ma również problemu wpływu jednej aplikacji na inną. Dostarczona w ten sposób aplikacja może być pobierana w miarę potrzeb i cały czas znajduje się pod kontrolą działu IT. Gdy praca z oprogramowaniem ma być zakończona, paczkę można automatycznie odinstalować, nie pozostawiając żadnych elementów, takich jak pliki czy wpisy w rejestrze Windows.

Tradycyjne narzędzia zarządzania oprogramowaniem na stacji roboczej też to potrafią, ale za pomocą oprogramowania Citriksa czy VMware paczki aplikacji instaluje się znacznie łatwiej, a jeszcze łatwiej można nimi zarządzać.

Obce urządzenie to nie problem

Wirtualizacja desktopowa umożliwia łatwe dostarczenie obrazu systemów na dowolne urządzenie, nawet laptop, który nie jest przystosowany do pracy w korporacyjnym środowisku. Można to zrealizować w sposób bezpieczny, udostępniając połączenie do serwera z osobnej podsieci za pomocą VPN, a na "obcym" laptopie zainstalować jedynie oprogramowanie klienta. Całe firmowe oprogramowanie nadal będzie hostowane na serwerze, a użytkownik będzie miał do niego dostęp. Przy dobrej konfiguracji nawet oprogramowanie szpiegujące na obcym sprzęcie nie będzie mogło wyrządzić większych szkód. W ten sam sposób można dostarczyć desktop ze wszystkimi aplikacjami biznesowymi do dowolnego urządzenia, takiego jak tablet czy telefon klasy smartfon.

Łatwe skalowanie i zarządzanie

Technologia VDI cechuje się wysoką skalowalnością. Środowisko wirtualizacji łatwo rozszerza się na kolejne maszyny, tak więc organizacja może szybko zwiększyć pojemność zasobów IT, dostosowując je do aktualnych wymagań. Gdyby firma nagle potrzebowała dwukrotnie większej liczby dostarczanych desktopów, wystarczy zakupienie licencji i odpowiedniej liczby serwerów i ewentualna rozbudowa sieci. W tradycyjnym środowisku wymagałoby to szybkiej instalacji dodatkowych stacji roboczych wraz z firmowym oprogramowaniem, co jest o wiele bardziej pracochłonne od dołączenia nowych terminali.

Metoda działa także w drugą stronę. Jeśli niektóre terminale nie są potrzebne, można je odłożyć do magazynu. Nie trzeba przy tym dbać o wyczyszczenie dysków twardych z informacji firmowych, gdyż żadne pliki nie są tam składowane. Z kolei nieużywane serwery można wyłączyć lub uruchomić na nich inne zadania. Łatwość zarządzania jest jedną z najważniejszych zalet, które niekiedy przeważają za wdrożeniem VDI w danej organizacji. Żadne rozwiązanie zarządzania stacjami roboczymi nie może się równać elastycznością i łatwością dostarczania desktopów z rozwiązaniem w formie zwirtualizowanej.

WADY

Poranny szturm na dyski

Wirtualizowanie wielu instancji desktopowego systemu operacyjnego skutkuje bardzo dużym obciążeniem wejścia/wyjścia podczas startu, gdy oprogramowanie zarządzające musi naraz uruchomiać coraz więcej maszyn. Obserwowane wtedy spadki wydajności mogą być dokuczliwe, gdyż podsystem wejścia/wyjścia jest najbardziej obciążoną częścią całej infrastruktury.

Ze względu na szczyty obciążenia desktopowa wymaga uważnego określenia niezbędnej wydajności, gdy w firmie występują sztywne godziny pracy. Serwery hostujące VDI będą wtedy notować nierównomierność godzinową podczas startu desktopów, gdy trzeba nagle dostarczyć dużą ich liczbę dla wielu pracowników oraz pod koniec pracy, gdy zmiany zostają docelowo zapisane, a procesy zamykane. W praktyce najbardziej dokuczliwy jest szczyt poranny związany z uruchamianiem środowiska pracy. Źle wyskalowane środowisko nie da rady dostarczyć oczekiwanej wydajności podczas startu, co skutkuje nieprzychylnym przyjęciem przez załogę i spadkiem wydajności pracy.

Koszty licencji i sprzętu

Podstawową barierą, która ogranicza wdrażanie wirtualizacji desktopowej w firmie, są koszty związane z zakupem licencji na oprogramowanie. Należy kupić: licencje na oprogramowanie hostujące VDI (najczęściej VMware albo Citrix), licencje na systemy serwerowe i desktopowe Microsoftu, licencje dostępowe CAL do serwera, a także do usług terminalowych Remote Desktop Services. Sumaryczne koszty wszystkich licencji są około dwukrotnie wyższe od kosztów typowych licencji w tradycyjnym środowisku, przy czym oprogramowanie przeznaczone do hostowania VDI zazwyczaj jest jedną z tańszych pozycji w wykazie. Do tego należy dodać koszty zakupu serwerów, gdyż wirtualizacja desktopowa, wdrożona w modelu centralizowanym, wymaga mocnych serwerów, by hostować wszystkie obrazy w data center. Ponieważ większość wdrożeń odbywa się przy wykorzystaniu centralnego składowania danych na odpowiednich , przy planowaniu wdrożenia należy uwzględnić także ich zakup lub modernizację. Niekiedy może się okazać, że korzystniejszy jest zakup gotowego rozwiązania, takiego jak FlexPod.

Czynnik ludzki

Pracownicy zazwyczaj nie chcą pozbyć się "swojego" komputera z biurka, nawet jeśli udostępni się im podobne wrażenie z pracy przez terminal. Nie zawsze podoba im się także zjawisko łatwego zarządzania systemem i szybkich instalacji, skutkujących "pojawiającymi się znikąd i znikającymi" aplikacjami udostępnianymi na wirtualizowanym desktopie. Dopiero gdy sami przekonają się do niezawodności i elastyczności stosowanych rozwiązań, docenią migrację do środowiska wirtualizowanego. Ten proces wymaga jednak czasu. Przy planowaniu wdrożenia wirtualizacji desktopowej należy koniecznie uwzględnić szkolenia.

Jedna awaria, i firma stoi

Środowisko wirtualizowane jest wrażliwe na przestoje sprzętu i oprogramowania w data center. Każda przerwa w pracy serwerów VDI skutkuje tym, że użytkownicy nie mogą pracować na centralnie wirtualizowanych desktopach. Oznacza to, że firma przy wdrożeniu musi od razu zainwestować w rozwiązania wysokiej dostępności, by awaria pojedynczego elementu (serwer, przełącznik sieciowy, dysk, macierz czy oprogramowanie w jednym serwerze albo zasilanie i chłodzenie serwerowni) nie powodowała przerwy w pracy. Dobrą praktyką jest posiadanie kilku zestawów oprogramowania w formie "złotych obrazów", by w razie problemów z systemem (na przykład niezgodność aktualizacji Windows z firmowym oprogramowaniem) móc uruchomić całe środowisko na poprzedniej, sprawdzonej wersji.

Uzależnienie od jednego dostawcy

Zjawisko vendor lock-in, oznaczające przywiązanie firmy do pojedynczego dostawcy, jest bardzo niekorzystne i powoduje wysokie koszty związane z utrzymaniem lub późniejszą migracją do innego rozwiązania. W przypadku VDI takie zjawisko również zaobserwowano. Gdy dotyczy ono kluczowej części infrastruktury IT, należy rozważyć, na ile może być groźne dla firmy. Obecnie rozwiązania do wirtualizacji desktopowej są oferowane głównie przez dwie bezpośrednio konkurujące ze sobą firmy: Citrix i VMware, a także przez Microsoft, który łączy je z . Podobne rozwiązania oferują: Scence (Workspace Management), Symantec (Endpoint), Virtual Computer (NxTop) i Wanova (Mirage). Dostępne są także rozwiązania sprzętowe. Chociaż możliwość radykalnego wzrostu kosztów, spowodowanego związaniem się z konkretnym dostawcą, nadal istnieje, oferta rynkowa jest na tyle szeroka, by firmy mogły skutecznie minimalizować to ryzyko.