Biznesmenem być

Teraz każdy chce być biznesmenem. Popatrzcie na listy chętnych do uczelni kształcących biznesmenów i specjalistów od zarządzania: są nawet dłuższe niż kolejki do spółdzielni mieszkaniowych w czasach, gdy te istniały i budowały mieszkania. W celu ułatwienia przekwalifikowania się osobom starszym, pragnącym uzyskać satysfakcjonujący ich status biznesmena, przygotowaliśmy kilka prostych rad: jak myśleć, jak mówić i jak zachowywać się jako biznesmen. Nasze reguły są proste, bo wiadomo, że nikt nie lubi czytać rozwlekłych, akademickich podręczników. Jeżeli jakaś reguła nie da się umieścić jako napis na podkoszulku - jest do niczego.

Teraz każdy chce być biznesmenem. Popatrzcie na listy chętnych do uczelni kształcących biznesmenów i specjalistów od zarządzania: są nawet dłuższe niż kolejki do spółdzielni mieszkaniowych w czasach, gdy te istniały i budowały mieszkania. W celu ułatwienia przekwalifikowania się osobom starszym, pragnącym uzyskać satysfakcjonujący ich status biznesmena, przygotowaliśmy kilka prostych rad: jak myśleć, jak mówić i jak zachowywać się jako biznesmen. Nasze reguły są proste, bo wiadomo, że nikt nie lubi czytać rozwlekłych, akademickich podręczników. Jeżeli jakaś reguła nie da się umieścić jako napis na podkoszulku - jest do niczego.

Myśl nietypowo. Każdy kto myśli typowo to skostniały rutynowiec, który prochu nie wymyśli, nie odróżnia lasu od drzew i nie warto go słuchać. Prosty przykład myślenia nietypowego. Pracownicy firmy produkującej meble biurowe wyobrażają sobie, ze ich meble mają być wygodne, aby nam się dobrze pracowało w biurze. Nieprawda! One mają tylko podnosić wydajność produkcyjną. Wygoda rozleniwia, niewygoda koncentruje. Wiele spotkań w biurach ciągnie się w nieskończoność. Jaka rada? Wstawić do sali konferencyjnej meble wygodne jak łoże Madejowe i zmora zebrań zniknie.

Mów jak biznesmen. W dużej firmie coraz trudniej się porozumieć: szefowie mówią innym językiem, inżynierowie innym, urzędnicy jeszcze innym. Fałszywi guru zalecają mówić do szefa w terminach jego biznesu. Oznaczałoby to jednak konieczność nauczenia się terminów, które on rozumie. Nie wiadomo czy warto; na dodatek trzeba by jeszcze nauczyć się terminologii technicznej do rozmowy ze specjalistami i marketingowej do rozmów z kontrahentami. Jaka więc rada? Nauczyć się specjalnego firmowego Esperanto, którego nikt z zewnątrz nie rozumie, ale które świetnie wyraża nasze myśli (o ile je mamy): trochę nieokreślonych gestów z mowy migowej, trochę nieobowiązujących chrząknięć, jakieś "ta..., no..., wie Pan..., doprawdy? ee..., yy..." I to już kompletnie wystarczy. Czasem można do tego dołożyć kilka terminów, których sami nie rozumiemy (paradygmat, enkapsulacja, autentykacja).

Działaj jak biznesmen. Wydawałoby się, że w dzisiejszym świecie biznesu dominuje partnerstwo, wspomaganie innych, przekazywanie doświadczenia i współpraca. Nieprawda! Czy Hun Atylla miał partnerów? A Napoleon? Jeżeli nawet istnieją przykłady partnerstwa, to czy nie spowodowały one upadku obydwu bohaterów (I ty Brutusie?) lub nie zmniejszyły ich sławy? Jak więc można zbudować swą karierę? Oczywiście wyłącznie kosztem innych. Działaj więc tak, jakby na każdym kroku (zwłaszcza w macierzystej firmie) byli sami wrogowie. Da się go utopić w łyżce wody? Po co więc rozglądasz się za wiaderkiem? Masz łyżkę dziegciu? Dorzuć swą pochwałę na jego cześć, uprzednio dokładnie domieszawszy do niej dziegciu.

Możemy jeszcze dorzucić wiele takich rad, ale przecież wystarczy trochę poobserwować głównych biznesmenów, aby poznać je samemu.


TOP 200