Biznes wchodzi na uczelnie

Przedsiębiorstwa wiedzą, że planowana na rok akademicki 2011/2012 reforma szkolnictwa wyższego nie zrobi rewolucji. Dlatego od pewnego czasu biorą sprawy w swoje ręce i prowadzą inicjatywy takie jak Business2Universities.

Przedstawiciele biznesu przyznają, że planowana reforma szkolnictwa wyższego to krok naprzód. Jednak podkreślają jednocześnie, że jest ona zbyt słaba, aby zrobić rewolucję. Dlatego firmy nadal będą aktywnie działały na rzecz współpracy z uczelniami. Szczególnie, że te, które robią to od kilku lat, widzą efekty. I dążą do modelu, który wypracowano na Zachodzie. Tam firmy już od ponad 50 lat ściśle współpracują z uczelniami wyższymi, korzystają ze wsparcia Parków Naukowo-Technologicznych i ośrodków akademickich w zakresie komercjalizacji wiedzy i transferu technologii. "Modelowym przykładem są rozwiązania wdrożone na amerykańskich wyższych uczelniach, np. na Massachusetts Institute of Technology, gdzie Rady Wydziałów składają się nie tylko z przedstawicieli nauki, ale również biznesu, którzy przekazują studentom know-how i pokazują, jak wykorzystywać teorię w praktyce" - tłumaczy Natalia Hyla, Koordynator ds. Rekrutacji w Globalnym Centrum Biznesowym HP we Wrocławiu.

Potrzeba czasu i zaangażowania

Firma Infosys współpracuje z uczelniami - szczególnie łódzkimi - od czterech lat, zarówno w zakresie pomocy przy tworzeniu programów nauczania, jak i organizacji studiów podyplomowych. Krystian Bestry, dyrektor zarządzający Infosys BPO Europe przyznaje, że współpraca nie jest łatwa i wymaga ze strony firm dużo zaangażowania i czasu. Dzieje się tak m.in. dlatego, że poszczególne wydziały uczelni mają dużą autonomię i prowadzą na własną rękę rozmowy z firmami. Infosys musi więc kontaktować się w sprawie współpracy z każdym wydziałem osobno.

Mimo przeszkód, polskie firmy dość aktywnie biorą udział w inicjatywie typu B2U (Business2Universities) i - na zasadzie umów o partnerstwie - organizują szkolenia na uczelniach, przygotowują ofertę praktyk i staży, tworzą programy nauczania adekwatne do potrzeb rynku pracy. Dlaczego? "Ze strony biznesu takie działania oznaczają dostęp do studenta zanim podejmie on decyzję o specjalizacji na studiach. Dzięki programom organizowanym przez firmy studenci podejmują bardziej świadome decyzje, a kiedy przychodzą do nas do pracy wiedzą już co będą robić, czym się będą zajmować i jak funkcjonuje nasz biznes" - wyjaśnia Krystian Bestry. I dodaje, że dla firmy to także szansa na wyłowienie najlepszych studentów i zaproponowanie im pracy.

Natalia Hyla podaje z kolei przykład wrocławskiej Akademii HP, która obejmuje bezpłatne 3-miesięczne kursy SAP i Excel, wykłady z praktyki biznesu, czy zajęcia z tzw. kompetencji miękkich. "Do tej pory ze szkoleń z zakresu SAP skorzystało kilkadziesiąt osób. Prawie połowa z nich aplikowała później do pracy w HP" - mówi.

Wychować sobie pracownika

Jednak współpraca uczelni z biznesem to cele i korzyści długofalowe. Idea B2U nie polega tylko na wychowaniu przyszłych pracowników, ale sięga znacznie dalej. Jej celem jest ogólna poprawa kształcenia w Polsce, ulepszenie programów nauczania tak, aby odpowiadały one potrzebom nowoczesnego biznesu. "Oczywiście, pracodawca nie ma pewności, że inwestując w studentów, zapewni sobie tym samym dostęp do dobrze przygotowanych pracowników. Jednak z doświadczeń HP wynika, że wiele osób biorących udział w szkoleniach i programach później aplikuje do naszego centrum" - podkreśla Natalia Hyla.


TOP 200