Biznes w fazie unowocześnień

Budownictwo jest jedną z tych starych dziedzin gospodarowania, która - dotąd pewna swego zysku - teraz została zmuszona do usprawnienia zarządzania, jeśli chce go dalej osiągać.

Budownictwo jest jedną z tych starych dziedzin gospodarowania, która - dotąd pewna swego zysku - teraz została zmuszona do usprawnienia zarządzania, jeśli chce go dalej osiągać.

Przez całe lata sedno biznesu budowlanego polegało na zdobywaniu kontraktów, rywalizowaniu z konkurentami w fazie składania oferty, tworzeniu nieformalnych układów. Zdobycie kontraktu było traktowane na równi z zyskiem, a ponieważ kontrakty zazębiały się, faktyczny zysk z każdej budowy był w zasadzie niepoliczalny ani też nie było takiej konieczności, aby go liczyć. Im bardziej jednak wymagania inwestorów rosły, im więcej rywali pojawiało się na rynku, im większe powstawały przerwy między projektami, tym pilniejsza stawała się potrzeba liczenia każdej złotówki, dotrzymywania terminów, optymalnego wykorzystania majątku. Po prostu po to, aby utrzymać płynność finansową i dostosować ofertę do posiadanych zasobów. Niestety, nie oznacza to, że zarządy firm natychmiast sięgnęły po zintegrowane systemy informatyczne.

Świadomość informatyczna menedżerów - poza paroma wyjątkami - pozostała daleko za uświadomioną obiektywną potrzebą usprawnienia zarządzania obiegiem informacji, kontroli kosztów i skutecznością terminowego prowadzenia projektów. Branża zadowalała się systemami finansowo-księgowymi i oprogramowaniem ułatwiającym tworzenie harmonogramów robót, przy czym jeden system zwykle nie był zintegrowany z drugim, nie uwzględniał nawet tego samego opisu zjawisk.

Jednak dalsze zmiany w branży budowlanej - nie tylko na rynku - przyspieszyły proces uczenia się firm budowlanych. Zmiany te to przede wszystkim konsolidacja firm i koncentracja na działalności podstawowej. Firmy budowlane rozpoczęły również działalność developerską. Potrzeba optymalizacji procesu realizacji przedsięwzięć stała się już w tej chwili koniecznością. Dzisiaj jest tak, że firmy budowlane doceniają wsparcie informatyki, trochę wiedzą o tym, jakiej informatyki, ale ciągle nie umieją podejmować decyzji o inwestycjach informatycznych. Jest to dla nich obcy grunt, na którym czują się niepewnie. Poza tym są dość duże opory wewnątrz firm, pochodzące ze średnich szczebli zarządzania, którym nowoczesne rozwiązania informatyczne, związane z zarządzaniem kosztami, kojarzą się jedynie ze wzmożoną kontrolą i nadzorem.

Branża informatyczna ma dla przedsiębiorstw budowlanych ofertę. Nie jest ona jednak zbyt duża. Są to przede wszystkim pakiety zintegrowane typu SAP (Arystoteles), a także systemy do zarządzania projektami (np. Powerproject teamplan czy Primavera). Istnieje również wiele firm oferujących mniejsze programy do tworzenia harmonogramów, ale potrzeby przerosły ich funkcjonalność. Firmy te nie znajdują odbiorców, nie rozwijają więc swoich produktów. Długotrwały zastój w rozwoju informatycznym firm budowlanych spowodował, że duże, wyspecjalizowane, rodzime programy nie powstały, a w firmach nawet nie zadbano o zatrudnienie specjalistów do obsługi i wdrażania zagranicznych programów. Wielki boom na informatykę dla budownictwa, który nadejdzie lada moment, przyniesie więc wielkie pieniądze zagranicznym producentom.

Kilka spraw podstawowych

Oprogramowanie dla budownictwa musi uwzględniać przede wszystkim dwa aspekty tej dziedziny: po pierwsze, najważniejsze są koszty, po drugie, są to projekty, praca zespołowa w ściśle określonych ramach czasowych. Projekty mają budżet i termin. Rentowność ich zależy od tego, czy termin i budżet zostały ustalone realnie i czy nie będą znacząco przekroczone. Informatyka musi pomagać w kontrolowaniu na bieżąco, czy przebieg projektu jest zgodny z planem wykorzystania zasobów i harmonogramem prac oraz planem wpływania i wydatkowania pieniędzy. Powinien spełniać funkcje systemu wczesnego ostrzegania: ujawniać wąskie gardła i pojawiające się rezerwy, a także systemu komunikacyjnego między uczestnikami przedsięwzięcia. System do wspomagania prowadzenia projektów powinien być połączony z systemem wspierającym zarządzanie zasobami oraz planowanie ich wykorzystywania i uzupełniania.

W tradycyjnie zarządzanym budownictwie jest kilka słabych punktów, które przesądzają o tym, że niektóre przedsięwzięcia nie są rentowne. Pierwszy z nich znajduje się już na początku każdego kontraktu. Obliczono, że 63% strat na budowach jest spowodowanych błędami w kalkulacji, a jedynie 27% błędami w wykonawstwie i zdarzeniami losowymi. Przejrzysta kalkulacja (ilości, koszty, upusty) jest więc warunkiem sformułowania realnej oferty. System musi dostarczać odpowiednich danych i pozwalać symulować różne scenariusze. Nagminnie zdarza się, że kalkulacja oferty odbywa się na innych zasadach niż kalkulacja do wykonania. Po wygraniu kontraktu przystępuje się do realizacji, nie próbując ujednolicać tych kalkulacji, co utrudnia kontroling. System informatyczny musi umożliwić traktowanie całego przedsięwzięcia jako całości, czyli prace na tych samych danych i przy konstruowaniu oferty, i podczas jej realizacji. Pozwala to także uniknąć złych, nierentownych kontraktów.


TOP 200