Bieg... po zdrowie

Bill ma 65 lat. Codziennie przebiega 10 km lub 2 - przepływa. Niewiarygodne. ''To nic wielkiego, jeśli człowiek przywykł do tego przez tyle lat'' - mówi, opowiadając o swojej sportowej karierze. Na ścianie wisi jego duża, czarno-biała fotografia z podpisem: ''Bill Baillie biegnie po swój rekord świata''. W 1963 r. ustanowił go w biegu na 20 km, pobijając poprzedni, osiągnięty przez legendarnego Emila Zatopka. Kiedy Bill rano wybiega na kolejną przebieżkę, ma na sobie koszulkę z napisem ''IRONMAN''.

Bill ma 65 lat. Codziennie przebiega 10 km lub 2 - przepływa. Niewiarygodne. ''To nic wielkiego, jeśli człowiek przywykł do tego przez tyle lat'' - mówi, opowiadając o swojej sportowej karierze. Na ścianie wisi jego duża, czarno-biała fotografia z podpisem: ''Bill Baillie biegnie po swój rekord świata''. W 1963 r. ustanowił go w biegu na 20 km, pobijając poprzedni, osiągnięty przez legendarnego Emila Zatopka. Kiedy Bill rano wybiega na kolejną przebieżkę, ma na sobie koszulkę z napisem ''IRONMAN''.

Jeszcze rok temu brał czynny udział w tym najsłynniejszym nowozelandzkim konkursie triatlonu. 3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42,2 km biegu zajęło mu, bagatela, nieco ponad 12 godzin.

W przeddzień kolejnej edycji IRONMAN przybywamy do malutkiego Taupo. Następnego dnia w południe wybieramy się na trasę wyścigu. Setki woluntariuszy kieruje ruchem. Wzdłuż trasy całe rodziny kibicują zawodnikom. Atmosfera sobotniego pikniku roztacza się nad miasteczkiem.

Zawodnicy, choć wszyscy biegną razem, konkurują ze sobą w kategoriach wiekowych, od 18 i od 70 wzwyż. No i dodatkowa kategoria PRO dla zawodowców. Profesjonaliści kończą trasę w niespełna 9 godzin. Najstarszym zajmuje ona ponad 14 godzin. W sumie prawie 900 "ludzi z żelaza", z czego ponad 500 obcokrajowców.

W oficjalnym informatorze imprezy pani dyrektor biura sprzedaży nowozelandzkich linii lotniczych, jak na business woman przystało, przytacza liczby. Liczby rzecz jasna dotyczą pieniędzy. Jak policzono, organizacja tej imprezy przynosi nowozelandzkiej gospodarce grubo ponad 3 mln USD, z czego ponad 70% przepływa przez samo tylko Taupo. Trzeba przyznać, że jak na jedną, jednodniową imprezę, jedno niewielkie miasteczko i jedną, nie aż tak popularną dyscyplinę sportu - całkiem sporo.

Pani dyrektor przytacza także inne liczby. Liczbę telewidzów, którzy będą mieli możliwość obejrzenia relacji z wyścigów: 70-80 milionów gospodarstw domowych. Pani dyrektor chwali się też, że po raz pierwszy w historii imprezy zawody będzie można śledzić na żywo w Internecie.

Tu niestety już liczb nie przytacza. Trochę dziwnie byłoby podawać liczbę wszystkich użytkowników Internetu, jako liczbę potencjalnych odbiorców, a rzeczywista liczba odwiedzin strony wyglądałaby pewnie mizernie przy tych wszystkich poprzednich milionach. Nie ma się co łudzić. Kilkuset zapaleńców dokonujących nadludzkiego wysiłku nie zgromadzi takiej widowni, jak np. garstka ekshibicjonistów zamkniętych w czterech ścianach na kilka miesięcy.

Ale nie liczby są tutaj ważne. Interesujące jest obserwowanie, jak coraz to nowe społeczności uważają Internet za naturalną drogę komunikowania się. Internetowi i medialni giganci, dokonując spektakularnych fuzji, pokazali drogę, którą zamierzają zdobywać publiczność. Również i ci rodzimi z naszego podwórka poszli ich śladem. Lokalna społeczność niewielkiego miasteczka leżącego gdzieś na antypodach też podąża tą drogą.

Nie tak dawno, za sprawą paru słynnych polskich bokserów, zastanawiałem się skąd się biorą pieniądze na ich ogromne gaże. I to za jeden występ. Okazuje się, że wbrew pozorom to nie sponsorzy są głównymi udziałowcami w ich wynagrodzeniach, ale... telewidzowie skłonni zapłacić 49,99 USD za możliwość obejrzenia widowiska. Jak nietrudno policzyć, 200-tysięczna widownia zapewnia przychód 10 mln USD. To jednak organizatorzy uznają za porażkę. No cóż...

Nie wiem ile milionów widzów oglądało relacje z IRONMAN. Nie wiem też ile odwiedzin miała strona prezentująca na żywo relacje z zawodów. Ale wiem, że kiedy za rok będę już w kraju, z chęcią bym taką relację obejrzał. I tylko się zastanawiam, czy kiedy podam adres strony WWW, to czy pojawi się okienko z zapytaniem o numer mojej karty kredytowej?

Nowa Zelandia, Taupo, 3 marca 2001 r.


TOP 200