Biblioteka przyszłości

Jeżeli względy praktyczne lub konserwatorskie nie pozwalają korzystać z magazynu wysokiego składowania, książki lub roczniki czasopism znajdują się w magazynach zwartych przesuwanych, obsługiwanych przez ludzi. Zamówienie trafia do nich również drogą elektroniczną, lecz sami wyszukują daną pozycję, a potem wkładają ją do pojemnika teleliftu.

Zanim zdążyłem wejść na pierwsze piętro, gdzie są czytelnie, już czekały na mnie zamówione książki.

Czytelnie są pewnego rodzaju odstępstwem od planu Gmachu z "Imienia Róży". W powieści była jedna czytelnia, tutaj jest ich cztery, ulokowane na planie pięcioboku, dookoła głównego rdzenia konstrukcji budynku, kryjącego magazyny. Jest czytelnia z oknami wychodzącymi na wschód, w innej zaś przebija się zachodzące słońce. To jakby nawiązanie do układu sal z regałami bibliotecznymi na ostatnim piętrze Labiryntu.

Kaktus na dłoni

Prof. dr hab. Jan Malicki, dyrektor Biblioteki Śląskiej, dumny z nowej siedziby i zastosowanych tam rozwiązań informatycznych, lubi powtarzać, że jeszcze niedawno wiele osób udowadniało, że kaktus wyrośnie mu na dłoni niż zbuduje taką bibliotekę w 7 lat. Kaktus wyrósł - w dyrektorskim gabinecie. "Przyjęliśmy zupełnie nowatorską formę organizacji budowy biblioteki" - mówi Jan Malicki. "Dotychczas budynki projektowano przez 10 lat, budowano następne 10, a w tym czasie wielokrotnie wszystko się zmieniało. My wybraliśmy inną strategię: mieliśmy wyprzedzenie ok. 2 lat i - projektując poszczególne fragmenty biblioteki - zyskiwaliśmy na tym, że sprzęt, rozwiązania architektoniczne i specjalistyczne były najnowocześniejsze. W tej chwili w Bibliotece Śląskiej pracują urządzenia, które wyprodukowano w końcu 1997 r., zaledwie przed kilkoma miesiącami - dawniej nie byłoby to możliwe. Nieskromnie mówiąc - tak zautomatyzowanej, nowoczesnej obsługi nie ma w Polsce ani w innych europejskich bibliotekach".

Rzeczywiście, biblioteka oddana do użytku miesiąc temu wzbudza uznanie wśród czytelników, urzędników i polityków różnego szczebla, którzy już próbują wykorzystywać ją do celów propagandowych. Staje się nowym wyróżnikiem architektury Katowic. Pomyśleć, że w 1992 r. nad prof. Janem Malickim, który stał na czele Społecznego Komitetu Budowy Biblioteki Śląskiej, zawisła groźba wstrzymania dalszych prac budowy po wykopaniu fundamentów. Przyczyna jak zawsze ta sama - brak pieniędzy w budżecie. Sytuację uratowała m.in. zbiórka samorządów śląskich. Teraz nikt tego nie żałuje, chociaż wciąż nie wiadomo jak będzie finansowana biblioteka w przyszłości.

Misterium ducha i technologii

W Bibliotece Śląskiej po raz pierwszy w Polsce i po raz drugi w Europie zastosowano magazyn wysokiego składowania. Architekci przekonali inwestora - Bibliotekę Śląską - że z przyczyn ekonomicznych opłacalne jest zorganizowanie głównego magazynu biblioteki w formie magazynu wysokiego składowania na wzór magazynów części zamiennych do samochodów i sprzętu AGD. Założono, że lepiej teraz kupić kosztowne urządzenie do magazynu niż za kilka lat wznosić drugi budynek w warunkach szkód górniczych, które podrażają koszty konstrukcji o 30%.

Temu rozwiązaniu - rewolucyjnie przyspieszającemu dostęp czytelnika do książek - została podporządkowana budowla. Na jej ostatnim piętrze (budynek ma 6 kondygnacji) znajduje się magazyn wysokiego składowania z zainstalowanymi urządzeniami austriackiej firmy TGW (robot-podajnik, przenośnik rolkowy i układ pojemników na książki). Poznańska firma informatyczna Emax przygotowała tę instalację na potrzeby biblioteki, tworząc oryginalny system LibroMag. Jego istotną zaletą jest możliwość układania pojemników z książkami nie tylko w kilkunastu warstwach, lecz także w kilku rzędach. W ten sposób w pełni wykorzystywana jest długość i szerokość magazynu.

Książki są dostarczane do czytelni dzięki systemowi transportu wewnętrznego UNICAR, który wykorzystuje specjalne urządzenie telelift.