Biały Dom uwolnił sygnał GPS

Amerykański Departament Obrony, właściciel systemu GPS (Globalny System Pozycyjny), przestał celowo zakłócać sygnały swoich satelitów w celu obniżenia precyzji wyznaczania pozycji przez cywilnych użytkowników. Zaowocowało to prawie 10-krotną poprawą precyzyjności wskazań.

Amerykański Departament Obrony, do którego należy satelitarny system GPS (Globalny System Pozycyjny), przestał celowo zakłócać sygnały satelitów w celu obniżenia precyzji wyznaczania pozycji przez cywilnych użytkowników. Informując o tym, Bill Clinton, prezydent USA, stwierdził, że teraz prywatni użytkownicy rozwiązań GPS "zyskają 10-krotnie dokładniejsze wyniki niż do tej pory".

Amerykański rząd uruchamiając system w 1980 r. zapewniał dwa rodzaje usług: jedną dla celów wojskowych, zapewniającą precyzję wyznaczania pozycji rzędu 10-20 m, i drugą dla użytkowników cywilnych, z celowo ograniczoną precyzją pozycjonowania do 100 m. Działania te były podyktowane obawami, że precyzyjne sygnały GPS mogą być wykorzystywane przez potencjalnych przeciwników do ataków na poszczególne amerykańskie cele. Dotychczas jedyną metodą na uzyskanie większej dokładności (rzędu 1-5 m dla statycznych pomiarów oraz 3-10 m w przypadku pomiarów w ruchu) było wykorzystanie techniki różnicowej, wymagającej użycia 2 urządzeń GPS.

Zdaniem ekspertów, decyzja Białego Domu zaowocuje "dużymi zmianami" dla użytkowników GPS na całym świecie, a zwłaszcza dla powstającego rynku nawigacji w samochodach. Zadowoleni są również producenci rozwiązań GPS, wierzący, że wzrost dokładności pomiarów spowoduje zwiększoną sprzedaż ich urządzeń.

Prezydent uzasadniając decyzję powiedział, że bazowała ona na "ocenie zagrożenia", z której wynikało, iż udostępnienie precyzyjniejszych sygnałów pozycjonujących cywilnym użytkownikom "będzie miało minimalny wpływ na bezpieczeństwo narodowe". Dodał też, że Pentagon w razie zagrożenia jest w stanie zakłócić sygnały GPS w wybranym rejonie.