Bezprzewodowo.pl

Samorządy chcą, aby bezprzewodowy Internet traktować jako element infrastruktury gminnej na równi z drogami czy wodociągami. Skąd jednak pozyskać częstotliwości?

Samorządy chcą, aby bezprzewodowy Internet traktować jako element infrastruktury gminnej na równi z drogami czy wodociągami. Skąd jednak pozyskać częstotliwości?

Trwa 317 przetargów powiatowych na częstotliwości radiowe w pasmie 3,6-3,8 GHz, umożliwiających wykorzystanie technologii WiMAX. Tylko nieliczne samorządy zdecydowały się złożyć oferty. Wśród nich są Bydgoszcz, Gdańsk i Sopot. To bogate miasta, w których za systemy teleinformatyczne i rozwój społeczeństwa informacyjnego odpowiadają odpowiednio Ładysław Milancej, Wiesław Patrzek i Marcin Burda. Z ich zdaniem liczą się lokalni politycy. Siłą rzeczy łatwiej im było przeforsować wniosek, aby w budżetach miejskich na lata 2005-2006 znalazło się kilkaset tysięcy złotych na rezerwację częstotliwości.

Na ich niekorzyść - podobnie jak i innych samorządów - przemawia fakt, że ówczesny Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) nie wskazał w warunkach przetargu wyraźnych preferencji dla samorządów, a jedynie dla nowych podmiotów na rynku. Wtedy nieoficjalnie przedstawiciele URTiP przyznawali, że z ich punktu widzenia idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której samorządy starałyby się o te częstotliwości wspólnie z operatorami lokalnymi, na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego.

Duzi zamiast małych

"Celem przetargu miał być wybór lokalnych operatorów - nowych graczy, tak się raczej nie stanie" - komentuje Anna Streżyńska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu i Budownictwa, jednocześnie p.o. prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, następcy URTiP. Nic dziwnego, oferty we wszystkich przetargach złożyły Telekomunikacja Polska i Exatel. Zdaniem Piotra Rutkowskiego, prezesa firmy doradczej Rotel, dużym operatorom chodzi głównie o obniżenie - dzięki wykorzystaniu WiMAX - kosztów usług i zwiększenie zasięgu działania (głównie na odcinku tzw. ostatniej mili). Samorządowcy zaś niestety przespali konsultacje przed przetargami, stąd tak małe ich zainteresowanie częstotliwościami powiatowymi.

Bezprzewodowo.pl

Anna Streżyńska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu i Budownictwa, jednocześnie p.o. prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej podczas dyskusji z samorządowcami w redakcji computerworld.

Niewątpliwie można zarzucić Witoldowi Grabosiowi, prezesowi Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, że do procesu konsultacji społecznych podszedł w sposób sztampowy i pasywny. Chociaż wszystkie dokumenty znalazły się w Internecie, nie prowadził kampanii promocyjnej ukierunkowanej na samorządy. Tak więc konsultacje zdominowały ostre stanowiska operatorów telefonii komórkowej argumentujących, że jest na to zdecydowanie zbyt wcześnie. Podobne argumenty nasuwały się zresztą samym samorządowcom. "Ciężko było przekonać decydentów, aby zdecydowali się zainwestować publiczne pieniądze w rodzącą się dopiero co technologię. Wówczas WiMAX był jeszcze zbyt niestabilny, zbyt mało konkretny. Per analogiam, przy tworzeniu pierwszych wniosków pod Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego brakowało wiedzy, jak to w ogóle zrobić" - przypomina Marcin Burda, pełnomocnik Prezydenta Miasta Sopotu ds. Zintegrowanych Systemów.

Warto wspomnieć, że chociaż warunki przetargowe miały wymusić współpracę samorządów z podmiotami biznesowymi, aby zapewnić efekt synergii, to do dzisiaj Ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym z dnia 28 lipca 2005 r. uchodzi za martwą. Jej dotychczasowe zapisy uniemożliwiają - patrząc na to realnie - przeprowadzenie wspólnego projektu. Ba! Nie ma nawet stosownych rozporządzeń.

Z kieszeni do kieszeni

Skoro samorządy dojrzewają, aby traktować sieci bezprzewodowe jako element infrastruktury gminnej, muszą zdawać sobie sprawę z kosztów ich utrzymania. Jak stworzyć system samofinansowania takich rozwiązań? Na początku trzeba jednak uzyskać częstotliwości bez upierania się, czy sieć zostanie zbudowana w technologii WiMAX czy innej. "Z mojego punktu widzenia nie miało sensu skupianie się na technicznej stronie przedsięwzięcia, bo to i tak rzecz całkowicie wtórna. URTiP brał pod uwagę inne priorytety niż proobywatelskie. Chociaż teoretycznie przetarg był reklamowany jako przeznaczony także dla samorządów, to propaganda URTiP nie przekładała się na dokumentację przetargową, ewidentnie nastawioną na operatorów" - wyjaśnia Wiesław Patrzek, pełnomocnik Prezydenta Miasta Gdańska ds. informatyki.

Toteż gdy mówimy o finansowaniu takiej infrastruktury, natychmiast pojawia się problem natury politycznej. "Czy uchodzi przekładać środki z państwowej kieszeni samorządowej do kieszeni administracji centralnej?" - pyta retorycznie Ładysław Milancej, dyrektor Wydziału Informatyki Urzędu Miasta Bydgoszczy. Gdy dopowiemy, że strategia rozwoju kraju na lata 2007-2013, która zastąpi Narodowy Plan Rozwoju, obejmie również budowę infrastruktury szerokopasmowej, stanie się jasne, iż samorządy muszą same zacząć walczyć o taki pożytek społeczny w ewentualnej nowelizacji ustawy Prawo telekomunikacyjne. Tylko wspólny nacisk gmin, powiatów i regionów oraz ich organizacji, jak: Związek Powiatów Polskich, Związek Miast Polskich, Unia Metropolii Polskich czy też Związek Gmin Wiejskich może spowodować, że rzeczywiście sieci bezprzewodowe staną się częścią miejskiej infrastruktury.

O ile znajdą się jakiekolwiek częstotliwości...

Artykuł jest relacją z dyskusji, która odbyła się 27 lutego 2006 r. w redakcji naszego tygodnika między wiceminister Anną Streżyńską a samorządowcami: Ładysławem Milancejem (Urząd Miasta Bydgoszczy), Wiesławem Patrzekiem (Urząd Miasta Gdańska) i Marcinem Burdą (Urząd Miasta Sopotu).


TOP 200