Bez wąskiego gardła

Firma eCenter, oferująca usługi wynajmu serwerów, zbudowała centrum danych, w ramach którego powstała jedna z największych w Polsce sieci SAN - Storage Area Network.

Firma eCenter, oferująca usługi wynajmu serwerów, zbudowała centrum danych, w ramach którego powstała jedna z największych w Polsce sieci SAN - Storage Area Network.

eCenter SA z Krakowa w specjalnie przygotowanych pomieszczeniach zbudowała środowisko informatyczne, umożliwiające m.in. tworzenie zapasowych centrów obliczeniowych, zdalne wykonywanie kopii bezpieczeństwa czy też bezpieczne oferowanie usług w Internecie. Jest nastawiona na obsługę klientów o najwyższych wymaganiach, dla których dostępność systemów i bezpieczeństwo danych mają podstawowe znaczenie. "Od początku zakładaliśmy, że centrum będzie przetwarzać bardzo duże ilości danych. Musieliśmy więc przygotować architekturę, którą w razie potrzeb będzie można prawie dowolnie skalować" - przekonuje Wojciech Wolas, dyrektor ds. rozwoju usług w eCenter SA w Krakowie.

Wstępne analizy pokazały, że ograniczeniem skalowalności centrum danych mogą stać się nie tyle serwery, ile połączenia na styku serwerów i pamięci masowych. Tak zrodził się pomysł zbudowania w eCenter sieci SAN - Storage Area Network. Projektowaniem sieci SAN zajęli się specjaliści eCenter. Firma postanowiła nie zlecać tego etapu prac dostawcom, aby nie sugerować się konkretnymi rozwiązaniami. Przyjęto kolejność "od ogółu do szczegółu", aby nie pominąć żadnej ważnej kwestii. W ten sposób powstał szkic wymagań, na podstawie którego opracowano wstępne zapytania ofertowe dla potencjalnych dostawców.

Podstawowym wymogiem było bezpieczeństwo danych. Projektanci chcieli, aby praktycznie wszystkie elementy systemu były co najmniej zdublowane. Zwielokrotnione są zarówno urządzenia, np. przełączniki, jak i ich elementy składowe: karty, zasilacze itp. Wszystkie połączenia zaprojektowano w taki sposób, aby awaria jednego z nich nie miała wpływu na dostępność całej infrastruktury. "Interesowały nas wyłącznie rozwiązania pozbawione tego, co po angielsku nazywane jest single point of failure" - mówi Wojciech Wolas.

Projektanci centrum danych eCenter nie mogli z góry przewidzieć, jakie konkretne systemy będą mieć klienci. Założyli więc, że do jego budowy muszą zostać użyte rozwiązania otwarte, kompatybilne z jak największą liczbą protokołów komunikacyjnych oraz platform sprzętowych, systemowych i bazodanowych.

Sieć na wyrost

Podczas wstępnych prac nad projektem sieci SAN pod uwagę brane były dwie technologie sieciowe, służące do łączenia urządzeń: Gigabit Ethernet i Fibre Channel. Obie dają porównywalną przepustowość rzędu 100 MB/s. Ostatecznie jednak, mimo wyższej ceny, wybrano Fibre Channel. Jego przewaga wynikała z faktu, że wywodzi się wprost z technologii SCSI, od lat stosowanej do obsługi komunikacji z pamięciami masowymi. Efektem tej specjalizacji jest m.in. to, że ramki FC mają mniejszą objętość niż ramki Ethernet przeznaczone do przenoszenia dowolnego ruchu.

W początkowym etapie opracowywania koncepcji sieci SAN w eCenter uwzględniono pomysł stworzenia architektury typu "zamknięta pętla", wykorzystującej koncentratory (huby) Fibre Channel. Oprócz stosunkowo niewysokiej ceny, rozwiązanie to ma jednak poważną wadę. Użycie koncentratorów powoduje, że skalowalność sieci SAN jest ograniczona liczbą portów FC, oferowanych przez poszczególne urządzenia. "Nie mogliśmy sobie na to pozwolić. W naszych warunkach huby stanowiłyby poważne ograniczenie nie tylko skalowalności, ale także elastyczności konfigurowania i bezpieczeństwa całego środowiska" - tłumaczy motywy decyzji Wojciech Wolas.


TOP 200