Bez podpisu tylko na papierze

Faktury elektroniczne zostały w sensie prawnym zrównane z fakturami papierowymi. Stało się tak za sprawą rozporządzenia Ministerstwa Finansów w sprawie "sposobu i warunków wystawiania oraz przesyłania faktur w formie elektronicznej". Dzięki temu przedsiębiorcy będą mogli wysyłać klientom i kontrahentom faktury przez Internet. Wbrew pozorom nie są oni jednak zadowoleni z takiego obrotu rzeczy.

Faktury elektroniczne zostały w sensie prawnym zrównane z fakturami papierowymi. Stało się tak za sprawą rozporządzenia Ministerstwa Finansów w sprawie "sposobu i warunków wystawiania oraz przesyłania faktur w formie elektronicznej". Dzięki temu przedsiębiorcy będą mogli wysyłać klientom i kontrahentom faktury przez Internet. Wbrew pozorom nie są oni jednak zadowoleni z takiego obrotu rzeczy.

Największe zastrzeżenia budzi obowiązek stosowania przy wystawianiu e-faktury kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Budzi to tym większe zdumienie, że wcześniejsza zmiana w Ustawie o podatku od towarów i usług zniosła w ogóle konieczność podpisywania faktur papierowych. "Dlaczego więc faktury elektroniczne muszą być podpisywane podpisem elektronicznym, skoro faktury papierowe nie muszą być podpisywane w ogóle?" - pytają przedsiębiorcy. Ich zdaniem, nowe rozporządzenie jest bezużyteczne, a już na pewno nie przyczyni się do rozwoju elektronicznej gospodarki.

Wielu firm, szczególnie tych małych, nie będzie stać na wykupienie certyfikowanego podpisu elektronicznego. W trosce o koszty będą więc nadal, po staremu wystawiać faktury papierowe. Rozporządzenie nie określa też dokładnie, czym ma być faktura w wersji elektronicznej? Może nią być plik Word, PDF, OpenDocument, wiadomość e-mail, plik tekstowy, a jeśli ktoś będzie miał ochotę, to i dokument edytora QR-Tekst stosowanego w latach 90. Może nim być także dokument XML, udostępniany przez serwis internetowy. Ministerstwo Finansów tłumaczy, że wprowadzone przez rozporządzenie rozwiązanie jest konieczne i zgodne z zaleceniami unijnymi (dyrektywa 2001/115/EC, punkt 2c). Okazuje się jednak, że ta dyrektywa wcale nie narzuca stosowania certyfikatu kwalifikowanego. Dopuszcza jedynie jego stosowanie, mówi, że państwa członkowskie mogą go stosować, a nie że "muszą", czy "powinny". Zgodnie z tą wykładnią zwykły e-podpis wystarcza w Wlk. Brytanii czy Finlandii. Dlaczego tak nie może być też u nas?

W Polsce działają cztery firmy uprawnione do wydawania certyfikatów kwalifikowanych. Są to: Centrum Certyfikacji Certum (firmy Unizeto), Signet (TP Internet), Sigillum (Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych) i Krajowa Izba Rozliczeniowa. Oferują one nie tylko certyfikaty kwalifikowane - czyli oprogramowanie i komponenty techniczne do składania bezpiecznego podpisu elektronicznego - ale skłonne są także instalować oprogramowanie podpisujące w systemach fakturujących. Oferują także bezpieczne archiwa faktur elektronicznych (wymaganych w rozporządzeniu resortu finansów).

Płatnicy zaczęli co prawda interesować się certyfikatami kwalifikowanymi - co potwierdzali wystawcy certyfikatów - ale niewielu z nich, zapewne ze względu na koszt, zdecydowało się na jego zakup. "Na efekty trzeba jeszcze poczekać" - mówią przedstawiciele firm. Liczba wystawionych do tej pory w Polsce certyfikatów według szacunków wynosi od 4000 do nawet 7500. Dla porównania warto przypomnieć, że w Polsce zarejestrowanych jest ok. 3,5 mln firm.


TOP 200