Bez kompleksów

"Zawsze robiłem to, co mnie interesowało, nie zastanawiając się nad tym, czy to się opłaca czy nie. Najczęściej wszyscy pukali się w głowę. Po kilku latach okazywało się, że moje nieopłacalne zajęcie przynosiło, poza satysfakcją, spore pieniądze" - mówi Jerzy Dryndos, prezes Logotec Engineering SA z Mysłowic.

"Zawsze robiłem to, co mnie interesowało, nie zastanawiając się nad tym, czy to się opłaca czy nie. Najczęściej wszyscy pukali się w głowę. Po kilku latach okazywało się, że moje nieopłacalne zajęcie przynosiło, poza satysfakcją, spore pieniądze" - mówi Jerzy Dryndos, prezes Logotec Engineering SA z Mysłowic.

Skończenie studiów na kierunku Budowa Maszyn na Wydziale Metalurgii Politechniki Śląskiej gwarantowało na początku lat 80. jedno - brak ciekawego zajęcia. Jerzy Dryndos jako jedyny z wydziału poszedł do pracy do biura projektów Hutmasz, a nie do firmy produkcyjnej. Po dwóch tygodniach biuro otrzymało zlecenie na realizację dużego projektu w Niemczech. Niemcy żądali dokładnych analiz obliczeniowych. Ponieważ nikt tego wcześniej w Hutmaszu nie robił, zadanie to powierzono nowemu pracownikowi.

Niemieckie początki

"Dopiero po trzech latach, przez przypadek, dowiedziałem się, że w firmie istnieje dział obliczeń inżynierskich. Kiedy próbowałem zorientować się, czym się zajmuje, okazało się, że ich jedynym dorobkiem są opracowane przeze mnie programy. Tego samego dnia złożyłem wypowiedzenie. Ku mojemu zaskoczeniu wezwał mnie dyrektor biura i zaproponował objęcie stanowiska kierownika działu obliczeń" - mówi Jerzy Dryndos.

W ciągu roku stał się szefem działu przetwarzania danych i głównym projektantem. Jednym z postawionych przed nim zadań było wybranie i wdrożenie systemu CAD. Przedstawiciele Logotec Hard-ware GmbH - niemieckiego producenta, który sprzedał systemy CAD firmie Hutmasz - przekonywali go do stworzenia własnej firmy i przejęcia dystrybucji ich produktów w Polsce. "Nie dziwię się im. Podczas każdego wyjazdu towarzyszył mi człowiek z centrali handlu zagranicznego Centrozap, którego głównym zadaniem było mnożenie liczby diet. W rezultacie

to co można było załatwić w ciągu godziny, zajmowało kilka dni" - śmieje się Jerzy Dryndos.

W 1988 r. Jerzy Dryndos i jego kolega Tomasz Adamczyk otrzymali od niemieckiej firmy Buderus propozycję napisania oprogramowania dla nowo opatentowanej szlifierki. Po 3 tygodniach prób i błędów udało się opracować skuteczny algorytm. Za to zlecenie Jerzy Dryndos i jego kolega otrzymali kilka tysięcy marek. Za zarobione pieniądze kupili więc dwa komputery IBM PC XT i stworzyli w 1989 r. Zakład Rozwoju Systemów CAD Logotec Engineering. Firma miała się zajmować produkcją i sprzedażą oprogramowania inżynierskiego. Została także partnerem Logotec Hardware. Pierwsza siedziba mieściła się w wynajętym na 19 piętrze mieszkaniu na katowickim osiedlu Gwiazdy.

Ze świecą szukać

Po kilku miesiącach działalności, stresu związanego z tworzeniem firmy nie wytrzymał Tomasz Adamczyk. Dryndos spłacił go i został jedynym właścicielem spółki. O początkowych trudnościach może świadczyć historia z pierwszego roku działalności Logotec Engineering. "Pewnego dnia przyjechali do nas potencjalni klienci z dużej polskiej firmy. Pech chciał, że akurat zabrakło prądu. Po trzech godzinach rozmów prowadzonych w restauracji musieliśmy wreszcie zaprosić gości do nas. Kupiliśmy kilka świec i w ten sposób dotarliśmy na 19 piętro" - opowiada Jerzy Dryndos. "Nie mogliśmy zaprezentować oprogramowania. Pokazałem więc klientom przy świecach monitory, komputer, wytłumaczyłem co to jest digitalizer, opowiedziałem jak działa system CAD. Po miesiącu kupili oni od nas 3 stanowiska" - dodaje.

Jerzy Dryndos od początku zakładał, że firma będzie tworzyć oprogramowanie na rynki zachodnie, chociaż wtedy wydawało się to mrzonką. Kontrakt zagraniczny udało się jednak podpisać w niecały rok od założenia firmy. "Był to pakiet norm do systemów CAD, nazwany przez nas Logonorm. Na pakiecie tym, mimo że firma od lat praktycznie się nim nie zajmuje, w dalszym ciągu zarabiamy" - mówi Jerzy Dryndos.

Skok na Zachód

W 1990 r. Jerzy Dryndos zaproponował dwóm firmom niemieckim wspólne opracowanie pakietu do zarządzania dokumentacją techniczną. "Wyśmiano mnie wtedy i przekonywano, że nikt tego typu rozwiązań nie potrzebuje. Sami więc stworzyliśmy produkt i znaleźliśmy pierwszego klienta. Pierwsze wdrożenie to był jednak horror" - opowiada Jerzy Dryndos. Wspólnie z Adamem Wieczorkiem, szefem programistów Logotec Engineering, udał się do Niemiec, aby zainstalować system na kilkudziesięciu stanowiskach i dokonać przeniesienia do niego danych z systemów CAD z kilku ostatnich lat. "Przez 2 tygodnie prawie nie spaliśmy, ale zdobyliśmy pierwszą referencję w Niemczech" - wspomina.

Dwa lata później Logotec założył w Niemczech firmę zależną - Logotec Engineering GmbH. "Wcześniej większość czasu spędzonego z klientem musieliśmy poświęcać na uwiarygodnienie siebie i firmy. Od kiedy mamy oddział w Niemczech, zatrudniający wyłącznie Niemców, możemy od razu przechodzić do meritum sprawy" - mówi prezes Logotec Engineering. Obecnie Grupa Logotec Engineering ma dwie firmy w Niemczech. W jej skład wchodzą także spółki zależne we Włoszech i Belgii. W ciągu kilku tygodni powstanie oddział w Portugalii. Toczą się również rozmowy, dotyczące założenia firm w Hiszpanii, Wlk. Brytanii i USA. Produkty Logotec Engineering dystrybuowane są także m.in. w Szwajcarii.

"Struktury firmy bardzo się rozrosły, ale ja ciągle część czasu spędzam w firmie programując ze na uszach, słuchając ulubionego jazzu" - mówi Jerzy Dryndos.


TOP 200