Bazy bez bazy

Druga z kolei wystawa i konferencja Euroinfo' 92, zorganizowana tym razem w Hotelu ''Marriott'' w Warszawie w dniach dniach 23 - 25 czerwca, była znacznie skromniejsza co do rozmiarów od ubiegłorocznej i wyraźnie nastawiona na prezentację nowoczesnych sposobów tworzenia, gromadzenia i przekazywania informacji, a ściślej mówiąc na bazy danych.

Druga z kolei wystawa i konferencja Euroinfo' 92, zorganizowana tym razem w Hotelu ''Marriott'' w Warszawie w dniach dniach 23 - 25 czerwca, była znacznie skromniejsza co do rozmiarów od ubiegłorocznej i wyraźnie nastawiona na prezentację nowoczesnych sposobów tworzenia, gromadzenia i przekazywania informacji, a ściślej mówiąc na bazy danych.

Zamysł ten powiódł się o tyle, o ile pozwolił uzmysłowić nielicznym zresztą zwiedzającym wystawę i przesłuchującym się wystąpieniom dystans, jaki dzieli w tej dziedzinie nasz kraj od znakomitej części reszty świata. Symptomem tego mogą być dwie wypowiedzi: p. Joan Edwards z amerykańskiego Centrum Rozwoju Handlu stwierdziła, że informacja jest niezbędnym atrybutem władzy, zaś wiceminister Przemysłu i Handlu - Edward Nowak powiedział, że w ramach sprawowania swojej władzy nie ma on dostępu do podstawowych informacji. Tym niemniej - jak oświadczył - rząd zamierza zdecydowanie ingerować w gospodarkę wprowadzając korekty w interesie społecznym.

Generalnie na konferencji poświęconej przepływowi informacji polscy mówcy- zwłaszcza "oficjele" zaprezentowali się raczej jako ludzie skłonni do formułowania pobożnych życzeń na wysokim diapazonie, przy braku wizji konkretnych rozstrzygnięć zarówno w sensie prawnym jak i tworzenia bodźców ekonomicznych zachęcających do oddolnych inicjatyw w tym zakresie. Samego siebie przeszedł, jak się wydaje, zastępujący Andrzeja Florczyka - Witold Łuczywo, który brak postępów w budowie systemu ewidencji gruntów i nieruchomości tłumaczył opieszałością carskich urzędników na terenach byłego zaboru rosyjskiego, których pod tym względem wyraźnie przerośli podwładni Franza Josefa w dawnej Galicji( sic!).

Na całe szczęście nie jest aż tak źle. Na samej wystawie obejrzeć można było kilka całkiem udanych inicjatyw, często z trudem przebijających się przez bariery prawne, obyczajowe i dotyczące tajemnicy państwowej. Na inicjatywę ustawodawczą liczy np. Fundacja "Polska eksportuje", która ma za sobą opracowanie kilkudziesięciu norm dla elektronicznej wymiany danych i dokumentów, zgodnych ze standardem europejskim. Rzecz w tym, że przesyłane modemem faktury, polecenia zapłaty itp. rangę dokumentu zyskują dopiero wtedy, gdy w ślad za nimi idzie papierek z pieczątką. Innego rodzaju kłopoty mają inicjatorzy baz danych o polskich firmach. Największe osiągnięcie ma na tym polu Business Foundation, która przyjęła zasadę podobną do stosowanej przy opracowywaniu "Who is who". Dziś procentuje już świadomość, że ten, kto nie znalazł się w jej opasłej księdze, nie jest godny większego zainteresowania. Na ile jest to stereotyp uzasadniony, trudno ocenić. Jak dotąd bowiem rzeczywistych informacji o kondycji finansowej polskich firm trudno doszukać się gdziekolwiek. Również w bazie danych firmy Quart, dość sprawnej technicznie (patrz poprzedni numer CW), ale merytorycznie nie wychodzącej poza zbiór informacji o poszczególnych firmach, jaki można znaleźć w książce telefonicznej.

Bardziej zaawansowane w prowadzeniu wywiadu gospodarczego jest Biuro Informacji Gospodarczej INFODATA afiliowane przy Krajowej Izbie Gospodarczej, budujące swoją komercyjną bazę OSIG (Ogólnopolski System Informacji Gospodarczej) metodą step by step, w miarę tego jak przybywało Izbie członków i na ile konieczne było zbieranie informacji przy kojarzeniu polskich i zagranicznych partnerów gospodarczy.

Przedmiotowe a nie podmiotowe podejście do informacji starała się zaprezentować firma Kompass Poland LTD., która z mozołem usiłuje zgromadzić informacje o parametrach rynku: nasyceniu produktami również w układzie przestrzennym, zdolnością nabywczą ludności poszczególnych regionów itp. Wszystko to jednak co zaprezentowały polskie firmy wskazuje, że w konfrontacji z zakresem, uporządkowaniem, łatwością i powszechnością dostępu do informacji zwłaszcza gospodarczej oraz naukowej w świecie , jesteśmy dopiero na początku drogi. Nie wiadomo w istocie czy dlatego, że wciąż jeszcze kisząc się we własnym sosie i dziedzicząc z poprzedniej epoki nawyk dezinformowania, nie wykreowaliśmy popytu na rzetelną informację, czy też dlatego że po prostu nie doceniamy jej znaczenia. Warto jednak pamiętać, że to ona właśnie jest podstawą procesów decyzyjnych. A w tej dziedzinie "jaki koń jest każdy widzi".

Jak pokazało Euroinfo'92, bazę dla polskich baz danych - w sensie unormowań prawnych (np. publikowania rocznych bilansów i rachunku strat i zysków) - należy dopiero w Polsce zbudować. Z tego względu dobrze być może, że oficjalnego otwarcia imprezy dokonał premier Waldemar Pawlak. Trudno dzś jednak ocenić na ile obecny szef rządu będzie w stanie oduczyć urzędników tłumaczenia niedostatków polskiego systemu informacyjnego przyczynami pochodzącymi z epoki cara Aleksandra.


TOP 200