Bankowość jutra zaczęła się już dziś

Bank przyszłości powinien w pełni odpowiadać na potrzeby mobilnego klienta, operującego w czasie rzeczywistym narzędziami, które pozwolą mu otrzymać maksimum wartości przy minimum formalności. Klient nie chce być ograniczany w jakikolwiek sposób, chce realizować transakcje w sieciach społecznościowych, jednym palcem, tu i teraz, a jednocześnie zachować wysoki poziom bezpieczeństwa. Polska bankowość musi się do tych potrzeb szybko dostosować zarówno od strony front endu, jak i systemów w backoffice. Czy da radę?

Rozwinięta technologicznie bankowość to nie futurystyczna wizja świata, ale działania już podejmowane. Na całym świecie, również i w Polsce, w obszarze obsługi transakcyjnej co chwilę pojawiają się nowe funkcje: klienci bankują na smartfonach, płacą telefonami, zaczynają rozmawiać z robotami. „Polska ma najnowocześniejsze rozwiązania w sektorze bankowości. To przedstawiciele innych rynków finansowych ze świata przyjeżdżają do Polski, by przyglądać się, co robimy i jak to robimy. Jesteśmy szóstym krajem na świecie, który wdrożył Android Pay, w płatnościach zbliżeniowych jesteśmy w czołówce światowej, w tym roku powstanie cała sieć akceptacji kart płatniczych, która będzie zbliżeniowa, większość banków ma wdrożone 3D Secure. To idealne pole, by dalej rozwijać usługi finansowe, my w tym momencie w Polsce posiadamy takie produkty, które de facto za granicą albo dopiero wchodzą, albo jeszcze ich tam nie ma” – wylicza Paweł Reichelt, dyrektor Departamentu Bankowości Elektronicznej Plus Bank SA. Nowa era bankowości już nastała, ale czy nadążą za nią systemy bankowe, które muszą udźwignąć nową rzeczywistość?

Operacja wymiany systemu core’owego to projekt o wartości kilkuset milionów złotych, rozciągnięty w realizacji od dwóch do pięciu lat.

Banki nie istnieją bez klientów, dlatego to na płaszczyźnie dostarczania usług i komunikacji z nimi rozgrywa się właściwie cała walka technologiczna. Pierwszy wymieniony obszar to miejsce rzeczywistego styku banku z klientem, czyli mobilność, API, customer journey. Drugi to analityka, czyli ofertowanie i dostarczenie wartości dodanej w sposób spersonalizowany. Analitykę tę należy rozumieć tutaj zarówno jako narzędzia zawierające mechanizmy umożliwiające samoczynne budowanie oferty, zawierające elementy sztucznej inteligencji, jak i szeroko rozumiane wykorzystanie AI w bezpośredniej komunikacji z klientem:chatboty, IVR. Istotny jest także element, którego klient nie zobaczy, ale odczuje, czyli robotyka optymalizacyjna, mająca na celu stałe usprawnianie powtarzalnych procesów po stronie backoffice. Wszystkie te czynniki w istotnym stopniu zależą od wydajności systemów core’owych.

Zobacz również:

Serce banku: wymieniać – tak, likwidować – absolutnie nie

Czy posiadane przez banki systemy core’owe, w których przetwarzane są szeroko rozumiane rachunki/produkty bankowe, tzw. serca banków, można opisać jako monolityczne dinozaury, nieprzystosowane do szybko zmieniającej się rzeczywistości? Można, ale raczej nie w Polsce. Dlaczego? Ponieważ wciąż są za młode. Najstarsze serca polskich banków powstawały w latach 90. XX wieku, młodsze na przełomie stuleci. Najmłodsze mają raptem kilka lat.

Czas wielkich systemów informatycznych w polskich bankach się nie skończył – jeszcze za wcześnie, by mówić o schyłku dużych, dziedzicznych systemów IT w naszej bankowości. Nawet w krajach, które historycznie wyprzedzały nas w rozwoju gospodarczym i technologicznym, choćby w Belgii czy Holandii, trafiają się prawdziwe „dziadki”, budowane co najmniej dwie dekady przed polskimi systemami.

Z punktu widzenia klientów najważniejsze zmiany dzieją się na front-endzie. Analiza przeprowadzona przez firmę analityczną TogetherData wskazuje, że głównymi filarami „banku przyszłości” stały się: chatboty, Data Science, OCR, NLP czy tzw. roboinwestowanie.

Niemniej problemem pozostaje narastający dług technologiczny. Szefowie informatyki nie tracą jednak czasu, próbując zasypać stare doły, łatając i wymieniając, co się da.

„Mamy core system wdrożony po roku 2001. Od tego czasu był on modyfikowany i intensywnie rozwijany, wielu elementów wdrożonych na początku już tam nie ma, natomiast architektura i platforma, na której on działa, to nadal w pewnej części myśl technologiczna z tamtego okresu” – mówi Patryk Nowakowski, CIO BZ WBK.

„Systemy core’owe się nie skończyły. Nie znikną, ponieważ ich główną funkcją jest trzymanie księgi głównej, wszystkich danych klientów orazrozliczeń. Działają one zarówno jako serce działalności banku, jak i na potrzeby wszelkich kontroli, regulacji i raportów. Zatem systemy core’owe pozostaną najistotniejszym systemem, na którym bazuje bank” – stwierdza Michał Paprocki, dyrektor zarządzający ING Services Polska. „Natomiast sposób, w jaki ten system jest zbudowany, zarządzany, jaka jest filozofia wokół architektury – to zasadniczo się zmieniło. Wiele starych systemów było pisanych monolitycznie, w podejściu ‘od początku do końca’, powstawały wyizolowane, duże twory. Przy obecnej filozofii, wspieranej przez dyrektywę PSD2, gdy banki mają się otworzyć na współpracę z innymi bankami czy z fintechami, tego typu systemy coraz trudniej sobie radzą, ponieważ nie były projektowane pod kątem takiej zmiany. Drogie w utrzymaniu, przestarzałe i zamknięte technologie nie przystają dziś do rzeczywistości. Banki, które będą bazować na takich systemach, przegrają grę konkurencyjną, bo nie będą w stanie adaptować się do rynku. Regulacje idą w kierunku szybszego funkcjonowania w ekosystemie razem z innymi dostawcami czy konkurencją. Dlatego w bankach trwa walka o to, kto najszybciej zastąpi te systemy bardziej nowoczesnymi. Wszyscy wymieniają lub chcą wymieniać takie systemy. Być może stąd opinia, że ich czas się skończył” – dodaje.

Wymiana głównego systemu bankowego to oczywiście skomplikowana inwestycja i operacja, która pociąga za sobą poważne skutki. „Wiele banków dochodzi do wniosku, że przestarzałe systemy trzeba wymienić na nowe, ponieważ pojawiają się nowe technologie i nowe wzorce architektoniczne, takie jak: DevOps, mikroserwisy, API czy chmura. To skłania banki do myślenia, czy nie wymienić tego systemu na inny, który może nie ma długu technologicznego, co przełoży się na większą elastyczność i niższe koszty eksploatacji. Wymiana takiego systemu to jedno z większych wyzwań, z jakimi bankowe zespoły IT muszą się zmierzyć, może poza fuzjami, które przecież w sektorze bankowym się zdarzają” – zauważa Patryk Nowakowski.

Operacja wymiany systemu core’owego to projekt o wartości kilkuset milionów złotych, rozciągnięty w realizacji od dwóch do pięciu lat.

„Co do zasady niewiele się zmieni. Serca systemów, odpowiedzialne za procesowanie, rozliczanie i pilnowanie sald, będą dalej funkcjonować” – mówi Adam Marciniak, wiceprezes zarządu PKO Banku Polskiego, nadzorujący Obszar Informatyki i Usług. Jak zauważa, na pewno będzie się jednak zmieniał model dostępu do usług świadczonych przez banki. Zmiana będzie pochodną trendów kształtujących zachowania użytkowników, ich rosnącej mobilności oraz dążenia do specjalizacji i maksymalnego dostosowania wirtualnych środowisk pracy do własnych potrzeb. Środowisko odbiorcy będzie musiało być w łatwy sposób kastomizowalne, a także elastyczne i zmienne. „Banki będą musiały rozproszyć swoje usługi dla odbiorców w taki sposób, by były one łatwo adaptowalne do potrzeb klienta” – dodaje Adam Marciniak. „W obszarach dostępowych, takich jak kanał mobilny czy www, granulacja usług będzie coraz większa” – podkreśla.

W krajach starej Unii stare systemy wciąż działają, a obok nich stawiane są nowe. Potem następuje żmudny proces zamiany, migracji danych i produktów z jednych do drugich. Z kolei kraje, które dopiero niedawno budowały zręby nowoczesnej bankowości i tworzyły systemy core’owe od zera, mają najbardziej zaawansowane rozwiązania. Tak jest m.in. w Turcji.

Bezpieczeństwo kontra człowiek

W stosunku do innych krajów Polska jest w dobrej sytuacji zarówno w wydajności, możliwościach rozwoju systemów, jak i technologii. „W bankowości podział geograficzny nie istnieje. Wszyscy mają dostęp i mogą wdrażać te same rozwiązania” – zauważa Marcin Paprocki. Natomiast między sobą polskie banki prowadzą rywalizację o to, który z nich jest najbardziej internetowy, najszybszy. I który wygra w nadchodzącej erze cyfryzacji, wymagającej nie tylko zmian technologicznych, ale i przekształcenia kultury całego procesu wytwórczego.

Obecnie polskie banki skupiły się na cyberbezpieczeństwie. „Wraz z tym, że klienci coraz bardziej bankują cyfrowo i online, a metod płatności jest coraz więcej, zwiększa się skala zagrożenia. Dla każdego banku to dziś wyzwanie. Kiedyś, gdy zidentyfikowaliśmy fałszywą transakcję i fakt zhakowania klienta, a dziennie mieliśmy trzy sesje transakcyjne, mogliśmy podejrzaną transakcję zatrzymać. Dziś, gdy transakcje odbywają się online, my też musimy działać online. To wyzwanie czasu rzeczywistego, w którym rośnie skala zagrożeń” – mówi Patryk Nowakowski, CIO w BZ WBK. „Niedawno została zidentyfikowana luka w architekturze większości procesorów, których używa się na świecie, włączając w to wyspecjalizowane procesory do obsługi systemów chmurowych, a właściwie dwie luki jednocześnie: Meltdown, Spectre. W 2017 r. mieliśmy na świecie duże ataki typu malware – dla nas oznacza to jeszcze większy nacisk na zapewnienie cyberbezpieczeństwa, z zaangażowaniem zaawansowanych metod bronienia się i przeciwdziałanie atakom, włączając w to metody numeryczne czy AI, wyszukiwanie anomalii, predykcję, rozpoznawanie zachowań i odchyleń” – dodaje.

Według Juniper Reasearch do 2022 roku. chatboty mają być odpowiedzialne za roczne oszczędności aż do 8 mld USD
.

„Cyberbezpieczeństwo to dla banków dylemat” – stwierdza Michał Paprocki z ING Services Polska. „Systemy monolityczne, w których mieliśmy pełną kontrolę nad wszystkim, były komfortowe, ponieważ można je było zabezpieczyć, opanować. W momencie, gdy musimy się otworzyć na współczesny świat, wystawić swoje API, z którym inni mogą się łączyć, jesteśmy narażeni na zupełnie inne wektory ataku. Ale żyjemy w świecie, w którym musimy się do takich wyzwań dostosować. Dlatego w Polsce inwestujemy np. w Cyberdefence Center, które też przygotowuje rozwiązania pod ten ‘nowy świat’, gdzie musimy założyć, że nie tylko u nas są dane klientów i nie tylko my jesteśmy w stanie nad wszystkim zapanować”.

Według Pawła Reichelta z Plus Banku cyberbezpieczeństwo to walka. A taką najlepiej prowadzić w grupie, dlatego sektor bankowy ściśle na tym polu współpracuje. Przykładem jest powstanie Bankowego Centrum Cyberbezpieczeństwa, platformy w ramach Narodowego Centrum Bezpieczeństwa. Kolejnym ważnym czynnikiem jest edukowanie klientów, ponieważ wiele ze współczesnych cyberzagrożeń występuje z uwagi na brak stosowania podstawowych zasad bezpieczeństwa IT. Użytkownik musi uważnie czytać komunikaty wysyłane przez bank. Przestępcy często przerzucają swoje działania na podmioty trzecie, szukając słabszych ogniw w zabezpieczeniach. Stąd też biorą się takie sytuacje, jak fałszywe SMS-y w jednym z systemów bankowości elektronicznej. W relacji klienta z bankiem konieczna jest obustronna współpraca. Niedopuszczalne są sytuacje, w których klient ignoruje wiadomość SMS z banku, że ktoś próbował logować się na jego konto albo rozłącza się, gdy dzwoni automat, chcąc potwierdzić zmiany, które np. przestępca dokonuje właśnie na koncie. Bez wsparcia ze strony klientów banki nie są w wstanie zapewnić całkowitego bezpieczeństwa.

Chatboty uczą się Barei

Z punktu widzenia klientów najważniejsze, czy może raczej najciekawsze, zmiany dzieją się na front-endzie. A tu królują takie pojęcia, jak: robotyzacja, chatboty czy biometria. Analiza przeprowadzona przez firmę analityczną TogetherData wskazuje, że głównymi filarami „banku przyszłości” stały się: chatboty, Data Science, OCR, NLP czy tzw. roboinwestowanie.

To trendy kształtujące rozwój bankowości na całym świecie. W styczniu tego roku w singapurskim banku OCBC pracę rozpoczął chatbot Emma, który jest w stanie odpowiedzieć na pytania o kredyty hipoteczne oraz na cele remontowe za pomocą kalkulatora wyliczającego ogólne koszty zaciągnięcia pożyczki. Według Juniper Reasearch do 2022 r. chatboty mają być odpowiedzialne za roczne oszczędności aż do 8 mld USD.

Doskonały przykład wykorzystania Data Science w bankowości znajdziemy w Indiach. Działający tam HDFC Bank podzielił klientów na segmenty według etapów życiowych, na których się w danym momencie znajdują. Następnie zaczął wysyłać do nich spersonalizowane wiadomości i przygotowywać promocje na ważne dni (np. urodziny). W rezultacie zwiększono liczbę sprzedanych kart kredytowych, redukując koszty pozyskania każdego klienta.

Jak zauważa Adam Marciniak z PKO BP, usługi budowane styku banku (czy pośrednika) z klientem będą musiały być zwinne. Wyzwaniem będzie w tym przypadku właściwy, spersonalizowany kontakt z klientem, dostarczenie oferty szytej na miarę, zbudowanej na podstawie najlepszej wiedzy o jego potrzebach, bazującej z kolei na zachowaniu, transakcyjności czy posiadanych w portfelach produktów. To właśnie tu, na front-endzie, będą budowane przewagi konkurencyjne banków.

W Polsce prace nad wykorzystaniem najnowszych technologii w bankowości są zaawansowane. „Eksperymentujemy obecnie z przetwarzaniem języka naturalnego, również w komunikacji głosowej. Dążymy do tego, by dać klientowi customer experience, np. nakładając na to biometryczne metody identyfikacji – klient autentykuje się swoim głosem, mówi robotowi, że chce np. zastrzec kartę, i to się dzieje. W fazie wewnętrznego pilotażu mamy obecnie chatboty, ale potrzebujemy jeszcze czasu, by udostępnić to rozwiązanie” – mówi Patryk Nowakowski, CIO BZ WBK. „Wyzwaniem jest język. Gdy robiliśmy biometryczną identyfikację głosem, to 60–70% czasu w projekcie zajęło nam dostosowanie do języka polskiego. Narzędzie było gotowe, ale nie do działania po polsku”.

Podobne wnioski ma Adam Marciniak: „Kluczowe w tym wypadku jest zrozumienie polskiej semantyki. Śmieję się, że jeśli ktoś zaproponuje mi chatbota, który zrozumie i zinterpretuje Bareję, zapłacę każde pieniądze… Na polskim rynku nie ma zaawansowanego rozwiązania, które osiągnęło poziom dojrzałości 10-latka i można by było na tej bazie budować wartość dla klienta”.

Wiele banków buduje swoje aplikacje na podstawie mikroserwisów czy w ramach trendu Omichannel, stosuje technologię Responsive Web Design, aby aplikacje działały na różnych urządzeniach, zwiększając unit customer experience.

Jak rozpoznać klienta

Banki starają się zaprząc do pracy z klientem biometrię, i to pod różnymi postaciami. „Pracujemy nad biometrią – logowanie do aplikacji odciskiem palca. Jeden z wymogów PSD2 to dwuskładnikowe potwierdzanie dokonywanych transakcji, a ta technologia jest już na tyle rozwinięta, że doskonale może wkomponować się w świat finansów” – mówi Paweł Reichelt.

Michał Paprocki z ING Services Polska podąża za tym, co wyznacza rynek. „Jeśli na rynku pojawiają się czytniki biometryczne, my też je mamy, jeśli w nowym iPhonie pojawił się Face ID, my, w bankowości, też piszemy pod to swoje oprogramowanie. Nasza rola to wprowadzać najnowsze rozwiązania, np. w bankowości coraz częściej wprowadzane są wiadomości typu ‘push’, które są rozwiązaniem wypierającym SMS” – wylicza.

„Analizujemy wszystkie trendy rynkowe, by wykorzystać najlepsze. Jako bank nie zawsze musimy być trendsetterem. Biorąc pod uwagę liczbę i duże zróżnicowanie naszych klientów, musimy bazować na rozwiązaniach, które są dojrzałe, możliwe do zastosowania na masową skalę” – tłumaczy Adam Marciniak. „W zakresie biometrii współpracujemy z Politechniką Gdańską. Mamy wypracowane rozwiązanie drugiej generacji, obecnie analizujemy efekty dotychczasowych badań i możliwości zastosowania tego na skalę komercyjną. To projekt multimodalny – każda z poszczególnych cech biometrycznych nie jest wystarczająca, więc budujemy pakiet do rozpoznawania głosu, naczyń krwionośnych, podpisu biometrycznego i konturu twarzy” – mówi.

Kilka lat temu w jednym z oddziałów BZ WBK przeprowadził pilotażowe wdrożenie urządzenia do identyfikacji biometrycznej (odcisk palca) na biurku doradcy, ale po pilotażu nie podjęto decyzji dotyczącej wdrożenia w całej sieci. Obecnie bank postawił na wideoweryfikacje przez aplikację mobilną. „Takie rozwiązanie ma moim zdan1ie1m 1duży potencjał w usprawnianiu procesu onboardingu. Możemy łatwiej zidentyfikować klienta, gdy już nim jest i umówiliśmy się z nim na pewne środki identyfikacji. Inna sprawa, gdy klient dopiero chce nawiązać relację z bankiem, a bank musi spełnić ustawowe obowiązki w zakresie identyfikacji. Oczywiście, chcielibyśmy, żeby klienci odwiedzali nasze placówki, jednak powinien to być ich wybór, a nie konieczność wynikająca z ograniczeń. W tej chwili onboarding możemy zrobić zdalnie, poprzez ‘przelew na złotówkę, zakładając że inny bank już wcześniej zweryfikował swojego klienta”.

Atrakcyjne roboty

Po stronie back office również mamy do czynienia z automatyzacją procesów i robotyzacją. Digitalizacja to wspólne wyzwanie dla wielu branż. Pozbycie się analogowych procesów jest konieczne zarówno ze względu na koszty ich utrzymania, jak i customer experience (nie skalują się, trwają dłużej, podczas gdy dziś klienci oczekują szybkiej reakcji).

Robotyzacja, rozumiana tu jako RPA (Robot Process Automation), wkroczyła do bankowości pewnym krokiem, usprawniając i automatyzując powtarzające się czynności backoffice’owe, angażujące wiele osób z biznesu i operacji. Takie rozwiązania banki już stosują lub niebawem będą stosowały również w Polsce. Na przykład strategia banku PKO BP zakłada, że do 2020 r. zdigitalizowane zostaną m.in. takie zadania jak podpisywanie umów w oddziałach.

Zdaniem szefa ING Services Polska, robotyzacja nie powinna być przy tym traktowana jako coś atrakcyjnego, ponieważ należy dążyć. by wszelkie żmudne czynności w ogóle nie występowały w procesach biznesowych bankowości. Automatyzacja zadań biurokratycznych nie jest zaś celem samym w sobie. „Myślę, że ważniejsze jest pytanie, jak korzystać z algorytmów i rozwiązań skupionych wokół Big Data, by przewidywać zachowania użytkowników i na podstawie różnych anomalii wykrywać zagrożenia albo to, w jaki sposób proponować klientom dopasowane produkty, czy też udzielać porad inwestycyjnych. Tutaj robotyzacja jest rozumiana jako algorytm, który analizuje dane. I to już jest atrakcyjne” – dodaje Paprocki.

Kolejną technologią analizowaną przez banki jest blockchain. „Samo technologiczne rozwiązanie nie jest problemem, ale budowanie usługi i jej skala. W ramach Związku Banków Polskich pracujemy nad wykorzystaniem technologii blockchain do trwałego nośnika. Chodzi o przechowywanie dokumentów, które z punktu widzenia klienta są ważne w relacji między bankiem a nim, a które nawet po ustaniu relacji mają swoją ważność – taryfy opłat czy regulaminy” – wyjaśnia wiceprezes PKO BP.

W Grupie Santander, której częścią jest Bank Zachodni WBK, będzie natomiast uruchamiany pilotaż z wykorzystaniem blockchaina w rozliczeniach międzynarodowych. Proces, który obecnie trwa do kilku dni i jest drogi, będzie można przeprowadzać online i po niższych kosztach. A już dziś sektor bankowy w Europie myśli o stworzeniu standardów w zakresie rozliczeń z wykorzystaniem tej technologii. „Wszystko opiera się na znalezieniu jednego źródła prawdy” – mówi Patryk Nowakowski. „W skrajnym, mocno futurystycznym przypadku, całą infrastrukturę banku można zastąpić odpowiednio napisanym systemem, opierającym się na takim źródle prawdy, by system ten działał w sieci rozproszonej, bez ośrodka centralnego czy chmury obliczeniowej, a fragmenty tego systemu, tworzące jedną wielką całość, działały na komórkach użytkowników. To śmiała dziś wizja, ale kto wie, co nas kiedyś czeka”.

Łukasz Wróbel
Chief Business Development Officer, SVP w spółce WEBCON

Łukasz Wróbel

Chief Business Development Officer, SVP w spółce WEBCON

Jak poukładać architekturę aplikacyjną w banku?

Procesy core’owe od lat są w centrum uwagi CIO. Wyzwaniem jest takie zaplanowanie architektury aplikacyjnej i organizacji departamentu IT, by zapewnić należyte wsparcie także pozostałym procesom biznesowym. W ostatecznym rozrachunku to one mogą zadecydować o sprawnej realizacji strategii banku i budowie długoterminowej przewagi konkurencyjnej.

Naturalnym stadium ewolucji systemów core’owych jest wzbogacanie ich o mniej lub bardziej kompleksową i zautomatyzowaną obsługę procesów biznesowych. Po latach naturalnego rozwoju częstym wyzwaniem staje się określenie, gdzie kończy się system core`owy, a zaczyna back-office i kiedy back-office staje się front-office`m. Rolą CIO jest dzisiaj nie tylko postawienie odpowiednich granic, ale takie zaplanowanie architektury aplikacyjnej i organizacji pracy departamentu IT, by umożliwić skuteczne wsparcie biznesu we wszystkich obszarach jego działania.

Zaproponowany przez Gartnera model Pace-Layered Application Strategy doskonale obrazuje ten problem, klasyfikując systemy informatyczne według strategii postępowania. Tworzy w ten sposób trzy filary zdrowej architektury IT: Systems of Record, Systems of Differentiation i Systems of Innovation.

Bankowe systemy core’owe, podobnie jak systemy finansowo-księgowe czy popularne ERPy, są typowym przedstawicielem kategorii Systems of Records. Ich podstawową rolą jest stabilna i wydajna obsługa procesów core’owych. Z punktu widzenia typologii zaproponowanej przez Gartnera błędem jest oczekiwanie od nich wybitnej elastyczności czy łatwości i szybkości wprowadzania zmian. Choćby z tego powodu nie są one w stanie i nie powinny w pełni zaspokajać wszystkich potrzeb banków. Systems of Differentiation to rozwiązania, które wspierają procesy specyficzne dla danej organizacji. Takie, które mają olbrzymie znaczenie biznesowe, podlegają stałemu rozwojowi i szlifowaniu, świadczą o przewadze konkurencyjnej, doskonałości procesowej organizacji. Przykładem są systemy obsługi poszczególnych grup produktowych. Niekiedy budowane przy pomocy zewnętrznych dostawców, czasem za pomocą zasobów wewnętrznych. Priorytetem niemal zawsze jest elastyczność samego systemu lub przynajmniej takiej organizacji pracy wokół niego, by zmiany mogły być szybko wprowadzane. No i wreszcie „dzieci cyfrowej transformacji”, czyli Systems of Innovation. Powstają jako odpowiedź na nowe technologie, szanse biznesowe i strategie (np. wprowadzenie nowej grupy produktowej). Bardzo często system i wymagania powstają równocześnie i ciągle się zmieniają. To pole do popisu dla metodyk zwinnych, paradygmatu DevOps i platform typu RAD/no-code.

Te ostatnie, takie jak WEBCON BPS, powodują, że rozwiązania, także te o znaczeniu business critical, jesteśmy w stanie dostarczać szybciej, łatwiej utrzymywać, ale przede wszystkim radzić sobie z wszechobecnymi zmianami – niezależnie, czy pojawią się one w trakcie budowy i wdrożenia czy na etapie wykorzystania aplikacji biznesowych. Niski próg wejścia powoduje, że dużo łatwiej jest również skalować zasoby działu IT i poradzić sobie z niechcianą rotacją. Według Gartnera do 2020 r. co najmniej 50% nowych aplikacji LOB (Line of business) tworzonych będzie za pomocą platform RAD.

Gartner zwraca uwagę, że w 2010 r. inwestycje w Systems of Records pochłonęły 90% budżetów IT, a systemy Differentation i Innovation odpowiednio 9% i 1%. Prognozy dla roku 2020 r. zmieniają alokację do odpowiednio 50%, 35% i 15%. CIO stają się więc współodpowiedzialni za realizację strategii biznesowych poprzez tworzenie rozwiązań, które umożliwią praktyczną realizację tych strategii i przyczynią się do zdobycia oraz utrzymania pozycji lidera na rynku. Aby sprostać zadaniu, muszą się dobrze przygotować – adaptując nowe metodyki pracy i wdrażając nowe narzędzia.