Andrzej Jaskulski

Kierował Sun Microsystems w czasach jego największej świetności. Następnie był prezesem Compfort Meridian, a obecnie kieruje Assseco Systems.

Największą satysfakcję, na każdym etapie drogi zawodowej, sprawiało mi budowanie nowego, dobrze rokującego biznesu, aby po osiągnięciu jego dojrzałości móc przekazać część władzy i odpowiedzialności pracownikom. Mimo inżynierskich początków - pierwsze studia dały mi mocno techniczne podstawy - najlepiej czuję się jednak w roli menedżera. Przez te wszystkie lata zadanie dowodzenia firmą ułatwiały mi pracowitość i zaangażowanie moich pracowników. Polacy naprawdę umieją i chcą dobrze pracować! Niestety czasem także kosztem życia osobistego i rodzinnego. Ale takie to widać czasy nastały.

Dopiero z dzisiejszej perspektywy, jak bardzo pionierskie były początki branży IT w Polsce. Nie było szkół dla menedżerów. Firmy prowadzono często intuicyjnie. Rynek dojrzał i istotnie się zmienił. Na tę dojrzałość wskazuje zarówno zmiana układu sił na rynku firm zagranicznych i graczy lokalnych, jak i malejący udział infrastruktury na rzecz aplikacji i systemów "pod klucz". Dziś na rynku sprzętu marże są kilkuprocentowe, a obrót infrastrukturą wymaga dużego doświadczenia i ogromnych kapitałów. Dlatego przetrwali najsprawniejsi. Czas też pokazał, że każdy spadek koniunktury sprawia, iż konsolidacja przybiera na sile i porządkuje rynek. Obecnie te procesy są szczególnie widoczne.

Moja przygoda z informatyką to splot kilku szczęśliwych okoliczności oraz właściwych, choć czasem intuicyjnych, wyborów. Zaczęło się od znajomości z Jackiem Papajem, z którym pracowałem w Zakładach Kineskopowych Unitra-Polkolor w Piasecznie. Ja byłem odpowiedzialny za "cyfrową automatykę" procesu produkcji. Kiedy Jacek założył "warszawski" , namówił mnie, abym zajął się serwisowaniem komputerów sprowadzanych z Dalekiego Wschodu. Nowe zajęcie dzieliłem z pracą w Polkolorze. Z czasem zmieniłem te proporcje, aby w końcu zająć się komputerami na dobre. Firma rozwijała się prężnie, pozyskała partnerstwa Della i Sun Microsystems na długo zanim te firmy pojawiły się na naszym rynku. Miałem więc okazję poznać Suna od strony oferty i technologii. Dlatego zdecydowałem się "wystartować" na dyrektora polskiego oddziału. Procedura naboru trwała jednak tak długo, że w międzyczasie byłem bliski podpisania kontraktu z firmą Cray. Telefon z centrali Suna zadzwonił na szczęście na czas. Sun Microsystems w Polsce kierowałem przez 7 lat rozbudowując organizację z 9 do 130 pracowników i zwiększając obroty z kilku do kilkudziesięciu mln dolarów. Firma, do której nadal czuje ogromny sentyment, mocno niestety ucierpiała na kryzysie z lat 2000-2001.

Rok przerwy po rozstaniu z Sunem wykorzystałem na studia w zakresie zarządzania, zdobyta wiedza przydała mi się w kolejnych firmach, które prowadziłem. W korporacjach nauczyłem się żelaznych reguł prowadzenia biznesu - jasnego określania celów i środków do ich osiągnięcia, inżynierii finansowej i dyscypliny. Wszyscy, którzy zapracowali na wysokie pozycje, byli później tego beneficjentami, zajmując kluczowe stanowiska w polskich firmach, choć oczywiście trzeba umieć brać z modelu korporacyjnego to, co najlepsze.