Amatorom wstęp wzbroniony

Wśród pracodawców ścierają się dwa poglądy na temat kwalifikacji koniecznych na stanowiskach informatycznych. Jeden z nich mówi, że w informatyce liczy się przede wszystkim praktyka nabyta w konkretnych produktach i technologiach.

Wśród pracodawców ścierają się dwa poglądy na temat kwalifikacji koniecznych na stanowiskach informatycznych. Jeden z nich mówi, że w informatyce liczy się przede wszystkim praktyka nabyta w konkretnych produktach i technologiach.

W myśl tego poglądu lepszym pracownikiem będzie ten, kto np. od lat pracuje z konkretnym językiem programowania, niż ten, kto teorię języków formalnych zna dobrze, ale ma skromny bagaż doświadczeń. Pogląd przeciwny skłania do stwierdzenia, że wyższe wykształcenie informatyczne jest koniecznym fundamentem, a znajomość konkretnych systemów jest wtórna i pracownik może ją nabyć z literatury albo na kursach. A jak jest naprawdę?

Wyobraźmy sobie, że ktoś postanawia nauczyć się programowania. Na domowym komputerze, obok edytora tekstów, oprogramowania pozwalającego odtwarzać pliki MP3, kilku programów do obróbki grafiki, zainstalował zintegrowane środowisko programistyczne. Po kilku nieśmiałych próbach "połyka haczyk" i postanawia poszerzyć wiedzę, tak aby móc konstruować poważne programy. Wybiera Visual Basica, jako język zintegrowany w popularnych aplikacjach biurowych i stworzony z myślą o "normalnych ludziach", nieinformatykach.

Wizyta w księgarni specjalizującej się w wydawnictwach informatycznych przekonuje go, że nie ma nic prostszego. W tytułach można przebierać jak w ulęgałkach - są dzieła polskich autorów, tłumaczenia, a także książki oficjalnie rekomendowane przez Microsoft do nauki tego języka. Za kilkadziesiąt złotych zaopatruje się w kurs wraz z zestawem ćwiczeń na płycie CD. Kilka tygodni później zamyka ostatnią stronę podręcznika i rozwiązuje ostatnie ćwiczenie, ze zdziwieniem myśląc: "Ależ to proste!". Jeżeli ma dość samozaparcia i wolną gotówkę, potwierdza swoją wiedzę egzaminem, dzięki któremu zdobywa stosowny certyfikat. Następnie otwiera edytor tekstów (edytor pełni tu rolę zasadniczą) i modyfikuje swoje CV, dodając w rubryce "Umiejętności" dodatkowy punkt: programowanie w języku Visual Basic.

Proste porównanie

W tej sytuacji pracodawca, który szuka pracowników ze znajomością tego języka programowania, ma prawo przypuszczać, że ktoś taki posiada kwalifikacje do tworzenia systemów informatycznych. Spróbujmy więc zastanowić się, czy tak jest w istocie.

Chlebem powszednim informatyków jest poszukiwanie wzorca w tekście. Cóż może być prostszego od sprawdzenia, czy dwa teksty są jednakowe, np. czy podana nazwa miasta (zmienna) to Chęciny, miejscowość koło Kielc znana z malowniczych ruin zamku. To tak typowa czynność, że z pewnością nikt nawet nie zastanawia się, jak ją wykonać. Stosowna linia w "języku programowania dla ekonomistów i inżynierów", jakim jest Basic, wygląda następująco:

If miasto = "Checiny" Then

Wydaje się, że dalszy ciąg tej linii zostanie wykonany, jeżeli zmienna miasto będzie zawierać tekst "Chęciny". Ale czy porównanie odbywa się z uwzględnieniem wielkich i małych liter? W przytoczonej instrukcji tego nie widać. W istocie odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta i wymaga zajrzenia w zupełnie inne miejsce. Ta sama linia wykonana w różnych fragmentach programu może raz dokonać sprawdzenia z uwzględnieniem wielkości liter, a innym razem bez.


Źródło: Computerworld
W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200