Aleksander Lesz

Założyciel Softbanku, jednej z największych polskich firm IT lat 90. XX w. i początku XXI w. Sprzedaż jej akcji Ryszardowi Krauzemu w 2003 r. doprowadziła ostatecznie do fuzji Softbanku z Asseco Poland i umocnienia tej ostatniej spółki na polskim rynku bankowym.

Jak zacząłem przygodę z branżą IT? Mógłbym wspomnieć pionierskie czasy, gdy w 1966 r. rozpocząłem pracę nad Uniwersalną Maszyną Cyfrową UMC-1 w Ośrodku Obliczeniowym Przemysłu Maszynowego w charakterze pracownika technicznego. Dopiero 20 lat później namówiłem trzech kolegów do założenia Softbanku. Wówczas to pożyczyliśmy komputer PC i zainstalowaliśmy go w piwnicy budynku Narodowego Banku Polskiego w Warszawie. Mogę powiedzieć dumnie, że od tego momentu rozpoczęła się historia komputeryzacji polskich banków. Mógłbym również opowiedzieć jak specjalizacja spółki w sektorze bankowym i instytucji ubezpieczeniowych przyczyniła się do sukcesu Softbanku na Giełdzie, gdy w trakcie publicznej emisji w 1998 r. popyt 13-krotnie przekroczył podaż. Dzisiaj Softabank jest częścią Asseco Poland.

Lecz tyle ciekawego dzieje na świecie, że wspominki odłóżmy na bok. Na rynku ITC dostrzegam chłodnym okiem inwestora potencjał drzemiący w firmach o obrotach rzędu 10-20 mln zł. Te są w kręgu moich zainteresowań. Chcę im pomóc wyjść poza tę magiczną barierę poziomu sprzedaży. Dlaczego tak się dzieje? Co im przeszkadza w zwiększeniu przychodów i zysków? Trzeba podjąć wyzwanie. Wkrótce zainwestuję w spółki z tego kręgu nie tylko kapitałowo, ale poświęcę czas, aby uzyskały one zdolność nie tylko do organicznego wzrostu, ale również akwizycji. Kluczem jest ich innowacyjność i umiejętności kadry menedżerskiej.

Dziś w branży panoszy się kult Excela. To zabija kreatywność menedżerów. Kratki arkusza kalkulacyjnego ograniczają osąd sytuacji, przez co firmy gubią wartościowe kontrakty i nie inwestują w innowacyjność. Od wielu lat Polska jest na szarym końcu krajów inwestujących w nowe technologie i jest z tym coraz gorzej. Według najnowszego rankingu, wydajemy na badania i rozwój 0,56% PKB, co daje nam miejsce za Rosją, Bangladeszem i Mozambikiem. Szef firmy musi mieć odwagę, aby nie bać się innowacyjności. Powinien mieć odwagę wyjść w myśleniu o biznesie IT poza kwartał, a najlepiej poza najbliższy rok! Niech się zastanowi, na jakie technologie postawić. Osobiście widzę potencjał w rozwoju programów do inteligentnego zarządzania Internetem, treścią w sieci, budowy sztucznej inteligencji czy bezpieczeństwa. Szkoda, że polska nauka nie ma przełożenia na biznes. Nie widzę żadnego związku między pracami naukowymi prowadzonymi u nas za publiczne pieniądze a działalnością polskich przedsiębiorstw. Mamy z jednej strony wiele ciekawych projektów prowadzonych w ośrodkach naukowych, z drugiej zaś biznes poszukujący nowości do sprzedaży. Jednak od lat te dwie grupy nie mogą się spotkać.

W latach 90. dużo łatwiej było być innowacyjnym, ponieważ wszystko było nowe. Przypominam sobie wywiad z dziennikarzem TVP o nowych technologiach. Mówiliśmy o kartach płatniczych. Najlepsze pytanie jakie mi zadał to - Chyba nie chce mi Pan wmówić, że za pomocą tego plastiku będziemy płacić w każdym sklepie? Niech te słowa świadczą o drodze, jaką przeszliśmy. I wczoraj, i dziś - aby osiągnąć sukces - na rynku teleinformatycznym potrzeba niezmiennie wiedzy, kapitału i szczęścia. Ufam, że w nowych przedsięwzięciach mi tego nie zabraknie. SK