Akcje aukcji

W Polsce istnieje już ponad 20 internetowych serwisów aukcyjnych, choć liczących się graczy jest na razie niewielu. Wszyscy skupili się na aukcjach prowadzonych na rynku konsumenckim.

W Polsce istnieje już ponad 20 internetowych serwisów aukcyjnych, choć liczących się graczy jest na razie niewielu. Wszyscy skupili się na aukcjach prowadzonych na rynku konsumenckim.

Poszukując w polskim Internecie miejsc, gdzie można sprzedać znalezione na strychu książki i kupić używany monitor, w pierwszym momencie można popaść w euforię. Serwisów, takich jak kiermasz.pl, ktodawiecej.com czy interaukcje.pl, jest bowiem sporo. Zdecydowana większość z nich to jednak martwe czy dające niewielkie oznaki życia serwisy, na których niemrawo toczy się od kilku do kilkudziesięciu aukcji, dotyczących głównie używanego sprzętu komputerowego bądź nowego sprzętu AGD. Zaledwie niecałe dwa lata temu, w czasie, gdy serwis eBay cieszył się już ogromną popularnością, u nas serwisów aukcyjnych nie było wcale. Opóźnienie w tej dziedzinie mamy więc spore.

Na ich tle wyróżnia się sukces Allegro, który niedawno nawiązał ścisłą współpracę z portalem Onet, tworząc serwis aukcyjny firmowany obiema nazwami. Na stronie Allegro na początku sierpnia br. toczyło się ponad 10 tys. aukcji, a liczba zarejestrowanych użytkowników wynosiła ok. 24 tys. Każdego dnia przybywa kolejnych 400. W lipcu strona odnotowała 7 milionów odsłon.

Być liderem

Sukcesem serwisu, uruchomionego pod koniec grudnia 1999 r., zaskoczeni byli nawet jego właściciele, którzy obecnie spodziewają się, że pod koniec roku aukcji i odwiedzających będzie dwukrotnie więcej niż planowano. "Tworząc Allegro wzorowaliśmy się na niemieckiej wersji eBay, nieco uproszczonej w porównaniu z amerykańską. Podobne serwisy działają w Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji, we Włoszech, więc dlaczego w Polsce miałoby się nie udać?" - opowiada Arjan Bakker, dyrektor generalny QXL Poland, polskiego oddziału brytyjskiej firmy, do której należy serwis Allegro.

Przedsięwzięcie rozpoczęło się w sierpniu 1999 r., kiedy Arjan Bakker znalazł autora interesującego systemu obsługującego aukcje w Internecie, Tomasza Dudziaka. Rozmowy z firmą QXL, której inwestycje finansowe umożliwiły przeprowadzenie szeroko zakrojonej kampanii promocyjnej, rozpoczęły się już od początku uruchomienia systemu, pod koniec stycznia 2000 r. Zdaniem Arjana Bakkera, sukces serwisu można tłumaczyć skorzystaniem z wcześniejszych doświadczeń QXL.com, która prowadzi internetowe aukcje w innych krajach europejskich, i odpowiednim marketingiem. Umożliwiło to osiągnięcie masy krytycznej zarejestrowanych użytkowników i w efekcie doprowadzenie do uzyskania "efektu kuli śnieżnej".

W połowie lata br. wystartował serwis aukcyjny portalu Arena, oparty na technologii Open Site, wniesionej przez przejętą firmę Ennovations, której własnością był mało dotychczas popularny serwis aukcyjny Aria.pl. W środku lata na Arenie Aukcyjnej toczyło się zaledwie ok. 900 aukcji, a zarejestrowanych było 2 tys. użytkowników. Właściciele Areny planują, że w ciągu trzech miesięcy liczba użytkowników osiągnie 15 tys., a liczba 15 tys. aukcji zostanie przekroczona z końcem roku. Przedstawiciele Allegro przyznają, że Arena Aukcyjna jest dla nich poważną konkurencją ze względu na korzystanie z uznanej technologii i dostęp do dobrego finansowania (ze strony właściciela portalu Arena), z drugiej jednak strony, po sukcesie Allegro znacznie trudniej będzie osiągnąć krytyczną liczbę użytkowników.

Czarnym koniem polskiego rynku aukcji internetowych może stać się serwis Aukcja.com prowadzony przez spółkę Easy Net, należącą do grupy kapitałowej EastBridge i holdingu Elektrim. Grupa EastBridge jest właścicielem Domów Towarowych Centrum i sieci salonów EMPiK. Aukcja.com zamierza wykorzystać potencjał logistyczny swoich firm działających w "starej ekonomii". Tworzone są obecnie tzw. punkty obsługi klienta internetowego (przy salonach EMPiK w całym kraju - w przyszłym roku będzie już ich kilkadziesiąt). W tych punktach sprzedający dany towar będzie mógł nie tylko wystawić go na aukcję (przedmiot zostanie sfotografowany i wprowadzony do systemu), lecz również oddać kupiony przedmiot i otrzymać zwrot pieniędzy. Firma zajmie się natomiast transportem towaru i pobraniem opłaty od kupującego. Aukcja.com uruchamia również sprzedaż w postaci aukcji w obszarze B2C, czyli na sprzedaż detaliczną swoje towary będą mogły wystawiać duże firmy.

Wielu próbuje

Stworzenie własnych stron aukcyjnych jest silną pokusą dla polskich portali. Na razie uległ jej portal YoYo, a swoje plany w tym zakresie realizują Interia i Ahoj. Jak zwykle w przypadku Internetu, przedsiębiorców do działania zachęca nadzieja na duże zyski z reklam. "Internauci na stronach aukcyjnych spędzają znacznie więcej czasu niż na korzystaniu z serwisów informacyjnych czy wyszukiwarek. Pojedynczy użytkownik serwisu aukcyjnego ogląda większą liczbę stron niż przeciętna w Internecie. Reklama może być bardziej ukierunkowana, a tym samym jest więcej warta" - przekonuje Rafał Sokół, współwłaściciel portalu Ahoj, do którego należy jedna z mniej popularnych aukcji internetowych. Właściciele Ahoj są jednak przekonani, że po zmianie koncepcji strony, całkowitym zintegrowaniu jej z portalem, wprowadzeniu nowoczesnych technologii, zaoferowaniu usług logistycznych i obsługi płatności dla uczestników aukcji oraz finansowym zasileniu inwestycji, pozwalającym na szeroko zakrojone działania promocyjne, Ahoj stanie liczącym się graczem na rynku aukcji internetowych, a tym samym wzbudzi zainteresowanie reklamodawców.

"Potencjalni reklamodawcy, zamierzający zaistnieć w Internecie, będą zadowoleni, mogąc umieścić swoją reklamę w innym miejscu niż tylko na głównej stronie portalu" - twierdzi Arjan Bakker. "Analizując zachowania internautów odwiedzających nasz portal, zauważyliśmy, że największą liczbę odsłon rejestruje wyszukiwarka Infoseek, a zaraz za nią - właśnie Arena Aukcyjna. To świetne miejsce na ukierunkowaną reklamę" - dodaje Piotr Długiewicz, odpowiedzialny za stworzenie i rozwój serwisu aukcyjnego portalu Arena.

Zbieranie groszy

Aukcje internetowe zamierzają czerpać dochody również z prowizji pobieranej od sprzedających. Arena zamierza pobierać prowizje w wysokości 1,5-2% wartości sprzedanego towaru nie wcześniej niż za rok. Zakłada jednak, że i tak pod koniec drugiego roku działalności serwis będzie na siebie zarabiać, a po trzech latach początkowa inwestycja całkowicie się zwróci. Ahoj zamierza obciążać prowizjami tylko część transakcji i tylko niektóre typy towarów, wychodząc z założenia, że aukcje są inwestycją długoterminową, która ma się zwrócić dopiero za kilka lat.

Polskie aukcje internetowe są prowadzone w kilku różnych modelach, niemniej najbardziej istotne wydaje się rozróżnienie między aukcjami typu C2C (przedmioty z drugiej ręki, transakcja zostaje zawarta między dwoma końcowymi użytkownikami) a B2C (aukcje, na których sprzedawane są towary lub usługi świadczone przez producenta - np. bilety lotnicze, sprzęt AGD, zagraniczne wycieczki). Właściciele Allegro są zdania, że ich zadaniem jest jedynie dostarczenie zwykłym ludziom platformy, na której mogą zawierać między sobą transakcje. Inne serwisy aukcyjne chętnie natomiast decydują się na współpracę z producentami lub wręcz same kupują duże partie towarów, by później sprzedać je w trybie aukcji.

"Chcemy czerpać dochody również z tytułu uczestniczenia w transakcjach jako strona" - deklaruje Rafał Sokół z Ahoj. "Wielu producentów jest zainteresowanych uczestniczeniem w aukcjach, traktując to jako element kampanii marketingowej. Tworzą w ten sposób ÇnapięcieČ wokół wchodzącego na rynek produktu, umożliwiają jego właściwe pozycjonowanie czy wyprzedaż produktów schodzących z rynku. Aukcje mogą stać się dla niektórych producentów stałym kanałem dystrybucji bądź narzędziem badań rynkowych, umożliwiającym na przykład badanie wrażliwości cenowej potencjalnych klientów, czyli poziom spadku popytu na produkt przy wzroście jego ceny" - mówi Piotr Długiewicz z Areny. Na Arenie Aukcyjnej wystawiane są obecnie m.in. bilety lotnicze linii KLM, wycieczki ScanHoliday, komputery Adax i sprzęt firmy Elektrolux. Ryzyko handlowe ponosi jednak Arena, która, by wystawić towary na aukcji, musi je wcześniej kupić od producenta.

Rosnąca liczba serwisów aukcyjnych i zdecydowane posunięcia portali Onet i Arena ożywiły dyskusję na temat liczby (tym razem po portalach) serwisów aukcyjnych, które mogą w dłuższym okresie utrzymać się w polskim Internecie. Wydaje się, że liczba ta może być, w przypadku portali, relatywnie wysoka, ze względu na inne mechanizmy wykorzystywania tych serwisów. Internauci korzystający z aukcji szukają okazji. Nie znajdując jej na jednej stronie, skłonni będą wejść na następną. Sytuację może zmienić wprowadzenie usług dodatkowych, które zapowiada m.in. Ahoj. Obecnie uczestnicy aukcji za pośrednictwem serwisu mogą jedynie złożyć oferty i poznać wynik aukcji.

Serwisy póki co nie zapewniają obsługi płatności, wysyłki towarów czy ich ubezpieczenia w czasie transportu. Nie są również w stanie zagwarantować uczciwości stron transakcji typu C2C inaczej, niż przyznając znanym już klientom określone liczby punktów za uczestnictwo we wcześniej dokonywanych transakcjach (może to przybrać także formę prezentacji opinii innych uczestników aukcji). W przyszłości można oczekiwać możliwości prowadzenia aukcji prywatnych (dostępnych dla ograniczonego kręgu użytkowników) czy umożliwiających dobrą wizualizację oferowanych produktów. Na razie jednak liczą się liczby - zarejestrowanych użytkowników, odsłon stron i aukcji prowadzonych jednocześnie.

W Stanach Zjednoczonych wykształciła się już pokaźna - bo licząca kilkadziesiąt tysięcy osób - grupa, która czerpie zyski z poszukiwania ofert kupna po bardzo niskich cenach w serwisie eBay. U nas serwisy aukcyjne wciąż jeszcze pozostają internetową ciekawostką.


TOP 200