5 najczęstszych błędów przy wdrażania w firmie aplikacji mobilnych

Aplikacje mobilne są coraz częściej stosowane w przedsiębiorstwach, umożliwiając korzystanie z takich samych funkcjonalności na niemal dowolnym urządzeniu przenośnym lub stacjonarnym. Funkcjonują one równolegle ze starszymi aplikacjami, wiele firm jest więc na etapie modernizacji oprogramowania, co nie jest łatwe. Jeśli jednak ten proces zostanie właściwie przeprowadzony, może przynieść znaczne korzyści w postaci poprawy produktywności, większego zaangażowania pracowników czy większej satysfakcji klientów.

Większość organizacji skupia się na wdrażaniu aplikacji mobilnych w związku z korzystaniem z usług chmurowych, ale nie zawsze są to udane działania. Czasem klienci odrzucają takie aplikacji albo pracownicy szukają sposobów, jak wykonać swoją pracę bez używania jej. Jest kilka najczęstszych przyczyn, które stoją za takimi przypadkami.

Robimy sami, nie kupujemy

Jedną z największych pomyłek w formułowaniu firmowej strategii aplikacji jest przeświadczenie, że wszystko trzeba stworzyć samemu. Wynika to z wieloletnich doświadczeniach, szczególnie w dużych organizacjach. Firmy bowiem przez lata same opracowywały dla siebie aplikacje, ponieważ oferta rynkowa nie zaspokajała ich potrzeb lub wymagała znacznych nakładów, aby dopasować do wymogów użytkowników.

Zobacz również:

  • Lucky Patcher. Czy możesz bezpiecznie pobrać tę aplikację?
  • Najlepszy smartfon dla biznesu - na co zwrócić uwagę przy zakupie?

W świecie cloud computingu i aplikacji mobilnych takie podejście jest nieaktualne. Usługi chmurowe są bardzo elastyczne i skalowalne. Często dostępne są interfejsy API i pakiety SDK, dzięki którym istniejące produkty można łatwo zintegrować z już używanymi w firmach systemami. Co więcej, wiele aplikacji można wdrożyć przy niewielkim nakładzie pracy koniecznym do ich personalizacji. Nie ma więc potrzeby budowania własnych aplikacji, skoro są już dostępne takie narzędzie i są regularnie regulowane.

Mierzymy (zbyt) wysoko

Podejmując decyzję o wdrożeniu aplikacji, należy mierzyć zamiary na siły, aby uniknąć dużych pomyłek. Wiele organizacji próbuje już na początku przenosić swoje najważniejsze, najczęściej używane aplikacje do wersji mobilnych. Innym problemem z tej kategorii jest rozwijanie zbyt wielu aplikacji w tym samym czasie. Jednak przygodę z aplikacjami mobilnymi lepiej zacząć od małego, prostego projektu. W ten sposób deweloperzy, zespół IT i użytkownicy będą mogli oswoić się z wprowadzanymi zmianami, nauczyć się obsługi czy zmierzyć się z wyzwaniami o mniejszej skali. Poza tym w małych projektach jest znacznie większa szansa zakończenia ich sukcesem. Jednocześnie zdobywa się doświadczenie, które bardzo przyda się później w dużych projektach.

Nie angażujemy użytkowników

W ostatnich latach użytkownicy przyzwyczaili się do większego wpływu na kształt rozwiązań IT. Dlatego trzeba pamiętać, że to właśnie użytkownicy są najważniejszymi uczestnikami w każdym projekcie związanym z aplikacjami. Powód jest prosty: jeśli aplikacja nie spełni ich wymagań, nie będą chcieli z niej korzystać. Co gorsze, będą wtedy szukać innego rozwiązania, które może okazać się mniejsze bezpieczne, ale wygodniejsze dla nich. Jednocześnie włączenie użytkowników do projektu nie jest jakimś szczególnym wyzwaniem- wystarczy zaprosić ich na jedno czy dwa spotkania. W ten sposób można zrozumieć, jakie są ich role w firmie, jakie mają wymagania i co im nie odpowiada. Jest to dobra droga, aby ustalić, co rozwijana aplikacja faktycznie powinna robić.

Innym sposobem pozyskania wymagań dla aplikacji mobilnej jest zapoznanie się z oryginalną specyfikacją jej dotychczasowego odpowiednika działającego na urządzeniach stacjonarnych. Jest to jeszcze bardziej efektywne niż obserwowanie, jak pracują użytkownicy.

Nie dbamy o zaplecze i infrastrukturę

Ten błąd jest popełniamy przy wdrożeniach każdego rodzaju aplikacji - mobilnych, stacjonarnych czy webowych. Niezależnie od tego, z jakimi systemami zaplecza (środowisko lokalne, chmura publiczna, systemy producenta) będzie się łączyć aplikacja, trzeba się upewnić, że będzie w stanie obsłużyć realne obciążenie. Jednym z ważnym aspektów jest infrastruktura bezprzewodowa – trzeba mieć pewność, żeby obsłuży dodatkowy ruch generowany przez aplikację. Jak w każdym wdrożeniu, jedną z najlepszych opcji jest przeprowadzenia wdrożenia w fazach i przyznawanie w różnych okresach dostępu poszczególnym grupom użytkowników. To metoda dobra do prześledzenia ruchu w sieci i ewentualne modyfikacje infrastruktury.

Nie testujemy na wszystkich urządzeniach

Ten błąd to często podstawowe wyzwanie. Przy tworzeniu oprogramowania testy mają krytyczne znaczenie. W przypadku komputerów stacjonarnych czy nawet notebooków było to stosunkowo proste. Firmy najczęściej korzystają bowiem z kilku konfiguracji sprzętu, które IT ma pod pełną kontrolą. Wystarczy więc przeprowadzić testy na właściwym sprzęcie, aby mieć ten etap prac za sobą.

Mobilność i BYOD postawiły testy na głowie. Pracownicy korzystają bowiem z wielu modeli urządzeń o zróżnicowanych konfiguracjach, różnej wielkości ekranów, systemów operacyjnych, akcesoriów, itd. W przypadku BYOD i korzystania z urządzeń zarówno do celów służbowych, jak i prywatnych, trzeba dodatkowo brać pod uwagę przenikanie się tych dwóch obszarów oraz inne zachowania użytkowników. Testy nabierają więc jeszcze większego znaczenia. Ten problem jest szczególnie odczuwalny w przypadku urządzeń z system Android. To jeden z powodów tego, że iOS jest chętniej wybierany w środowisku korporacyjnym. Duża liczba wersji Androida będących w użyciu i skomplikowany proces aktualizacji znacznie komplikują testy.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200