20 lat minęło

Dwie dekady przemian społeczno-gospodarczych, to ważny jubileusz dla polskiej branży IT. Bo choć polska informatyka ma znacznie dłuższą historię, to właśnie na przełomie lat 80. i 90. zaczął się w Polsce dynamiczny rozwój rynku nowych technologii i ich zastosowań.

Rok 1989 zainicjował przemiany, które otworzyły szeroko dostęp do technologii rozwijanych na świecie. Bez nich, z pewnością, nie bylibyśmy pod względem gospodarczym i cywilizacyjnym w tym miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Aby przypomnieć o tym, jak radziły sobie na poszczególnych etapach rozwoju rynku firmy IT działające w Polsce, a także o tym, w jakim miejscu jest obecnie polski przemysł informatyczny i jakie są perspektywy jego rozwoju, dyskutowali prezesi największych firm teleinformatycznych podczas jubileuszowej debaty zorganizowanej przez redakcję Computerworld.

Piękne czasy

Okres od 1989 do1995 roku można uznać za "belle epoque" polskiej branży IT - branży, której działalność początkowo, w zasadzie, sprowadzała się do odsprzedaży za wielokrotność ceny sprzętu zakupionego za granicą. Rynek był tak chłonny i głodny zakazanych nowości, że akceptował każdą cenę i najpodlejszą jakość obsługi.

Zanim do Polski weszły zagraniczne koncerny i narodził się kanał dystrybucyjny z prawdziwego zdarzenia, do legendy przeszły rekordowe marże uzyskiwane przez importerów. "Niektórzy ściągali z Singapuru sprzęt i sprzedawali z 1000-proc. marżą" - mówi Piotr Bieliński, prezes Action, żartobliwie wskazując na Tadeusza Kurka, prezesa NTT System, który w branży PC działa od 20 lat. "Tysiącprocentowych marż nie było, ale 100-proc. na sprzęt IT w 1992 r. i owszem. Wówczas wszystko mnożyło się przez dwa" - ripostuje Tadeusz Kurek. NTT System startowała z niewielkim kapitałem, a dzisiaj jest największym producentem komputerów w Europie Środkowo-Wschodniej, co z dumą podkreśla prezes, i 22. co do wielkości partnerem Microsoftu na świecie. Niewielu polskich producentów przetrwało te dwie dekady.

"Najlepszy okres w branży IT? Pierwsze półrocze 1993 r., tuż przed wejściem podatku VAT! W kilka godzin potrafiliśmy sprzedać całego tira towaru" - wspomina Piotr Bieliński. Prezes Action nie ma wątpliwości, dlaczego niewielu pionierów z tamtego okresu przetrwało do dzisiaj. "Każdą złotówkę inwestowaliśmy w firmę, a nie w domy i samochody, jak właściciele nieistniejących już firm dystrybucyjnych. Razem z nami zaczynało wiele firm, których znaczna część znikła z rynku, m.in. JTT, Protech, Soft-tronik, TCH. Pokora i szacunek do ciężkiej pracy, której nauczył mnie sport, pomogła w biznesie. Nigdy w spółce nie oszczędzaliśmy na ubezpieczeniu towarów. Nie szukaliśmy nieracjonalnie dużych marż" - dodaje.

Pierwsze rozwiązania

O ile potrzeba instalacji sieci, jako naturalna konsekwencja posiadania więcej niż jednego komputera, stopniowo docierała do masowej świadomości, to w pierwszej połowie lat 90. pojęcie "licencja na oprogramowanie" było równie egzotyczne co mandarynki w okresie stanu wojennego. Przed uchwaleniem ustawy o ochronie praw autorskich w 1994 r. nie istniały praktycznie żadne regulacje prawne odnoszące się do rozkwitającego świata informatyki, a producenci oprogramowania nie mogli liczyć na żadną ochronę dzieł.