10 nowych wyrażeń z Doliny Krzemowej

Prezentujemy neologizmy, które warto znać, by poczuć atmosferę amerykańskiej Doliny Krzemowej i lepiej zrozumieć przemiany kulturowe mające obecnie miejsce w Stanach Zjednoczonych.

Szybkie tempo rozwoju technologicznego sprzyja tworzeniu neologizmów, które błyskawicznie wchodzą do języka potocznego. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w kolebkach innowacji, takich jak chociażby amerykańska Dolina Krzemowa. Postęp technologiczny ma bezpośredni wpływ na kulturę, która z kolei znajduje odzwierciedlenie w języku. Im częściej technologie mobilne i inne rozwiązania tworzone z myślą o konsumentach towarzyszą nam w codziennym życiu, tym więcej nowych wyrażeń językowych pojawia się w komunikacji, zwłaszcza między użytkownikami mediów społecznościowych.

Oto 10 neologizmów, które musisz znać, by poczuć atmosferę amerykańskiej Doliny Krzemowej i lepiej zrozumieć daleko idące przemiany kulturowe mające obecnie miejsce w Stanach Zjednoczonych.

1. Decicorn

Miłośnikom innowacji z pewnością nie jest obce wyrażenie, które dziś można już uznać za przeżytek. Mowa o jednorożcu, czyli agresywnym start-upie wycenionym na ponad 1 miliard dolarów. Było to niezwykle rzadkie i niecodzienne zjawisko, tak samo jak możliwość spotkania prawdziwego jednorożca. Dziś całe zastępy jednorożców galopują przez Dolinę Krzemową. Według najnowszych danych, jest ich już 131 w całej branży technologicznej. Niektóre są warte ponad 10 miliardów dolarów – takie okazy określane są właśnie mianem decicorn (lub decacorn), czyli dziesięciorożców.

2. Dronevertising

Branża reklamowa zawsze poszukuje nowych pomysłów na to, gdzie można by umieścić reklamę. W końcu tylko nowości są w stanie przyciągnąć uwagę odbiorców, która to stanowi kamień węgielny reklamy. Wraz z powstaniem dronów, zwanych też quadcopterami, nieuniknione było ich wykorzystanie jako nośników reklamowych. W ten sposób narodziła się nowa odmiana reklamy – dronevertising, czyli reklama na dronach. Niektóre agencje reklamowe zarabiają krocie na oferowaniu możliwości umieszczania reklam na dronach. Należą do nich między innymi amerykański DroneCast i rosyjska spółka Hungry Boys.

3. Duang!

Etymologia tego słowa jest równie dziwna, co nieprawdopodobna. Otóż, w 2004 roku znany aktor z Hong Kongu, Jackie Chan wziął udział w reklamie szamponu o nazwie Bawang. Opisuje w niej, jak miękkie i błyszczące są włosy po jego użyciu, a pod koniec reklamy wykrzykuje, że dzięki szamponowi włosy stają się „duang!”. Ten chiński neologizm nie ma w rzeczywistości żadnego konkretnego znaczenia, ale nie przeszkodziło mu to w zrobieniu międzynarodowej kariery. Memy z użyciem słowa “duang!” wywołały gorączkę w chińskich mediach społecznościowych. Zjawisko to okazało się być na tyle silne, że przekroczyło granice tego ogromnego kraju azjatyckiego i objęło cały świat.

Największą zaletą nowego słowa jest to, że duang w zasadzie nie ma żadnego konkretnego znaczenia. W języku angielskim porównuje się je do Kablam! albo Boom!, czyli okrzyku zwracającego uwagę na coś nagłego, ekscytującego, niesamowitego. Czasami porównywane jest także do słowa dang, które zastępuje popularny wulgaryzm damn, np. „I’m feeling so dang / duang good today!”

4. Farecasting

Już dawno temu konsumenci przestali kupować bilety lotnicze w stacjonarnych biurach podróży i robią to online. Na skutek tej transformacji w sieci pojawiło się mnóstwo witryn oferujących funkcje wyszukiwania najlepszych ofert.

Turyści polujący na tanie bilety nauczyli się już, że ceny zmieniają się z czasem, ponieważ linie lotnicze próbują optymalizować swoje przychody metodą dynamicznego ustalania cen. Podstawą dynamicznego ustalania cen jest zasada przyciągnięcia w pierwszej kolejności klientów, którzy zapłacą najwyższą cenę, a następnie oferowanie coraz niższych cen im bliżej wybranej daty podróży. Wraz z zapełnianiem się samolotu i coraz mniejszą liczbą dostępnych miejsc, operatorzy ponownie podnoszą ceny, bo popyt zaczyna przeważać podaż.

Umiejętność wybrania idealnego momentu na kupno biletu jest w języku angielskim określana jako farecasting – to zbitka wyrazowa będąca połączeniem słów fare (taryfa, stawka, cena biletu) i forecasting (prognozowanie). Wyrażenie zostało stworzone przez spółkę Farecast, którą Microsoft kupił w 2008 roku i rozwiązał rok temu. Firma już nie istnieje, ale termin farecasting ma się dobrze i jego popularność rośnie.

5. Inculator

W branży startupów technologicznych funkcjonują tak zwane inkubatory i akceleratory. Inkubatory oferują nowopowstałym firmom wsparcie w zarządzaniu biznesem i przestrzeń do pracy, a także wszelkie pozostałe zasoby niezbędne do ich rozwoju. Największym takim inkubatorem przedsiębiorczości w Dolinie Krzemowej jest AngelPad. Akceleratory działają natomiast w sposób dużo bardziej ukierunkowany i krótkoterminowy. Podstawą ich funkcjonowania jest błyskawiczne zbudowanie firmy w zaledwie kilku miesięcy, jeśli nie tygodni, by osiągnąć błyskawiczny sukces lub upadek, jednocześnie nie dopuszczając do zbyt dużych strat. Akceleratory oferują mentoring w zakresie opracowywania pomysłów i planów biznesowych, gwarantując spółce dopływ gotówki i pracowników. Działania akceleratora mają jak najszybciej przygotować firmę do samodzielnej egzystencji. Największym akceleratorem w Dolinie Krzemowej jest Y Combinator.

Nowe słowo inkulator to połączenie tych dwóch koncepcji. Jest to zatem akcelerator, który działa w sposób nieco bardziej długofalowy i przeznacza dużo więcej czasu na opracowywanie koncepcji i rozwijanie działalności biznesowej. Inkulatorami są takie przedsięwzięcia jak na przykład organizacja Nine Plus, która uważa, że przedsiębiorcy potrzebują więcej czasu na korzystanie z usług doradczych, zwykle około 9 miesięcy.


TOP 200