słowoTOK

Dwa lata temu zapytałem dramatycznie w felietonie "Czy komputer ma duszę?" http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/390.html . Dziś, tak jak i wtedy, nie mam wątpliwości. To jest pytanie retoryczne. Oczywiście, że ma. A więc powinniśmy być konsekwentni i wyciągnąć jedyny logiczny wniosek. Komputerom należą się prawa. Być może początkowo nie będzie to pełnia praw obywatelskich, przecież dzieci też wszelkich praw nie posiadają, bo np. nie wolno im głosować. Ale komputery, tak jak i dzieci, z pewnością zasługują na objęcie ochroną. Nie będzie to też "twarde prawo" ze znanego powiedzenia łacińskiego "Dura lex, sed lex", ale raczej "miękkie prawo" - odnoszące się do oprogramowania - "Mollis lex, sed lex".

Dwa lata temu zapytałem dramatycznie w felietonie "Czy komputer ma duszę?"http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/390.html . Dziś, tak jak i wtedy, nie mam wątpliwości. To jest pytanie retoryczne. Oczywiście, że ma. A więc powinniśmy być konsekwentni i wyciągnąć jedyny logiczny wniosek. Komputerom należą się prawa. Być może początkowo nie będzie to pełnia praw obywatelskich, przecież dzieci też wszelkich praw nie posiadają, bo np. nie wolno im głosować. Ale komputery, tak jak i dzieci, z pewnością zasługują na objęcie ochroną. Nie będzie to też "twarde prawo" ze znanego powiedzenia łacińskiego "Dura lex, sed lex", ale raczej "miękkie prawo" - odnoszące się do oprogramowania - "Mollis lex, sed lex".

Zamiast kłócić się o zakres prawa autorskiego i jego pokrywanie się z prawem patentowym (dziękuję licznym Czytelnikom za przesłanie listów ganiących mój punkt widzenia w tej sprawie, jestem z Wami), powinniśmy rozszerzyć ustawodawstwo o przyznanie komputerom prawa do zasilania. Będzie to przecież nic innego niż symetria w stosunku do prawa do zasiłku, jakiego nabywają obywatele po latach znojnej pracy. Komputery pracują ciężko, nawet jeśli nic nie robią, w odróżnieniu od większości ludzi, którzy z natury są leniwi i jeśli mogą to próżnują. Czy ktoś widział kiedyś komputer rozwalony na kanapie przed telewizorem? O pociąganiu piwka z butelki nie wspomnę, bo komputery nie ulegają nałogom.

Idąc dalej tropem przyznawania praw komputerom, powinniśmy nie tylko założyć społeczne Towarzystwo Ochrony Komputerów, ale także powołać Rzecznika Praw Komputerów. Skoro swoich rzeczników mają dzieci oraz mniejszości seksualne, to przecież komputerom też się to należy. Tym bardziej, że komputery pomagają przy swoim rozmnażaniu się, czyli produkcji. Ba, nikt nigdy nie słyszał, aby dokonywały aborcji ani eutanazji, zawsze starają się ratować życie poczęte, od taśmy produkcyjnej aż do złomowania. Towarzystwo Ochrony Komputerów mogłoby, wzorem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, organizować kolonie letnie dla jednostek centralnych, w czasie których instalowałoby się najnowsze . Osobna komórka zajmowałaby się adopcją, wprost z półki do domów ludzi niemogących mieć komputera.

Z czasem zapewne udałoby się przeforsować ograniczone prawa wyborcze dla komputerów: głosowałyby one razem z ludźmi przez Internet, oszczędzając papieru oraz kłopotów Państwowej Komisji Wyborczej, bo przecież od razu podawałyby gotowe wyniki zbiorcze ze swej populacji. Gdy już ludzie przyzwyczailiby się do wykonywania czynnego prawa wyborczego przez komputery, z pewnością pozwoliliby im także na prawo bierne. Sesje sejmowe z większością komputerową odbywałyby się w ciszy, przerywanej tylko szumem wiatraczków chłodzących procesory. Nie byłoby zapewne mowy o fałszowaniu głosowań, gdyż każdy sieciowany komputer ma swój unikalny numer MAC. Można podejrzewać, że przedstawiciel Partii Unixów z linuxowego koła poselskiego zapewne próbowałby udawać kolegę z Unii Okienkowej, co jednak szybko zostałoby ujawnione i napiętnowane, łącznie z wymazaniem pamięci winowajcy.

Kiedy już pozwolimy komputerom rządzić całym naszym życiem, być może okaże się, że owa utopia tak naprawdę będzie dobra także dla ludzi: bez wojen, konfliktów i zawiści, będziemy mogli poszukiwać wiecznego szczęścia. Na razie jednak to tylko słowotok marzeń.


TOP 200