iProces o iTelefony

O tym, że firmy z branży IT pozywają się nawzajem za naruszanie własności intelektualnej, słyszy się dość często. Z reguły jednak sprawy te dotyczą zagnieżdżonych gdzieś głęboko fragmentów kodu, do którego zwykłemu śmiertelnikowi dotrzeć nie sposób. A nawet gdyby mu się to udało, to i tak niewiele by zrozumiał.

O tym, że firmy z branży IT pozywają się nawzajem za naruszanie własności intelektualnej, słyszy się dość często. Z reguły jednak sprawy te dotyczą zagnieżdżonych gdzieś głęboko fragmentów kodu, do którego zwykłemu śmiertelnikowi dotrzeć nie sposób. A nawet gdyby mu się to udało, to i tak niewiele by zrozumiał.

A tu nagle początek stycznia przynosi kolejną nowinę z tej dziedziny i to na dodatek zrozumiałą dla każdego - przeciwko sobie stają dwaj branżowi giganci - Cisco i Apple. Co ciekawe, ten drugi tak spektakularnie już po raz kolejny.

Sprawa poszła o pokazany przez Apple na targach CES w Las Vegas telefon komórkowy . Chwilę po tej premierze świat obiegła wiadomość, że Cisco pozywa Apple do sądu za wykorzystanie tej nazwy - zastrzeżonej przez Cisco. Szczegóły przynosi lektura pozwu (jest on publicznie dostępny w Internecie, notabene - wart przeczytania).

Markę iPhone zgłosiła do rejestracji firma InfoGear w 1996 r. W roku 2000 została kupiona przez Cisco, wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza, w tym marką iPhone. Pierwsze telefony iPhone (wówczas jeszcze tradycyjne, do których dołączana była usługa dial-up) były sprzedawane już w 1997 r.

Ale jest też ciekawsze tło sprawy. Jak twierdzi Cisco, Apple robił podejścia do marki iPhone już w 2001 r., chcąc przejąć do niej prawa lub przynajmniej uzyskać licencję na korzystanie. Cisco kategorycznie odmawiało. Podobne sytuacje miały mieć miejsce jeszcze kilkakrotnie, w tym parę razy w 2006 r. Jak podkreślają w wywiadach prasowych prawnicy Cisco, ich firma była zainteresowana współpracą z Apple, ale nie przekazaniem marki. Dążono do stworzenia otwartego standardu, dzięki któremu rozwiązania Cisco i Apple mogłyby współpracować ze sobą. Można domyślić się, że rozmowy te zakończyły się fiaskiem. Tymczasem Apple dążył do samodzielnego zarejestrowania marki iPhone w... Australii oraz Trynidadzie i Tobago.

Steve Dowling, rzecznik prasowy Apple'a, w wypowiedzi dla Wall Street Journal określił pozew jako "głupi", dodając, że terminu "iPhone" używa wiele firm do określania swoich produktów VoIP, a zarejestrowanie go jako znaku patentowego Cisco ma co najmniej mgliste podstawy.

Oczywiście nie zamierzam tutaj dokonywać osądu, chociaż już sama lektura pozwu pozwala zająć jednoznaczne stanowisko. Ale jak już wspomniałem, to nie jedyny pozew przeciwko Apple. Pierwszą głośną sprawę o nazwę wytoczyła firma Apple Corps, która zarządza prawami do utworów The Beatles. W ramach ugody komputerowy Apple zapłacił odszkodowanie i zobowiązał się do niewchodzenia w biznes dystrybucji muzyki. Jak wszyscy wiemy, obietnicę tę złamał uruchamiając sklep muzyczny iTunes (w którym do dziś nie ma piosenek czwórki z Liverpoolu). Rany zostały rozdrapane, ale kolejna sprawa sądowa rozstrzygnięta na korzyść Apple Computer.

No i chyba najsłynniejsza sprawa sądowa w tej branży - Apple Computer, tym razem jako powód, kontra Microsoft i HP. Poszło o interfejs użytkownika systemu operacyjnego Microsoft Windows 2.0 i HP NewWave (a przede wszystkim o możliwość zmiany wielkości okienek). Podstawowym zarzutem było to, że obie firmy bazowały na pomysłach Apple, podczas gdy okazało się, że Apple też wzorowało się na pewnym interfejsie - komputera Xerox Alto.

Jedną z ostatnich spraw było pozwanie Apple'a przez Creative. Firma z Singapuru zarzucała naruszenie patentów, które zostały wykorzystane w odtwarzaczach Zen. Sprawa zakończyła się ugodą o wartości 100 mln USD na korzyść Creative.

Jak już napisałem, w przypadku Cisco i Apple łatwo zrozumieć przedmiot sporu. Ale wciąż nie mogę zrozumieć podstaw takiego działania. Czyżby firma tworząca produkty, z których korzystają najkreatywniejsi tego świata, wystąpiła jako ten szewc, co bez butów chodzi?


TOP 200