ePU(Ł)AP, czyli ponad poziomy wylatuj

Myślę, że czasami warto obserwować samego siebie oraz swoje reakcje, bo można się wiele nauczyć. Zauważyłem, że bardzo często śmieszą mnie różne skróty nazw.

Z kilku nawet naśmiewałem się na tych łamach, reklamując m.in. KąCIK, PAT, NIC, KPP, a nawet OKI, czyli PIC. Nic więc dziwnego, że gdy zobaczyłem informację o nowej akcji rządu pt. ePUAP, mającej oczywiście swoją domenę epuap.gov.pl, to natychmiast mój najbardziej osobisty pecet zaczął przetwarzanie i dodał do nazwy literę "Ł".

Łatwo zauważyć, że wśród słów zaczynających się na tę literkę, do nazwy inicjatywy rządowej najlepiej pasuje słowo "łatwej", czyniąc skrót wreszcie zrozumiałym: elektroniczna Platforma Usług Łatwej Administracji Publicznej. Ostatecznie, po to właśnie rząd wdraża elektronizację administracji, aby stała się ona łatwa dla obywateli. Podniecony własnym geniuszem, już chciałem napisać do odpowiednich władz, aby zmieniły nazwę, czyniąc ją przyjazną, ale coś mnie podkusiło i postanowiłem zajrzeć na stronę portalu. Gdyby jednak posłuchano mojej sugestii, to nazywałby się on epulap.gov.pl, bo jak dotąd domeny nie mogą jeszcze wykorzystywać pełnego zestawu znaków UNICODE. Nazwa ta nie brzmi dobrze, mnie kojarzy się z "epoletem" na mundurze. A za mundurem panny sznurem... no, mógłbym tak sobie popłynąć, a tymczasem zacząłem drążyć w portalu. Współfinansowany przez UE w ramach innego projektu pn. Unia dla Przedsiębiorczych, pokazuje on, że urzędnicy rządowi świetnie dostosowali się do nowego wiatru, który wieje z Europy. Proponują nam już dalsze zabawy pod tytułem eGov-Bus, czyli nową wersję Wesołego Autobusu. Dla przypomnienia ludziom młodym, którzy nie mogą pamiętać epoki PRL-u, objazdowego (nie mylić z odjazdowym) programu radiowego, który dowoził rozrywkę w najdalsze zakamarki Polski. Mam nadzieję, że trzyletni Prototyp Innowacyjnej Platformy (kto wymyślił nazwę PIP i to w okresie rządów PiS-u?!) zakończy się bez wdrożenia. Zresztą, kto wie, z rządem jak z pszczołami, nigdy nic nie wiadomo.

Jako obywatel zainteresowałem się przede wszystkim korzyściami wynikającymi z zastosowania ePUAP-u. Opis płynie mlekiem i miodem, ale gdy zajrzałem do zakładki Usługi, to dostrzegłem w dziale Funkcje Skrzynki Podawczej tylko napis "Strona:1", co jest niewątpliwie bardzo pouczające. Znaczy się, portal zrobiono, ale nie przetestowano. Widać to zresztą na ładnych zakładkach po lewej stronie portalu - Centralne Repozytorium Wzorów Dokumentów (CRD) ma przekreślone dwa ostatnie słowa przez linię. Zapewne projektant założył, że nazwy zakładek będą krótkie (jednolinijkowe). Zresztą dlaczego CRD, a nie CRWD?! Nie chcę uchodzić za maniaka poprawiającego nazwy, ale chyba warto zdecydować się, czy dajemy wszystkie pierwsze litery.

Z ciekawości zacząłem szukać po internecie, któż to taki był wykonawcą projektu i od razu znalazłem artykuł w CW, z którego dowiedziałem, że nowy szef CPI, czyli Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, jest wściekły na ComArch. Podobno już od sierpnia 2008 firma płaci kary umowne za nieskończenie portalu. Dodając 2+2, czyli przecieki o tym, kto w krakowskiej firmie robi czarną robotę, wnioskuję, że student, zatrudniony do wykonania ePUAP, już studia skończył i teraz nie wiadomo, kto poprawi jego błędy. Jak na razie CPI planuje drugą wersję ePUAP-u za jedne 141 milionów PLN, czyli po obecnym kursie za jakieś 30 milionów euro. Rzeczywiście, wysoki pułap!

W ramach samopomocy obywatelskiej proponuję następcę PESEL-a nazywać nie pl.ID, tylko PL.id - jak wiadomo, w modelu freudowskim id to instynktowna część naszej osobowości, odpowiedzialna za podstawowe popędy i szukająca natychmiastowego wynagrodzenia w przyjemnościach.