Związki partnerskie

Pani Marszałek, Wysoka Izbo! W debacie o związkach partnerskich, która jak huragan przetoczyła się przez Sejm, nie poruszono jeszcze jednego ważnego wątku.

Ale zanim przejdę do rzeczy, proszę pozwolić mi opowiedzieć o pewnym zdarzeniu. Otóż jechałem niedawno podmiejskim autobusem na obrzeża jednej z dużych, polskich metropolii. Jak zostało już tylko kilka osób, popatrzyłem, co każda z nich robi. Wszystkie, co do jednej, były zajęte swoimi gadżetami: rozmawiały przez telefon, pisały SMS-y, grały w gry albo słuchały muzyki.

Firma IDC szacuje, że w 2012 r. sprzedano na świecie 1,7 mld (!!!) smartfonów. Do roku 2016 średni roczny wzrost ma wynieść 18%. Jednocześnie czas spędzany z urządzeniem mobilnym ma wzrosnąć z 2 do 3,5 godziny dziennie. Dla porównania, Polacy rozmawiają z rodziną średnio przez 37 minut dziennie. Trend ten dotyczy zwłaszcza młodych i wykształconych i będzie się nasilał w miarę wymiany pokoleń.

Zarówno więc obserwacje, jak i badania dowodzą jednoznacznie, że zmienia się świat i obyczaje. Coraz większa liczba Polaków spędza coraz więcej czasu w towarzystwie swoich telefonów, smartfonów i tabletów. Czas ten stan zalegalizować, wprowadzając specjalną kategorię związku partnerskiego: człowieka i jego gadżetu.

Oczywiście, Wysoka Izbo, rozumiem, że związek mężczyzny i kobiety jest umocowany w prawie i obyczajach. Ale porównajmy, co potrafi urządzenie, a co człowiek! Są kobiety, które potrafią przekonać męża, że nowe buty za 799 zł to zakup niezbędny, a na dodatek po okazyjnej cenie. Są mężczyźni, którzy o czwartej rano potrafią przekonać żonę, że zostali po meczu u kolegi tylko na chwilę i wypili jedno piwo. Ale ilu małżonków potrafi lokalizować miejsce na podstawie sygnału satelitów? Czy potrafią bezprzewodowo ściągnąć prognozę pogody albo śmieszne obrazki? Zatańczyć Gangnam Style? Połączyć się z drugim końcem świata? Albo odpowiedzieć o każdej porze dnia i nocy, ile konkursów wygrał Adam Małysz i gdzie leży Timbuktu?

Z demograficznego punktu widzenia związki takie są może, jak powiedziano kiedyś w tej sali, jałowe. Ale czynią ludźmi szczęśliwymi - a czy prawo nie powinno ułatwiać ludziom spełniania marzeń? Przyrastająca w społeczeństwie liczba tzw. singli to nic innego jak konsekwencja cichych, nieumocowanych w prawie więzi pomiędzy człowiekiem a jego gadżetem. Z jednej strony więc możliwość wspólnego opodatkowania się ze swoim smartfonem i tabletem, z drugiej - jego ochrona przed zwykłym wyrzuceniem, kiedy na rynek wejdzie trochę nowszy model.

Pani Marszałek, Wysoka Izbo, bądźmy realistami, wyjdźmy naprzeciw nowoczesności! Przyszłość to związki partnerskie człowieka z gadżetem!


TOP 200