Zmartwienia Świętego Mikołaja

Pewnego razu Święty Mikołaj siedział w swoim domu i ciężko wzdychał. Trwająca na rynku recesja i jemu dała się we znaki. Firma, która miała dostarczyć mu farmę serwerów internetowych zdolnych wytrzymać temperatury panujące na biegunie północnym, niespodziewanie zbankrutowała.

Pewnego razu Święty Mikołaj siedział w swoim domu i ciężko wzdychał. Trwająca na rynku recesja i jemu dała się we znaki. Firma, która miała dostarczyć mu farmę serwerów internetowych zdolnych wytrzymać temperatury panujące na biegunie północnym, niespodziewanie zbankrutowała.

Ktoś odkrył, że z magazynu ulotniło się trzydzieści tysięcy pluszowych misiów, choć na razie nikt nie miał pewności, czy zawiódł gnom magazynowy czy raczej moduł gospodarki magazynowej systemu ERP używanego w Mikołajowej osadzie. Akcje spółek technologicznych notowanych na Nasdaq, w które Święty Mikołaj zainwestował w lipcu, okazały się nic nie wartymi kawałkami papieru, a twórcy serwisów internetowych, dostarczających prezenty pod choinkę, ociągali się z płaceniem renty franchisingowej Mikołajowi, choć jego broda i czapka zdobiły setki banerów. Ponadto jeden z elfów, piszący doktorat z trendów rynku SC2C (Santa Claus-to-Customer, tak jak B2B albo B2C), nie dotrzymał kolejnego terminu złożenia pracy i Rada Wydziału zawiesiła mu stypendium. Biedak negocjował właśnie w stajni z reniferami, żeby podzieliły się z nim sianem.

Na więcej rozmyślań Mikołaj nie miał czasu, bo na niebie zabłysła pierwsza gwiazdka. Wziął więc wielki wór z prezentami na plecy. Nie zapomniał o zapakowaniu jedzenia i ubrań, bo przecież na świecie jest wciąż dużo dzieci, które właśnie z takich prezentów ucieszyłyby się najbardziej. Wziął też rózgi, aby je dać wszystkim sceptykom, którzy wbrew oczywistym faktom twierdzą, że Święty Mikołaj to tylko symbol i legenda. Usiadł na saniach i chciał włączyć przenośny odbiornik GPS, zintegrowany z systemem GIS, aby móc lepiej trafiać pod wskazane adresy. Wyświetlacz ciekłokrystaliczny tylko błysnął i zgasł. "Ech, ta nowoczesna technologia" - powiedział Święty Mikołaj i zaklął w sposób zupełnie nie licujący z godnością świętego. Na szczęście ciągle umiał nawigować według gwiazd, więc usiadł i dał sygnał reniferom. Dzyń, dzyń, dzyń... - rozległo się cicho, a sanie odpłynęły w nocne niebo.

Noc upływała, a Święty Mikołaj dostarczał prezenty do domów. Był już w kraju, gdzie nie znają śniegu, ale radują się z Bożego Narodzenia, tańcząc pod palmami i grając na bębnach. Był w kraju, gdzie domy schowane są pod grubą warstwą śniegu, a sąsiedzi odwiedzają się tego wieczora, darując sobie chleb i dobre słowo. Był i w kraju, gdzie ludzie śpiewali radośnie o dzwonkach jadących sań, choć serca wielu z nich napełniały trwoga, niepewność jutra i tęsknota za bliskimi, walczącymi ze złymi ludźmi na drugim końcu świata.

Zawitał w końcu do kraju, gdzie ludzie łamali się opłatkiem, jedli karpia i śpiewali narodzonemu tej nocy Dzięciątku. Przelatywał nad nim, patrzył z góry na lasy i łąki przyprószone śniegiem, na zamarznięte rzeki i domy przyozdobione choinką. I zdumiał się bardzo Święty Mikołaj, widząc, że ludzie ci są pogodni i spokojni, mimo że nie rozpieszcza ich los, wdrożenia idą opornie, sprzedaż spada, a serwisy mają mniej odwiedzających niż było w biznesplanach. Pamiętają bowiem, jak mogą wyglądać naprawdę złe czasy, i wierzą, że dzisiejsze przeciwności przeminą i jutro będzie lepiej. Widząc to Święty Mikołaj, pomyślał sobie, że i jego problemy znajdą rozwiązanie. I od razu zrobiło mu się cieplej i radośniej, choć przed nim była jeszcze długa droga z prezentami, a potem powrót do Mikołajowego miasteczka na biegunie północnym.

A ja życzę Państwu spokojnych, pogodnych i szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia. I aby nasze codzienne zmartwienia i troski nie przysłoniły nam radości tego, co w życiu naprawdę ważne i piękne.


TOP 200