Złośliwości z konstruktywną pointą

Proszę wybaczyć, że nie spełnię zapowiedzi sprzed tygodnia i wtrącę inny temat. Ale nie uboczny. Temat ''po drodze'' do jednej z Wielkich Perspektyw, którą chciałem przedstawić w związku z kartą kredytową.

Proszę wybaczyć, że nie spełnię zapowiedzi sprzed tygodnia i wtrącę inny temat. Ale nie uboczny. Temat ''po drodze'' do jednej z Wielkich Perspektyw, którą chciałem przedstawić w związku z kartą kredytową.

Otóż w Polsce, kraju informatyki, ludzi software'u jest, wbrew pozorom, mało. To znaczy - tych od zastosowań. Dlatego tak mi się spodobała idea mego starego przyjaciela, inż. Sławomira Trautmana, by zaczęli się gromadzić tacy, którzy coś już zrobili, udowodnili swoje umiejętności. Niechby nawiązali ze sobą kontakt. Dla wymiany doświadczeń, ale i dla samego kontaktu. I niechby patronat nad tym objął właśnie "Computerworld" - wszak to przyszły, a ważny rynek dla pisma... Warto sprawdzać te doświadczenia, prezentować, czym się kto może popisać (zwłaszcza wynikami klientów i ich opiniami, co jest sprawdzianem najlepszym), tak, żeby - m.in. - dalsi klienci wiedzieli, do kogo się warto zwrócić.

Nie musimy bać się "ukrytej reklamy". Wartych polecenia i tak mamy grubo za mało; rynek jest olbrzymi, znacznie ponad możliwości tych, którzy coś naprawdę potrafią.

Jadąc do Trautmanowego "Vimexu", wyobrażałem sobie potężny liczebnie sztab i całą mapę Polski usianą klientami; ale Trautman do swojej grupy, operującej dobrym, sprawdzonym szwedzkim pakietem software'u do zarządzania, dobierał ludzi z praktyką pracy w przemyśle, z praktyczną znajomością przedsiębiorstwa, w tym i takich z własnym doświadczeniem księgowości. Jest ich wszystkiego kilkunastu. A w skali kraju potrzeba - lekko licząc! - kilkuset.

Że nie wspomnę o barierach do pokonania: oto główna księgowa odżegnuje się od komputeryzacji, słysząc, że dokumenty źródłowe wchodziłyby do systemu bez jej parafy! Mówiąc między nami, ja ją rozumiem: dawniej tę robotę wykonywały kontystki, dziś zakwalifikowanie danego papierka spada z reguły na głównego księgowego - dokumenty źródłowe, mimo że dotyczą akurat pieniędzy, często są wystawiane i sporządzane tak niechlujnie, jest tyle pomyłek, często zamierzonych! że główny księgowy nie ma czasu na swoją właściwą robotę finansowego mózgu firmy. A komputer wymaga uporządkowania pracy przedsiębiorstwa, do czego przeciętnej u nas firmie dosyć daleko (nie tylko u nas, na pociechę: słyszałem właśnie o austriackim dostawcy, który nawala regularnie we wszystkim - od specyfikacji i papierów dla cła aż po terminy).

Kłopoty na rynku aplikacyjnym ilustruje przetarg ogłoszony przez poważną firmę ubezpieczeniową, jaką jest "Warta", na system dla niej. "Warta" (jak też i inni) nie ma skąd zaczerpnąć informacji, kto jest "dobry". Wejście do jej przetargu kosztuje 1 mld zł (starych) wadium. Łatwo zaś wnioskować, że jeśli "Warta" dziś nie wie, do kogo się zwrócić, a więc jak i wedle czego oszacować kwalifikacje potencjalnych partnerów, to i jutro nie będzie wiedziała, jak ocenić oferty... Dlatego inicjatywa Trautmana wydaje mi się tak ważna. Bo może wyjdzie wtedy przy okazji, że kształcimy informatyków na bezpłciowców, co to wiedzą, gdzie jaki mają organ, tylko nie mogą zrobić żadnej przyjemności swej ukochanej.

Ci od zastosowań zowią przekornie swych kolegów od hardware'u "hydraulikami". Cóż, dla rozwoju kraju nie starczy sam sprzęt. Przykładowo: Internet jest cudem naszej cywilizacji, ale dla postępów gospodarki polskiej, więc i wzrostu dobrobytu w Polsce, nie ma dziś żadnego znaczenia. To są ogrody Semiramidy nad ugorami. A raport NIK o pracy Ministerstwa Finansów potwierdził tylko to, co tu już m.in. pisałem o naszym systemie podatkowym. To nie ministerstwo, to bałagan. I ci marnotrawcy chcą nam jeszcze podwyższać podatki! Nikt nie podejrzewa min. Modzelewskiego o korupcję, ale gdy wychodzi na jaw, że brakuje nawet listy udzielonych przezeń "uznaniowo" ulg podatkowych, trudno o nim dobrze mówić. Groza.

Powtórzę: jeśli sami nie zajmiemy się tym państwem, ono (jak wyżej) zajmie się nami. A pierwsi powinni zająć się Polską informatycy.