"Zimowe żniwa"

Czy rzeczywiście grudzień i styczeń będą jak tradycja każe kolejnymi najlepszymi miesiącami w obrotach firm komputerowych?

Czy rzeczywiście grudzień i styczeń będą jak tradycja każe kolejnymi najlepszymi miesiącami w obrotach firm

komputerowych?

Czy już można dzisiaj składać wszystkim i jednakowo najlepsze życzenia świąteczne i noworoczne?

Obawiam się, że składać życzenia można, choć dla różnych firm mogą mieć one różne znaczenie i skuteczność.

Najszczerzej (pod względem skuteczności) życzyć mogę firmom określonym jako A-brand name, tzn. Compaqowi, HP i IBM-owi. Osiągane wyniki i prognozy wskazują, że dynamika ich i ich partnerów przyrostu obrotów jest największa w całej branży. Oczywiście osobną sprawą jest, która z tych trzech firm najlepiej wykorzysta tę sprzyjającą koniunkturę, bo udział w rynku zdobyty w okresie tak gwałtownego wzrostu może być zbliżony do podziału rynku przez najbliższe 2-3 lata.

Te optymistyczne prognozy nie dotyczą jednak pozostałych firm, które można zaliczyć do grupy brand-name. Definicję brand-name przyjmuję za amerykański Datamation, zaliczając do niej producentów o udziale większym niż 1% w rynku amerykańskim.

Przewiduję totalne niepowodzenie znaczących za Atlantykiem firm, jak Packard Bell, Dell, Texas Instruments, Tandom, ALR i AST. Prognozuję przyzwoitą, choć bez oszałamiających sukcesów, sprzedaż dla Appla, Acera, Digitala, Olivetti i ZDS. Zaskoczeniem dla mnie byłaby duża sprzedaż ICL-a, Tulipa czy Unisysa. Na tym tle wyjątkowo dobrze prezentują się polskie JTT i , którzy, mając podobne możliwości produkcyjne, rywalizują ze sobą zaciekle wśród polskich brandów.

Wyniki sprzedaży obydwu tych firm pozwoliły im oddalić się zdecydowanie od pozostałych konkurentów, takich jak Protech, o którym mówi się coraz mniej oraz NTT i Hektora, teoretycznie obecnych, lecz mało głośnych firmach. Obserwując zmagania JTT i Optimusa między sobą i z rynkiem dochodzę do wniosku, że szefowie obydwu firm doszli zaskakująco do jednego podobnego wniosku, że nie można zwiększyć w prosty sposób w znaczących liczbach sprzedaży ich komputerów. Nie jestem specjalistą od technologii, ale wydaje mi się, że obydwie firmy mają znacznie większe możliwości produkcyjne niż realnie wykorzystują, lecz świadomie wybrali inną drogę rozwoju.

JTT staje się stopniowo dystrybutorem podzespołów komputerowych oraz gotowych produktów. Zaskoczeniem dla tej firmy było bankructwo Commodora, którego produkty stanowiły w 1993 r. ok. 40% obrotu JTT. Czas pokaże, czy decyzja połączenia produkcji Adaxów z dystrybucją była dobrym pomysłem.

Inną drogę rozwoju wybrał nowosądecki Optimus, który przez kilka miesięcy poszukiwał możliwości zainteresowania branżą komputerową i, według moich informacji, możliwości takich nie znalazł. Potwierdza to komunikat o zakupie za 200 mld zł (z 450 pozyskanych z akcji) obligacji Skarbu Państwa. Coraz częściej słyszy się opinie o nie wykorzystanej szansie rozwoju, jaką miał Optimus.

Nie jestem całkowicie pewien, czy użycie czasu przeszłego jest tutaj właściwe, niemniej nic nie wskazuje na to, żeby zarząd, a przede wszystkim rada nadzorcza tej spółki miała jasno określone wizje dalszego rozwoju.

Mam nadzieję, że badania rynku, które teraz prowadzę, wskażą mi dalsze firmy, które montują komputery w Polsce, bo mimo wcześniejszych uwag do JTT i Optimusa, obie te firmy stanowią dotąd niedościgniony dla innych poziom liczby sprzedawanych PC-tów.

Jeśli założymy, że rynek PC-tów rozwija się w Polsce 30% rocznie, to wzrost sprzedaży polskich klonów jest nieco powyżej tej dynamiki, światowe brand-namy poniżej, a 3 A-brand - zdecydowanie powyżej.


TOP 200