Zdolność do zmiany

Zmiana jest warunkiem przetrwania. Ta ewidentna prawda bardzo powoli toruje sobie drogę. Zmiany, jakie u nas zachodzą, są niezaprzeczalne, ale powinny być bardziej konsekwentne.

Zmiana jest warunkiem przetrwania. Ta ewidentna prawda bardzo powoli toruje sobie drogę. Zmiany, jakie u nas zachodzą, są niezaprzeczalne, ale powinny być bardziej konsekwentne.

Zyskalibyśmy w konsekwencji zdecydowanie więcej i mielibyśmy lepsze perspektywy na przyszłość. Jeśli ktoś nie zgadza się z tym twierdzeniem niech dowie się, co się stało w Rosji, a poprzednio w Czechach i na Węgrzech. Dlaczego nie możemy mieć korzyści i satysfakcji z dzieła zmiany, której koszty ponosimy?

Mimo zgodnych deklaracji, tak naprawdę żyjemy w kulturze Wschodu. Cechują ją preferencje dla niezmienności, dominacja zachowań kolektywnych i pierwiastek żeński (opiekuńczość, relatywizm) oraz mała tolerancja niepewności i ryzyka (nie mylić z brakiem wyobraźni). Cechy te nie sprzyjają przedsiębiorczości. Obserwujemy postawy niechętne zmianom, czego wielu polityków i menedżerów nie może zrozumieć. A wydaje się to tak oczywiste. Kultura, jaka powstawała i rozwijała się za rządów naukowego socjalizmu, jest hamulcem zmian. Wszyscy w większym lub mniejszym stopniu podlegaliśmy indoktrynacji. Indoktrynacja pozostała, a zmieniły się treści.

Jeżeli chcemy rzeczywistych i szybszych wyników zmian, musimy konsekwentnie zmieniać kulturę. Tylko jak to zrobić? Same szkoły nie chcą i nie potrafią się zmienić, a to od nich zależy przygotowanie całej nacji, a w szczególności dzieci i młodzieży do życia w demokracji i gospodarce rynkowej. Rosja właśnie przeżywa kryzys będący bezpośrednim skutkiem niezgodności systemu gospodarczego i politycznego z regułami kulturowymi. Oni nie rozumieją nawet, że powinni się sami troszczyć o własną przyszłość. Czekają na rząd. Ten akurat wie, że trzeba dbać o własne interesy.

Naszym interesem jest jak najszybciej i jak najlepiej dostosować się do normalnych warunków. Jak najszybciej dać możliwość młodym ludziom uczenia się rzeczy potrzebnych, które pozwolą lepiej żyć. Dziś szkoła naucza jak dawnymi czasy bywało. Po co? Ze szkoły wynosimy niechęć i/lub niezdolność działania i przyzwyczajenie do gadania bez umiaru i awersję do pisania. Szkoła musi pomagać kształtować postawy, odkrywać i rozwijać podstawowe umiejętności i uczyć się uczyć. Inaczej mówiąc, szkoła musi wyuczyć ludzi wykształconych (umiejących się uczyć), a nie puste (?) głowy datami i wzorami napełnić.

Zmiana może zakończyć się sukcesem pod trzema warunkami: sprzyjających postaw, umiejętności i wiedzy. Po pierwsze, trzeba kształtować postawy: otwartość, podejmowanie ryzyka, aktywność, kreatywność, chęć uczenia się itp. Następnie musimy odkrywać i rozwijać niezbędne umiejętności np. komunikowania się, negocjowania, zbierania danych, analizy i syntezy, rozwiązywania problemów. Dzięki postawom i umiejętnościom oraz informacjom można budować wiedzę. Wymaga to doświadczenia w wykorzystaniu umiejętności i informacji w rozwiązywaniu problemów. Bez wiedzy, umiejętności i przy niesprzyjających postawach nie dokona się pożądanej zmiany.

Na przykładzie programistów doskonale widać skuteczność i efektywność uczenia. Ktoś, kto wysłuchał jedynie wykładów z programowania nie jest i nie będzie programistą, nawet jeśli przeczyta literaturę, napisze wypracowania i zaliczy test. Takie metody powinny już odejść w przeszłość. Biegły koder, który nie rozumie otoczenia organizacyjnego, jest mało przydatny. Specjalistę rozumiejącego cel zastosowań, potrzeby organizacji i ograniczenia, umiejącego współpracować z użytkownikami każdy zatrudni i dużo zapłaci. Tylko on ma wiedzę, czyli potrafi wykorzystać informacje do skutecznego i efektywnego działania. Sensem jego pracy jest umożliwianie dokonywania zmian.