Zawijać druciki

Przysłowiowy świstak siedział i zawijał sreberka. Tymczasem Państwa felietonista od lat namiętnie zawija druciki, którymi w pudełkach przytrzymane są skręcone kable komputerowe, tak aby nie zajmowały za dużo miejsca. Nie wiem, kto zaprowadził ten sposób porządkowania rzeczywistości ani też od kiedy datuje się jego powszechne użycie. Wiem natomiast, że od ćwierć wieku sam namiętnie zawijam druciki.

Przysłowiowy świstak siedział i zawijał sreberka. Tymczasem Państwa felietonista od lat namiętnie zawija druciki, którymi w pudełkach przytrzymane są skręcone kable komputerowe, tak aby nie zajmowały za dużo miejsca. Nie wiem, kto zaprowadził ten sposób porządkowania rzeczywistości ani też od kiedy datuje się jego powszechne użycie. Wiem natomiast, że od ćwierć wieku sam namiętnie zawijam druciki.

Aby przybliżyć Czytelnikom istotę zawijania, umieściłem w blogu <big>1</big> zdjęcie skrętki drucikowej: jak na razie, CW nie pozwala felietonistom ilustrować tekstów. Puknięcie w obrazek ujawnia stałość mych przyzwyczajeń. Druciki zaczynam skręcać, gdy mam ich dwa, bo łatwo owija się jeden o drugi. Jeśli mam trzy albo nawet więcej drucików, to zwykle po skręceniu pierwszej pary następne druciki dodaję pojedynczo, owijając je prawoskrętnie, zupełnie jak DNA. W tym przypadku "prawoskrętnie" oznacza kierunek zgodny z ruchem wskazówek zegara, jeśli posuwamy się wzdłuż spirali od patrzącego. W moich skrętkach, co sprawdziłem na posiadanej kolekcji drucików, występuje tylko prawoskrętność. Prawdopodobnie dlatego, że jestem osobą oburęczną z pewną przewagą lewej ręki. To znaczy, samo skręcanie drucików robię w ten sposób, że trzymam je w prawej ręce, zaś lewą wykonuję ruch obrotowy od siebie. To właśnie prowadzi do prawoskrętności. Podejrzewam, że ci z Państwa, którzy także skręcają druciki i są praworęczni, tworzą spirale lewoskrętne. Byłbym ciekaw dowiedzieć się, czy moja teoria rzeczywiście sprawdza się. Zresztą, aby potwierdzić model, nie trzeba być uzależnionym.

Wbrew pozorom skręcanie drucików nie jest jakimś rzadkim zboczeniem ani nie ogranicza się do jakiegoś kręgu kulturowego. Przez kilka lat pracowałem z kolegą z Gwatemali i on też zakręcał. Oczywiście zwróciłem na to uwagę i obaj doszliśmy do wniosku, że jest to u nas pozostałość z czasów biedy, gdy nam wszystkiego brakowało. Druciki z kabli świetnie nadają się do owijania tych samych kabli, gdy potem chcemy je uporządkować już na urządzeniach. W zamożnych społeczeństwach nie ma potrzeby kolekcjonowania drucików, bo przedsiębiorczy ludzie dawno wymyślili różne zmyślne gadżety do wiązania i skracania kabli. A jednak zachowany drucik jest w tym przypadku znacznie bardziej poręczny. No i nic nas nie kosztuje. Poza wysiłkiem zakręcenia. Luźne druciki gubią się jakoś tak same z siebie, podobnie jak spinacze. Te ostatnie też zbieram, ale raczej jako kolekcjoner ciekawostek, tyle bowiem jest wśród nich kolorów i kształtów. Druciki zasadniczo występują w kolorze czarnym, choć Apple jak zawsze stara się być bardziej wyrafinowany i do białych kabelków ma oczywiście białe druciki. Na drucikach tych umieszcza też małe karteczki z numerami katalogowymi kabli. Powoduje to, że druciki Apple świetnie nadają się do zawijania wiązek kabli, które trzeba opisać. Przywieszka jest już na miejscu.

Mój zbiór drucików fluktuuje. Gdy kupuję nowe urządzenie, to liczba drucików szybko rośnie. Nawet zwykły iPod dostaje się z dwoma drucikami (od zasilania oraz od słuchawek). Komputer stacjonarny lub laptop to prawdziwe używanie, kilkanaście drucików. Czasami, co widać na zdjęciu w blogu, pojawiają się okazy w innych kolorach (tu niebieski oraz przezroczysty). Podejrzewam, że są to kukułcze jaja, podrzucone z innych zastosowań, jak np. owijanie torebek plastykowych w marketach. Ja zdecydowanie preferuję białe.

Czy Państwo też zakręcają?!

<sup>1</sup> http://bloq.computerworld.pl/news/125165.html


TOP 200