Zastój w hardware

Mój dzień w Internecie zaczynam od sprawdzenia poczty elektronicznej. Po przejrzeniu skrzynek, przechodzę do serwisów z wiadomościami. Nałogowo czytam informacje z kraju i ze świata, te ostatnie zdecydowanie chętniej, szczególnie od kiedy trwa wojna.

Mój dzień w Internecie zaczynam od sprawdzenia poczty elektronicznej. Po przejrzeniu skrzynek, przechodzę do serwisów z wiadomościami. Nałogowo czytam informacje z kraju i ze świata, te ostatnie zdecydowanie chętniej, szczególnie od kiedy trwa wojna.

Następnie przechodzę do wiadomości ze świata biznesu i technologii informatycznych na stronie Computerworld online. Po południu czytam wybrane przez Onet.pl artykuły z prasy, a wieczorami zaglądam na USENET albo błądzę bez celu po różnych serwisach, począwszy od muzycznych, a skończywszy na manifestach artystycznych grup undergroundowych.

Każda strona to nowe informacje, a przecież to i tak ułamek mojej codziennej aktywności. Przez większość dnia normalnie pracuję, czytam książki i publikacje, piszę listy, a wieczorami przygotowuję felietony dla Państwa. Nie wiem, ile bajtów informacji przetwarzam dziennie (zresztą, czy bajt jest właściwą miarą informacji przetworzonej?), ale co jakiś czas czuję zaskoczenie "nasyceniem informacyjnym" mojego dnia powszedniego. Przecież dysponuję tym samym narzędziem przetwarzania informacji co kromaniończyk sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat! Mam jedynie inny zasób wiedzy i doświadczeń, a moje działania wspomaga cała kultura, nauka, technika i infrastruktura powstała na przestrzeni wieków. Mówiąc po naszemu, czyli po komputerowemu: mamy taki sam hardware, co nasi zamierzchli przodkowie, różni nas od nich natomiast software.

Proszę zauważyć, że to całkiem inaczej niż w komputerach. W dniu, kiedy piszę ten felieton, Microsoft zaprezentował swoje nowe dziecko: system operacyjny Windows XP. Nie oferuje on żadnych przełomowych zmian w stosunku do systemów Windows Me i Windows 2000, które ma zastąpić. Ma za to dużo większe wymagania sprzętowe. Firma poinformowała, że zalecana konfiguracja sprzętowa to komputer z procesorem taktowanym zegarem 300 MHz bądź szybszym, z pamięcią nie mniejszą niż 128 MB. Analitycy twierdzą, że dopiero dwa razy lepsze parametry dają duży komfort pracy. To trochę tak, jakby dobry Bóg powiedział potomkom Adama: "No dobrze, dam wam wynalazek koła, ale żeby go wykorzystać, najpierw musicie dwukrotnie powiększyć wasze mózgi". Ależ groteskowo wyglądalibyśmy, gdybyśmy musieli podwajać objętość czaszki co półtora pokolenia!

Wiem, że nie można porównywać neuronów z tranzystorami, a mózgów z komputerami. Ale zadziwia mnie, jak ogromne pokłady nie wykorzystanych mocy twórczych tkwią w naszych głowach. Czy nie jest przypadkiem tak, że równie nie wykorzystane zapasy mocy tkwią w dzisiejszych komputerach? Być może konstruując oprogramowanie w równie wydajny sposób, w jaki w trakcie naszej edukacji "budujemy" wiedzę i doświadczenie, moglibyśmy na tym samym sprzęcie osiągnąć rezultaty zadziwiająco przewyższające wszystko to, co widzimy dzisiaj? A my, rozpieszczani przez prawo Moore'a i konkurencję na rynku mikroprocesorów oraz pamięci operacyjnych i masowych, budujemy coraz bardziej rozrzutne oprogramowanie, coraz mniej doskonałymi metodami...

Czasami wydaje mi się, że recesja w branży sprzętu komputerowego jest właśnie wynikiem tego, że nie mamy pomysłu na software, który wykorzystałby istniejący hardware. Klienci nie kupują nowych komputerów, bo nie widzą powodu, po co mieliby to robić, skoro nowe oprogramowanie oferuje im niewiele ponad to, co stare.

Gdyby tak było, zastój w branży sprzętowej mógłby być naprawdę długotrwały. Jakby nie patrzeć, w naszym prywatnym, neuronowym hardware trwa on już od kilkudziesięciu tysięcy lat. A co gorsza, końca nie widać.

<hr>

[email protected]


TOP 200