Zapałka nr 987654321

Całkiem niedawno, w felietonie zatytułowanym Jeszcze nowsze euro, pisałem o pomyśle dodatkowego zabezpieczania banknotów waluty europejskiej za pomocą maleńkich (średnica 0,3 mm) mikroukładów. Układy te miałyby przechowywać m.in. numer seryjny każdego banknotu, pozwalając - co chwalebne - na wykrywanie podróbek, oraz rejestrację wypłat i płatności w powiązaniu z osobą, która to możliwość już zachwytów nie wzbudza.

Całkiem niedawno, w felietonie zatytułowanym Jeszcze nowsze euro, pisałem o pomyśle dodatkowego zabezpieczania banknotów waluty europejskiej za pomocą maleńkich (średnica 0,3 mm) mikroukładów. Układy te miałyby przechowywać m.in. numer seryjny każdego banknotu, pozwalając - co chwalebne - na wykrywanie podróbek, oraz rejestrację wypłat i płatności w powiązaniu z osobą, która to możliwość już zachwytów nie wzbudza.

Wspomniałem wtedy też o próbach włoskiej firmy Benetton zastępowania, przy użyciu podobnych mikroukładów, metek towarów z kodami kreskowymi. Teraz na horyzoncie pojawia się kolejne rozwiązanie z tego zakresu, które - jak zwykle z nowościami bywa - budzi zarazem nadzieje i obawy.

Nadzieja to kolejna szansa usprawnienia łańcucha logistycznego na drodze towaru od producenta do konsumenta. Obawy to dalszy, znaczący wzrost bezrobocia i jakoby domknięcie cyklu, który mają rozpocząć elektronicznie znaczone banknoty.

Okazuje się bowiem, że liczba kombinacji, na jakie pozwalają istniejące systemy kodów kreskowych, jest bliska wyczerpania, a ich powiększenie o kolejne cyfry byłoby tylko działaniem na przetrwanie. Rozwiązaniem radykalnym ma być podobny, jak ten od banknotów, mikroukład o pojemności wystarczającej (96 bitów) do ponumerowania nawet wszystkich występujących na Ziemi cząsteczek.

I tu zaczyna się problem.

Zadowoleni są producenci i dystrybutorzy wszelakich dóbr, gdyż nowe rozwiązanie pozwoli im nie tylko oznaczać każdy towar, ale jeszcze nadać niepowtarzalny numer każdej jego sztuce, zapisać datę przydatności do użycia itp. Nawet jeśli będzie to rzecz tak drobna, jak słoik dżemu czy ołówek.

Wspomniane zadowolenie producentów bierze się stąd, że liczą oni, iż w ten sposób przybliżą się do celu, jakim jest całkowite wyeliminowanie z obrotu podróbek ich wyrobów. Dystrybutorzy mają nadzieję na lepszą kontrolę nad całymi partiami towaru, ich ruchem przez granice państwowe i celne oraz nielegalnym obrotem. Detaliści oczekują zmniejszenia liczby, a może nawet wyeliminowania w ogóle, kradzieży sklepowych oraz - odpowiednio wczesnej - sygnalizacji konieczności uzupełnienia towarów na półkach.

Wszyscy oni zaś liczą na uproszczenie i przyspieszenie czynności ewidencyjno-kontrolnych, zarówno związanych z przekazywaniem sobie partii towarów, jak i inwentaryzacją posiadanych zapasów. Szybsze i dokładniejsze mają być informacje zwrotne o popycie, przekładające się na stosowne decyzje produkcyjne i logistyczne.

Ci zaś, którzy nie są tym pomysłem zachwyceni, podkreślają, że mikroukłady te będą działać nadal po spełnieniu swej funkcji, czyli po nabyciu towaru przez klienta. Ich zdaniem możliwe stanie się powiązanie konkretnej sztuki towaru z osobą nabywcy i dalsze śledzenie obu. Otwiera to szerokie możliwości dla różnego rodzaju działań nieetycznych, nieuczciwych czy wręcz przestępczych.

Przed negatywnymi skutkami stosowania tej nowej (chociaż w idei sięgającej metod identyfikacji samolotów "swój-obcy" z czasów II wojny) techniki mają chronić regulacje ustawowe, czym zaraz po wakacjach zamierza się zająć np. brytyjski parlament. Nieśmiało wspomina się też o wprowadzeniu możliwości "zabijania" mikroukładów (patrz mój wcześniejszy felieton) zaraz po wykorzystaniu.

Wygląda jednak na to, że ważniejsza od wszystkich zastrzeżeń okaże się możliwość odróżnienia zapałki nr 987654321 od pozostałych i dalszej redukcji kosztów, a na bezrobocie trafi kolejna, spora grupa ludzi, co istotnie ograniczy ich udział, w charakterze nabywców, we właśnie reformowanym łańcuchu produkcji i dostaw. A może na tym ma polegać to, że dzięki komputerom mamy mieć coraz więcej czasu wolnego?


TOP 200