Zamiast głowy - komputer

Obserwuję nowinki ze świata (nie tylko informatycznego) i powoli zaczynam wątpić w sensowność pewnych zjawisk. Inżynieria genetyczna doszła do pułapu skonstruowania tworu biologicznego, będącego organizmem żywym, a nie mającym centralnego układu nerwowego, czyli po prostu głowy.

Obserwuję nowinki ze świata (nie tylko informatycznego) i powoli zaczynam wątpić w sensowność pewnych zjawisk. Inżynieria genetyczna doszła do pułapu skonstruowania tworu biologicznego, będącego organizmem żywym, a nie mającym centralnego układu nerwowego, czyli po prostu głowy.

Na razie eksperymenty przebiegają w sferze świata żabiego, po czym łatwo (bynajmniej tak zapewniają naukowcy) będą mogły być rozpowszechnione na gatunek ludzki. Wyklonowanie tworu człekopodobnego, a nie mającego najistotniejszej części organizmu decydującej o człowieczeństwie, już w tej chwili poddawane jest sceptycznej ocenie i wręcz zdecydowanym sprzeciwom znacznej rzeszy autorytetów.

"Człowiek na niby" ma stanowić doskonałe zaplecze części zamiennych na wypadek przeszczepu, o ile został stworzony (wyhodowany?) z komórek swego dawcy. Problemem jest etyka takiego postępowania, które - oprócz swojej warstwy moralnej - posiada także odcień filozoficzny. Nie wiadomo bowiem jak w kontekście rozwiniętego humanitaryzmu i wobec przedstawionych faktów zdefiniować istotę ludzką. Czy organizm bez głowy jest tylko upośledzonym człowiekiem, czy też zupełnie nim nie jest.

Pozostawiając rozwiązanie zagadnienia mądrzejszym, powrócę mimo wszystko do tematyki komputerowej. Często zdarza się słyszeć wypowiedzi, zwłaszcza ludzi młodych - pasjonatów gier komputerowych - ile czasu spędzają, oddając się tej rozrywce. Rekordziści potrafią kilkanaście godzin dziennie marnotrawić przed ekranem, zaliczając poszczególne poziomy trudności coraz to nowych gier. Niby rozrywka, jak każda inna, ale: oglądając telewizję lub słuchając radia można przy okazji czegoś się dowiedzieć; uprawiając sport poprawia się kondycję, sprawność, zdrowie; czytając książkę wzbogaca się słownictwo i duszę. I tak dalej. Natomiast w trakcie gry komputerowej: słabną oczy, czas ucieka i korzyści żadnych. Gracz spędzający tak wiele czasu przy komputerze, dalej nic o informatyce nie wie i zdaje się odbiegać coraz bardziej od realnej rzeczywistości.

Wprawne posługiwanie się manipulatorem lub myszką jest typową sprawnością manualną, wątpliwego zresztą znaczenia. Buszowanie po ekranie nie niosące ze sobą twórczych znamion lub nawet nie kwalifikujące się do skali rzemiosła, służącego komukolwiek lub czemukolwiek, jest przykładem bytu w niebycie.

Większość gier nie wymaga wysiłku intelektualnego, sprowadzając uczestnika do poziomu urządzenia sterującego przesuwem wskaźnika na ekranie. Niby technologia jest wysoko postawiona, a jednocześnie nie idzie w ślad za nią głębia myśli intelektualnej przeciętnego użytkownika. Nie słychać także gremialnie artykułowanych sprzeciwów wobec takiego modelu życia.

Na zakończenie chciałbym jedynie przypomnieć znane z teorii ewolucji zjawisko, iż organ nie używany ulega zanikowi. Być może klonowanie bezgłowych ludzi będzie tylko przyspieszeniem procesu, postępującego uporczywie w pracowniach maniaków gier komputerowych.


TOP 200