Zależy na czym komu zależy

Przybierające na sile dyskusje na temat wyższości jednego systemu operacyjnego nad innym systemem prowadzą w sumie do nikąd. O popularności platformy nie decyduje ''wynegocjowana'' wyższość, ale rynek, a konkretnie użytkownicy, kierujący się w tym względzie własnymi preferencjami, nie zawsze obiektywnej natury.

Przybierające na sile dyskusje na temat wyższości jednego systemu operacyjnego nad innym systemem prowadzą w sumie do nikąd. O popularności platformy nie decyduje ''wynegocjowana'' wyższość, ale rynek, a konkretnie użytkownicy, kierujący się w tym względzie własnymi preferencjami, nie zawsze obiektywnej natury.

Mam tu oczywiście na myśli znane doskonale spory dotyczące dwóch platform: Windows i Linux. Który z nich jest lepszy? Odpowiedź jest oczywista. Lepszy jest ten system, który lepiej spełnia wymagania użytkownika. Proszę więc sobie wybrać według własnego uznania.

Dla niektórych koronnym argumentem jest otwartość kodu, dla innych znowu żaden to argument, gdyż ani przez chwilę nie pomyśleli o tym, aby cokolwiek w kodzie tym majstrować lub chociażby do niego zaglądać. Być może darmowa oferta jest kusząca, ale jest ona darmowa do czasu, bowiem oprócz samej warstwy systemowej trzeba dysponować także aplikacjami, które przecież nie zawsze są już bezpłatne. Trudno wymagać, aby Oracle lub IBM dostarczali swoje za darmo tylko dlatego, że na takiej zasadzie jest oferowany system operacyjny.

Dywagacji tego typu można prowadzić wiele i nigdy nie znajdziemy złotego środka. Najciekawszym i ambiwalentnym jednocześnie argumentem przytaczanym nieraz przez zwolenników systemów linuxowych jest wszechobecność linii poleceń pozwalająca na "czarowanie" systemu różnymi komendami. Argument ten uznawany jest za ważki, gdyż język poleceń utożsamiany jest często z wiedzą, natomiast środowisko graficzne z abnegacją informatyczną. Mogę na to przystać jedynie częściowo, a mianowicie konsola znakowa wymaga wiedzy o poleceniach systemu. Nie wpływa to jednak na zakres wiedzy informatycznej.

O popularności systemu decyduje w dużej mierze łatwość posługiwania się nim, stwarzając przyjazne dla użytkownika środowisko pracy. Nie zapominajmy, że gros ludzi stosujących komputery nie jest informatykami i podstawową dla nich sprawą jest to, aby komputer pasował wirtualnie do pojęć znanych ze świata realnego. Z tych przecież przyczyn tak bardzo rozpowszechnił się interfejs graficzny. Zresztą rozwiązania oparte na Linuxie podążają spolegliwie tą ścieżką, co jest chyba jedną z koronnych przyczyn, dla których ten system operacyjny ma drzwi do kariery szeroko otwarte.

Sposób komunikacji człowieka z komputerem jest niezwykle sztuczny. W pradziejach komputerowej historii można było "rozmawiać" z maszyną jedynie za pomocą wewnętrznej listy rozkazów, a gdy pojawił się już wynalazek w rodzaju programu nadzorczego - prototypu systemu operacyjnego - komunikacja przeniosła się w sferę poleceń wydawanych z konsoli operatorskiej, co na długie lata ustaliło ten standard, faworyzowany nadal przez wielu ludzi. Świat technologii nie stoi jednak w miejscu, dążąc do zaimplementowania w maszynach oprogramowania pozwalającego na jak najlepsze naśladowanie rzeczywistości, która przecież nie składa się z poleceń. Prezentowany od niedługiego czasu projekt Looking Glass firmy Sun Microsystems, oparty na technologii Java, zdaje się zaprzeczać nieśmiertelności znakowej linii poleceń. Ten robiący wrażenie trójwymiarowego interfejs pozwala na daleko posuniętą wirtualizację środowiska pracy użytkownika.

Gdyby operowanie poleceniami było takie dobre i wygodne, nikt nie starałby się wprowadzać innych metod komunikacji. Polecenia nie są intuicyjne i takie nie będą, gdyż są zbyt sformalizowane. Intuicyjny może być dialog w języku naturalnym, a póki taki interfejs nie jest dostępny, trzeba posługiwać się obrazkami. Dzieci też najpierw wskazują, a potem dopiero zaczynają porozumiewać się w ludzkim języku.


TOP 200