Zagonić koty

Jest dla mnie ciekawą sprawą stosunek pracowników działów komputerowych do klientów i jego odwrotna relacja. Przede wszystkim dlatego że jest to swego rodzaju dwustronny sadomasochizm.

Jest dla mnie ciekawą sprawą stosunek pracowników działów komputerowych do klientów i jego odwrotna relacja. Przede wszystkim dlatego że jest to swego rodzaju dwustronny sadomasochizm.

Otóż użytkownicy komputerów, czyli w praktyce poza nielicznymi wyjątkami wszyscy ludzie nowoczesnej cywilizacji, są zdani na łaskę i niełaskę personelu obsługującego sieci komputerowe, Internet, działy napraw i serwisu, a także programistów usprawniających nasze urządzenia elektroniczne. Niekoniecznie są to komputery jako takie, gdyż większość nowoczesnych urządzeń zawiera procesory i wykonuje skomplikowane programy.

Nawet ci z nas, którzy pracują w branży, także zależni są od innych, bo nikt nie jest doskonały i samodzielne zrobienie komputera wraz z systemem operacyjnym i tak prędzej czy później zakończy się podłączeniem go do jakiejś sieci. A więc musimy znosić wszystkie upokorzenia, jakich dostarcza nam władza skumulowana w rękach niewielkiej grupki. Ale istnieje też druga strona medalu.

Pracownicy sektora technologii informatycznych cierpią wcale nie mniej niż ich klienci. Tylko że są to cierpienia innego rodzaju. Tak jak użytkownicy muszą znosić arogancję i władczy stosunek usługodawców, tak samo ci ostatni muszą znosić najfantastyczniejsze pomysły użytkowników, wiedząc, że każdy rozwiązany problem natychmiast zaowocuje setką innych.

Nie wiem jak to jest na Państwa podwórku, ale na moim często rozmawiamy o tym temacie i prawie zawsze kończymy stwierdzeniem, że nie da się zagonić kotów w stado. Jest to aluzja do znanej reklamy firmy EDS. W trakcie rozgrywek SuperBowl pokazuje się w telewizji amerykańskiej najlepsze reklamy, istnieją specjalne ich omówienia, ba - wielu ludzi nie ogląda futbolu, bo jest on nudny (z tym zgadzam się), natomiast czeka na fajerwerki pomysłów w reklamach. Firma EDS zdołała zainteresować wszystkich, bo ich reklama z roku 2000 (http://www.eds.com/about_eds/homepage/superbowl.shtml) właściwie do końca nie mówi wprost o technologii. Już raczej można przypuszczać, że reklamuje się nowy rodzaj papierosów, dezodorantu lub ubrań. Tylko te koty... Swoją drogą trzeba podziwiać mistrzostwo producenta: z kilkudziesięciu zwierząt zrobił olbrzymie stado, zaganiane przez prawdziwych kowbojów.

Choć kotów nie da się zagonić, to można je przyciągnąć miseczką mleka. Problem w tym, że nasze koty jakoś specjalnie nie ciągną do mleka, o ile mamy na myśli usprawnienia rzeczywiście ułatwiające życie. Jak człowiek słyszy od kolejnej osoby, że trzyma ona pocztę elektroniczną w koszu na śmieci i kilka listów jej zginęło albo że dysk został zapchany plikami i trzeba z tym "coś" zrobić, to prawdę mówiąc nie myśli się o miseczce, tylko o kiju, aby pogonić tego kota. Pewnie jest i odwrotnie - jak użytkownik po raz dziesiąty dowiaduje się, że sieć nie działa i tak być musi, to naprawdę ma ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie, a nie delektować się smakiem nowej wersji programu pocztowego.

Jest jeszcze druga szkoła zaganiaczy. Ci twierdzą przewrotnie, że zarządzanie personelem serwisu komputerowego jest właśnie zaganianiem kotów, bo komputerowcy są niezależni jak koty. W tym przypadku miseczka z mleczkiem jest jeszcze bardziej iluzoryczna.

Nic więc dziwnego, że fluktuacja w zawodzie jest taka duża. Jak zagonić w stado koty, które przy pierwszej możliwej okazji dają drapaka?

Chyba nie przez wołanie "kici, kici"...


TOP 200