Zacznijmy od początku

Czym właściwie jest komputeryzacja czy informatyzacja? Czy wypisywanie na komputerze faktur to komputeryzacja? Czy uznać za informatyzację wprowadzanie obliczonych na kalkulatorze wyników do systemu, a następnie drukowanie zestawień?

Czym właściwie jest komputeryzacja czy informatyzacja? Czy wypisywanie na komputerze faktur to komputeryzacja? Czy uznać za informatyzację wprowadzanie obliczonych na kalkulatorze wyników do systemu, a następnie drukowanie zestawień?

Kilka tygodni temu na liście dyskusyjnej PTI rozgorzała dyskusja na temat komputeryzacji i informatyzacji, ale szybko zgasła. Jeden z dyskutantów następująco zdefiniował informatyzację (skrót autora): to reengineering, polegający na wprowadzeniu informatyki (algorytmy + struktury danych = programy) do przedsiębiorstwa. Pozwala ona na optymalizację przepływu informacji (czyli systemu informacyjnego). Drugim (nieodzownym - dla zachowania nazwy) etapem tego procesu jest komputeryzacja, czyli zautomatyzowanie zoptymalizowanego obiegu. Sama komputeryzacja nic nie daje, bo powstaje jeszcze większy bałagan. Sama optymalizacja może coś dać, ale wtedy trzeba optymalizować na metody ręczne, a nie na maszynowe...

Przedstawione ujęcie jest (niestety) nader popularne wśród informatyków, czyli specjalistów od twardych metod systemowych. Metody te z powodzeniem stosuje się do badania systemów sztucznych i abstrakcyjnych. Są one jednak całkowicie nieprzydatne do analizy systemów działania człowieka (human activity systems). Tam gdzie działa człowiek metody twarde nie zdają egzaminu, o czym powinny były przekonać nas eksperymenty minionych dekad.

Ludzie mają to do siebie, że wcale nie poddają się życzeniom polityków i kierowników ani nawet specjalistów od techniki informacyjnej. Sztuczne założenia dotyczące ich zachowań są całkowicie pozbawione podstaw i są skutkiem niezrozumienia ich potrzeb, czyli niekompetencji. Nie można zoptymalizować ich zachowań, co kiedyś proponował autor książki: "Optymalizacja systemów informacyjnych", tłumaczonej z języka rosyjskiego. Uważał, że ludzie powinni zachowywać się optymalnie ze względu na potrzeby efektywnego wykorzystania komputerów.

Niemożliwa jest również optymalizacja przepływu informacji (który nie jest na dodatek synonimem systemu informacyjnego). Przepływ danych, jakoż i ich przetwarzanie, wynika z potrzeb organizacji pracy, którą z kolei ogranicza nieskuteczność i mała wydajność techniki informacyjnej. Jeśli zatem nawet zoptymalizujemy obieg informacji, ale zachowamy niesprawną organizację pracy, np. pozostawiając trzy dokumenty (potrzebne ze względów kontrolnych) i skomputeryzujemy ją, otrzymamy w rezultacie taki sam (albo gorszy), ale już skomputeryzowany bałagan.

Wartość techniki informacyjnej polega na umożliwianiu zmian organizacyjnych, a nie bliżej nieokreślonej optymalizacji, komputeryzacji i informatyzacji. Zmiana organizacyjna (nie mylić z reorganizacją) pozwala na zwiększenie sprawności i efektywności organizacji. Komputeryzacja czy informatyzacja powoduje wzrost kosztów. Jeśli jej celem nie jest wprowadzenie zmiany, a zachowanie istniejącej organizacji, jest zagrożeniem dla firmy.


TOP 200