Z wirtualnego świata na ziemię

Telewizja kablowa staje się coraz popularniejsza w naszym kraju i wszystko zdaje się wskazywać, że w przyszłości wyeliminuje inne środki łączności audiowizualnej. Ponadto w zapowiedziach dotyczących niedalekiej perspektywy (według Polskiej Telewizji Kablowej - 5 lat), każdy abonent będzie mógł bez ponoszenia wygórowanych kosztów swobodnie tą drogą wędrować po Internecie. Wystarczy zaopatrzyć się w modem kablowy pracujący w dupleksie (two-way cable modem), który ma pojawić się pod koniec przyszłego roku. To tyle, co do kwestii techniki i perspektyw.

Telewizja kablowa staje się coraz popularniejsza w naszym kraju i wszystko zdaje się wskazywać, że w przyszłości wyeliminuje inne środki łączności audiowizualnej. Ponadto w zapowiedziach dotyczących niedalekiej perspektywy (według Polskiej Telewizji Kablowej - 5 lat), każdy abonent będzie mógł bez ponoszenia wygórowanych kosztów swobodnie tą drogą wędrować po Internecie. Wystarczy zaopatrzyć się w modem kablowy pracujący w dupleksie (two-way cable modem), który ma pojawić się pod koniec przyszłego roku. To tyle, co do kwestii techniki i perspektyw.

Co te możliwości dadzą ludziom? Nie ma wątpliwości, że usprawnią przekaz informacji dowolnego typu, po niskich kosztach i prawie z każdego miejsca. Będzie można oglądać filmy lub słuchać muzyki jednorazowo lub kopiować wybrane pozycje na swój dysk twardy. Oczywiście, wszystko za stosowną odpłatnością, czynioną drogą elektroniczną. Zastosowania są postępowe, oczywiste i nie sądzę, aby ktokolwiek powątpiewał w ich racjonalność.

Jak zwykle szukając dziury w całym, rozmyślam nad ideą wirtualnego handlu - sprowadzającą się do realizacji standardowych zakupów drogą elektroniczną, z dostawą towarów do domu. Zastanawiające, co stanie się wówczas z licznymi sklepikarzami, świadczącymi usługi handlowe dla ludności. Wirtualny handel będzie przecież domeną wielkich magazynów, a nie drobnych sklepików. Mimo wszystko pozostaną liczni klienci, którzy z różnych powodów nie będą dokonywać zakupów tą drogą. Tak więc owe zmiany stylu handlowania nie okażą się rewolucją, a raczej procesem ewolucyjnym, kształtującym odmianę modelu społeczeństwa konsumpcyjnego.

Najbardziej jednak powątpiewam w możliwości kupowania złożonych produktów na indywidualne zamówienie. Nie widzę specjalnych przeszkód, aby - korzystając z serwera WWW - zamówić u producenta komputer o unikalnych parametrach, składany według indywidualnych potrzeb klienta. Przecież bogactwo elementów komputerowych jest na tyle duże, że tylko wybierać i przebierać - takie formy zakupów są już widoczne w Internecie. Śmiech natomiast ogarnia mnie, gdy pomyślę sobie jak mógłbym zamawiać w naszym kraju samochód spełniający moje oczekiwania. Gdy analizuję oferowane wersje wyposażenia, wówczas na jaw wychodzi ubóstwo i sztywność oferty producentów. Okazuje się na przykład, że zestawienie konkretnej wersji silnikowej z airbagiem i otwieranym dachem jest niemożliwe, jakby cokolwiek silnik miał wspólnego z pozostałym wyposażeniem. Niby rynek samochodowy jest nasycony, ale producenci jakoś nie wykazują pomysłowości w kierunku uelastycznienia oferty. Wprowadzenie handlu wirtualnego nic nie zmieni, dopóki dla sprzedawcy nie będzie istotny pojedynczy klient i jego wymagania.

Jest to kolejny przykład tego, że świata w niektórych przypadkach bywa ułudą, udającą się tym lepiej, im podmiot jest bardziej informacją niż materią. Technologia cyfrowa dowodzi, że zdecydowanie wyprzedziła w wyścigu z trudem nadążający za nią przemysł i pomysłowość ludzi nim zarządzających.