Z dużej chmury zimny deszcz

Już nie tylko fachowe media, ale także tygodniki popularne odmieniają przez wszystkie przypadki słowo "chmura". Wygląda na to, że w informatyce na dobre nakręciła się kolejna spirala tzw. hype. Bezkrytycznym artykułom o nowym paradygmacie przetwarzania towarzyszą - niespodzianka! - całostronicowe reklamy wiodących dostawców tej technologii i usług. Chmura przestała być określeniem sposobu przetwarzania, zaczęła być wyznacznikiem statusu społecznego. Czy Ty też przetwarzasz w chmurze, drogi Czytelniku? Jeszcze nie? Popraw się, dziś tak wypada, dziś wszyscy tak robią.

Model cloud computing istotnie różni się od modelu dotąd stosowanego w informatyce, czyli zakupu i eksploatacji infrastruktury i oprogramowania (licencji). O korzyściach napisano wiele, wypada jednak zrównoważyć je krytyką.

Problem główny polega na odpowiedzi na pytanie, gdzie właściwie są dane, kto jest ich właścicielem i jak są zabezpieczone. O ile pierwszy problem jest trochę wydumany (bo w sumie co nam z tego, że mamy dane na własnych dyskach, skoro z powodu zastosowania zamkniętych rozwiązań nie możemy do nich sięgnąć), o tyle drugi i trzeci są bardzo realne. Przedsiębiorstwo, które powierza przetwarzania swoich istotnych danych (np. o sprzedaży, klientach czy finansach), nieomal zawsze niedoszacowuje ryzyko z tym związane. Wbrew pozorom, to nie tylko kwestia zapisów umownych, a całej infrastruktury i procesów wsparcia, a w konsekwencji realnej kontroli nad źródłami swojej przewagi konkurencyjnej.

Aby dostarczyć usługę przetwarzania chmurowego, trzeba posiadać duże zasoby kapitałowe: zbudować centrum danych, zainwestować w łącza, bezpieczeństwo, kanały dostępu, itd. Mogą sobie na to pozwolić tylko wielcy dostawcy IT. Wypierają więc firmy małe albo średnie. Dysponując kolosalną przewagą sił, środków i wiedzy nad swoimi klientami, są w stanie realnie narzucić im standardowe (czyli korzystne dla siebie) warunki. Nie tylko więc zwiększamy swoje uzależnienie od dostawcy, na dodatek jest to dostawca z którym mamy niewielkie szanse w przypadku starcia. Chmura przenosi naszą firmę w zupełnie nowy wymiar uzależnienia od technologii i dostawcy.

Czy dostępność, cena i zmiana modelu finansowania wynagrodzą nam te wszystkie problemy? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Zanim cloud computing zejdzie na poziom tabloidu i dowiemy się na trzeciej stronie "Faktu", że ZUS przetwarzał emeryturę pana Zenona w chmurze i dlatego jest mniejsza, wróćmy z chmur na ziemię. Oddzielmy realne korzyści od marketingu i spójrzmy chłodnym okiem na zagrożenia. Inaczej z wielkiej chmury czeka naszą firmę mały, ale rzęsisty i zimny deszcz.

Z dużej chmury zimny deszcz

TOP 200