Wypychanie klienta

Gdy swego czasu (felieton nr 75) wspomniałem program PointCast, nie przyszło mi do głowy, że będę zamieszany w tworzenie systemu wpychającego ludziom informacje.

Gdy swego czasu (felieton nr 75) wspomniałem program PointCast, nie przyszło mi do głowy, że będę zamieszany w tworzenie systemu wpychającego ludziom informacje.

Nim jednak opiszę, co się wydarzyło, radzę zajrzeć na stronęhttp://www.pointcast.com i wgrać sobie przeglądarkę wiadomości wraz ze ściemniaczem (istnieją wersje dla Windows oraz Mac OS, przy czym ta ostatnia jest nieco uboższa).Rozmawianie ze ślepym o kolorach albo z głuchym o muzyce nie należy do moich ulubionych zajęć. Gdyby jednak ktoś nie miał czasu lub ochoty na instalowanie tego oprogramowania, to mam nadzieję, że mój opis powinien choć trochę rozjaśnić sytuację.

Mówiąc po prostu, różnica między zwykłym przeglądaniem stron internetowych a kanałem aktywnym jest taka sama, jak między wypożyczeniem filmu na kasecie wideo i oglądaniem programu telewizyjnego, nadawanego publicznie. W praktyce w obu przypadkach można obejrzeć ten sam film, ale stacja telewizyjna wyemituje go o określonej godzinie, zaś wypożyczalnie bywają czynne całą dobę, a kaseta z filmem może zawsze poczekać na półce.

Jeszcze bardziej różnica uwidocznia się w przypadku oglądania programu z reklamami: w USA praktycznie wszystkie stacje mają wstawki reklamowe. Niewiele kumuluje te wstawki na początku i końcu audycji, jednak zdecydowana większość umieszcza reklamy również w trakcie programu. Na kasetach wideo reklamy można przewinąć, przy nadawaniu na żywo trzeba, niestety, czekać.

Kanały PointCast to odpowiedniki stacji telewizyjnych: użytkownik wybiera kanał i na tym jego rola się kończy. Otrzymuje na biurko papkę informacyjną, okraszoną obowiązkowymi reklamami (w programie PointCast są one umieszczone w prawym górnym rogu ekranu, czyli w miejscu najwyższej postrzegalności, a także są wmieszane w treść).

Firma, w której pracuję, postanowiła opracować prywatny kanał dla współpracujących z nami specjalistów i lekarzy biorących udział w testach leków. Wydawało się, że formuła aktywnego podawania informacji jest w tym przypadku szczególnie atrakcyjna, bo pozwala szybko ostrzec o możliwych powikłaniach i komplikacjach. Kiedy jednak przyjrzeliśmy się z bliska dostępnej technologii (a robiliśmy to we współpracy z dużą firmą komputerową, która bierze udział w tworzeniu kanału IntelliHealth), to okazało się, że w praktyce wszystkie możliwości PointCasta są dostępne w zwykłych przeglądarkach. Ba, ostatnia wersja Internet Explorera ma wręcz opcję pokazywania kanałów i korzysta z takich samych plików CDF (Channel Definition Format). Zadaliśmy więc sobie pytanie, czy jest sens inwestować w zamkniętą, prywatną technologię, czy też wybrać rozwiązanie otwarte?

Jak się Państwo pewnie domyślają, decyzja o rezygnacji z kanałów pointcastowych została podjęta. Nim to jednak nastąpiło, miałem okazję obserwowania, jak w korporacyjnej Ameryce trudno jest podjąć decyzję o "zabiciu" jakiegoś projektu. Zupełnie jak w Polsce w minionej epoce...

Nie dam Państwu odnośnika do firmowych stron prywatnych, bo i tak są one dostępne tylko pod hasłem, ale podam adres naszych stron publicznych:http://www.themedicinescompany.com . Myślę, że ciekawskim powinno to wystarczyć. A PointCasta radzę odinstalować. Jeśli w ogóle mają Państwo jeszcze czas na używanie komputera w przerwach między kasetami wideo.


TOP 200