Wyborcze wędliniarstwo

Wiemy już, że wybory odbędą się jesienią. Chory na śpiączkę Sejm nie był już nawet w stanie samorozwiązać się, co ładnie skomentował poseł Jan Rokita: "Mama mówiła mi od dziecka. Pamiętaj Jasiu, komuniści nigdy dobrowolnie nie oddadzą władzy". Nie oddali i choć wiele wskazuje, że w przyszłym parlamencie może ich w ogóle nie być, to dziś oni jednak będą decydować o kształcie przyszłorocznego budżetu.

Wiemy już, że wybory odbędą się jesienią. Chory na śpiączkę Sejm nie był już nawet w stanie samorozwiązać się, co ładnie skomentował poseł Jan Rokita: "Mama mówiła mi od dziecka. Pamiętaj Jasiu, komuniści nigdy dobrowolnie nie oddadzą władzy". Nie oddali i choć wiele wskazuje, że w przyszłym parlamencie może ich w ogóle nie być, to dziś oni jednak będą decydować o kształcie przyszłorocznego budżetu.

Ale kandydaci prawicy czekający na przejęcie władzy muszą zmierzyć się z jeszcze większym problemem, niż walczący do upadłego komuniści. Jednym z nich jest znudzenie młodych wyborców polityką rozumianą, jako grzebanie w teczkach. Polaków w wieku 20-30 lat, stanowiących poważną siłę demograficzną, a więc i dysponujących wieloma cennymi głosami, o wiele bardziej interesują, jak mi wyjawili specjaliści od marketingu politycznego, kwestie konkretne, np. koszty korzystania z Internetu.

Możemy więc się spodziewać, że Internet, informatyzacja, czy w końcu modernizacja państwa będą jednym z ważnych tematów przedwyborczej kampanii. Ustępująca władza zostawia następcom w spadku kraj w stanie cywilizacyjnej zapaści. W ciągu ostatnich czterech lat niewiele wydarzyło się dobrego, jeśli chodzi o polską przygodę z nowymi technologiami. Różnorodne wskaźniki mierzące zdolność wykorzystania informatyki i Internetu do poprawy sprawności państwa, polepszenia jakości życia obywateli, powiększenia konkurencyjności przedsiębiorstw wyglądają ponuro. Po prostu stoimy w miejscu, gdy inni wrzucili przyspieszenie i nas przeganiają. Inni, to już nie tylko dawni bracia z pokomunistycznej Europy Środkowej. To już również tzw. Trzeci Świat. Jedno z oceniających naszą modernizacyjną sprawność ciał, Światowe Forum Gospodarcze nie ma wątpliwości, że główną odpowiedzialność za tę atrofię ponoszą w Polsce politycy. Waga, jaką nadają kwestiom nowych technologii, zapewniła im 99. miejsce w indeksie analizującym 102 państwa.

Niełatwo będzie udźwignąć takie brzemię. Zwłaszcza, że liderzy prawicy, którzy szykują się, by rządzić, muszą jeszcze pamiętać o lekcji Tygodnia Papieskiego. Jeśli stwierdzą, że była ona dobitnym wyrazem przesunięcia ludowych sympatii w kierunku wartości konserwatywnych, zapewne nie pomylą się. Sondaże opinii potwierdzają takie przesunięcie. Ale to nie cała prawda. Efekt drugi może wywołać rewolucyjne skutki w nieodległej przyszłości, niewykluczone że już podczas samych wyborów. Ludzie, zwłaszcza młodzi, odkryli, że dysponując Internetem i komórkami potrafią się samoorganizować bez pomocy instytucji. Czy ujawniona w dniach żałoby potęga oddolnej, spontanicznej mobilizacji ujawni swe polityczne oblicze? Oby.


TOP 200