Wreszcie rozumiem

Dzięki powszechnej edukacji ludność uczy się czytać. I dobrze. Problem analfabetyzmu został dawno zażegnany i każdy w zasadzie potrafi z liter poskładać sylaby, słowa, zdania. Niestety, mechaniczny proces czytania nie oznacza zrozumienia podanej informacji. Chyba też dzięki modelowi edukacji.

Dzięki powszechnej edukacji ludność uczy się czytać. I dobrze. Problem analfabetyzmu został dawno zażegnany i każdy w zasadzie potrafi z liter poskładać sylaby, słowa, zdania. Niestety, mechaniczny proces czytania nie oznacza zrozumienia podanej informacji. Chyba też dzięki modelowi edukacji.

Przeprowadza się na świecie badania, mające na celu sprawdzenie umiejętności analizy informacji. W tej materii nie jesteśmy orłami. Na przykład 75% ogółu badanych Polaków nie potrafiło analizować rozkładu jazdy i prawidłowo odpowiedzieć, o której odjeżdża ostatni autobus w sobotni wieczór. Podobnie sprawa ma się z kwestionariuszami osobowymi i prostymi wykresami. Tak samo liczna grupa nie mogła dokonać analizy prostego wykresu, pokazującego zależność między sprzedażą ogni sztucznych a liczbą wypadków z tym związanych. Co dziwne (a może było można się tego spodziewać?) spośród osób posiadających wykształcenie wyższe, aż 16% ma problemy w rozumieniu dokumentów.

I wreszcie zrozumiałem, dlaczego informatycy mają ciągłe problemy z użytkownikami, którzy nie są w stanie przyswoić sobie prostych wydawałoby się zasad współpracy z komputerem. Jeżeli osoba ma problemy z analizą informacji drukowanej, jakże musi się czuć skrajnie zagubiona w dynamicznie zmiennym, zupełnie niewyobrażalnym otoczeniu oprogramowania. Gdy ktoś nie rozumie znaczenia wykresu, wówczas trudno od niego wymagać, aby sprokurował jakikolwiek, posługując się najprostszym oprogramowaniem. Jeśli nie potrafi przyswoić istoty dokumentu dotyczącego jakichkolwiek ogólnych spraw, to w jaki sposób można zrozumieć dokumentację użytkownika systemu. Tak więc proinformacyjni informatycy wtłaczają w antyinformacyjną grupę użytkowników swoje produkty i dziwią się, że są trudności.

Należałoby się zastanowić, gdzie leży przyczyna niezrozumienia podstawowych treści przekazywanej informacji. Czy są to wrodzone braki, czy też może nie wygimnastykowany umysł. Optowałbym za ostatnim. Dzięki metodom edukacji, preferującym pamięciowe opanowanie materiału, a skutecznie zwalczającym samodzielne myślenie, takie właśnie mamy efekty.

Wreszcie także zrozumiałem, dlaczego przeprowadzając egzamin testowy z podstaw informatyki na uczelni o profilu ekonomicznym, mam nieraz do czynienia z przedziwnymi odpowiedziami, które są w zasadzie poprawne, lecz nie do tych pytań. Na przykład, na pytanie o nazwę producenta systemu Windows, ktoś odpowiada całą listą firm: IBM, Citizen, Star. Na pytanie o nieco trudniejszej konstrukcji: w jakim rodzaju przetwarzania występuje podział funkcji między komputerem centralnym a stacją użytkownika - odpowiedź jest konkretna: Intel.

Pytania do tychże odpowiedzi pojawiały się w moich testach w innych terminach. Być może ulokowane były w tym samym miejscu na stronie.