Wojny patentowe

Obserwując działania największych graczy na rynku IT można dojść do wniosku, że prawdziwą bronią XXI w. w walce o klienta będą pozwy sądowe o naruszenie praw patentowych. Liczba zastrzeżonych technologii jest już tak duża, że trudno opracować nowe rozwiązanie nie naruszając choćby jednego patentu.

Jeszcze kilka lat temu przejęcia lub fuzje firm podyktowane były głównie chęcią konsolidacji zasobów, zwiększenia rozpoznawalności danej marki, pozyskaniem wysokiej klasy specjalistów. Obecnie, coraz częściej, miliardy dolarów wydawane są zapobiegawczo, by ustrzec producenta przed potencjalnymi roszczeniami z tytułu bezprawnego wykorzystania opatentowanych rozwiązań.

Google przeznaczyło 12,5 mld USD na zakup działu mobilnych rozwiązań Motoroli (Mobility). Według niektórych analityków połowę wartości przejętego podmiotu stanowią patenty. Szacunkowo, za jedną opatentowaną technologię Google zapłaciło 400-500 tys. USD. Wszystko po to, by wzmocnić własną pozycję w walce m.in. z koncernem Apple, który mocno angażuje się w wojny patentowe. Steve Jobs, zmarły niedawno szef Apple’a, nigdy nie ukrywał, że zrobi wszystko, by zniszczyć Androida (system operacyjnych Google’a dla urządzeń mobilnych).

Zakup praw do korzystania z zastrzeżonych rozwiązań staje się powoli normą. W ubiegłym roku, konsorcjum kilku firm na czele z Microsoftem zapłaciło koncernowi Novell 450 mln USD za 882 patenty. W lipcu br., zrzeszone w jednej organizacji, Apple, EMC, Ericsson, Microsoft, RIM i Sony przeznaczyły 4,5 mld USD na prawo do 6 tys. opatentowanych technologii firmy Nortel Networks. Oznacza to, że za jeden patent zapłacono 750 tys. USD.

Liczby te robią wrażenie. Analitycy wymieniają kolejne firmy z bogatym zestawem zastrzeżonych rozwiązań (Alcatel-Lucent, Kodak, Research in Motion, Nokia), które w najbliższych latach mogą domagać się swoich praw w gmachach sądów. Przedstawiciele Global Equities Research prognozują, że najbliższe wojny patentowe będą koncentrowały się wokół technologii 4G (sieci komórkowe czwartej generacji).

Specjaliści zaczęli nawet porównywać patenty do pieniędzy, twierdząc, że jest to nowy i dość specyficzny sposób rozliczeń między największymi graczami IT. Wyobraźmy sobie, że tak wielkie nakłady środków finansowych są lokowane w bardziej przemyślany sposób - w inwestycje, rozwój ciekawych projektów, zatrudnianie wykwalifikowanych pracowników. Wygląda na to, że duże koncerny wolą bronić najbardziej absurdalnych idei, zamiast w porozumieniu tworzyć nową jakość.

W wojnach patentowych powoli gubią się wszyscy. Na jednej z rozpraw sądowych między Samsungiem a Apple (strona pozywająca), adwokaci koreańskiego koncernu nie potrafili odróżnić tabletu Galaxy Tab od iPada2. Prawnicy Samsunga przekonywali ponadto, że to Stanley Kubrick w sławnej "Odysei Kosmicznej 2001" przybliżył światu ideę tabletu. Trudno czasem oprzeć się wrażeniu, że siła dział wytaczanych konkurencji wzmacnia jedynie rozrywkową stronę sądowych procesów. A w tym czasie prawdziwe problemy schodzą na plan bardzo daleki.