Wizja i rewizja

Gdy Tim Sebastian, dziennikarz i prezenter BBC obejmował najbardziej prestiżową placówkę w Waszyngtonie, miał już za sobą trzy lata w Moskwie i tyle samo, wcześniej, w Warszawie, gdzie spędził lata przełomu 1979-1982. Słuchało się go wtedy na falach krótkich z Londynu, a jego reportaże były obiektywne i wyważone, czym różniły się od powierzchownego Głosu Ameryki, czy tendencyjnego często Radia Wolna Europa.

Gdy Tim Sebastian, dziennikarz i prezenter BBC obejmował najbardziej prestiżową placówkę w Waszyngtonie, miał już za sobą trzy lata w Moskwie i tyle samo, wcześniej, w Warszawie, gdzie spędził lata przełomu 1979-1982. Słuchało się go wtedy na falach krótkich z Londynu, a jego reportaże były obiektywne i wyważone, czym różniły się od powierzchownego Głosu Ameryki, czy tendencyjnego często Radia Wolna Europa.

W jakiś czas po powrocie do Zjednoczonego Królestwa Tim zaczął prowadzić w telewizji BBC World autorskie programy o nazwie Hardtalk, które szybko stały się światowym hitem. Rozmowy prowadzone tam ze znanymi (a często kontrowersyjnymi) osobami nie były łatwe dla obu stron, ale nie było tam nigdy śladu napastliwości, lekceważenia czy poniżania rozmówcy.

Oglądałem setki tych półgodzinnych programów z różnymi wybitnościami tego świata. Tyle co pamiętam, z Polaków byli dwaj premierzy (Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka) oraz minister Danuta Huebner.

Tim Sebastian dość dawno już przekazał ten program młodszym kolegom, takim jak Lyse Doucet czy Stephen Sackur, a sam prowadzi teraz, nadawane przez BBC z Kataru, "Doha debates", znów gromadząc liczoną w milionach widownię z całego świata.

W tych dniach zaś zaszczytu wystąpienia w programie Hardtalk dostąpił obecny prezydent Wrocławia. Niestety, nie widziałem tej rozmowy w całości, ale, jak słyszałem, jeden z jej tematów obracał się m.in. wokół sprawy młodzieży, masowo opuszczającej Polskę w poszukiwaniu lepszej pracy lub pracy w ogóle.

Prezydent Wrocławia miał twierdzić, że tylko za jego kadencji we Wrocławiu i okolicach powstało ok. 40 tys. miejsc pracy, ale coraz bardziej odczuwalny staje się tam nie brak miejsc pracy, tylko brak ludzi. Od siebie dodam, że tzw. wieść gminna niesie jednak, iż stawki oferowane tam przez azjatyckich inwestorów i pracodawców osobom z przygotowaniem i praktyką, zawierają się - mówiąc językiem hydrologów - w dolnej strefie stanów niskich, toteż i zainteresowanie jest dalekie od wielkiego.

Do zupełnie innej kategorii należą opracowania, które udostępnia poprzez Internet, powstały w 1930 roku Bank for International Settlements, który sam jest bankiem banków centralnych. Opracowania te traktują zazwyczaj o zawiłościach ekonomii i finansów, ale, podobnie jak wystąpienia w programie Hardtalk, samo ich tam zamieszczenie jest ważnym wyróżnieniem dla autorów. No i tu też mamy polski akcent, bo tym razem, pośród wielu innych, znalazł się tam tekst wystąpienia wiceprezesa NBP Krzysztofa Rybińskiego z ostatniej Konferencji Informatycznej w Legionowie.

Nie jest to pierwsza jego tam publikacja, ale ta właśnie szczególnie zwraca uwagę. Trochę jakby po sołżenicynowsku zatytułowana "A day in the life of Homo Sapiens Globalus", jest interesującą i porywającą wizją społeczeństwa informacyjnego w nie tak bardzo znowu odległej przyszłości, której wielu z nas ma jeszcze szansę doświadczyć. Jako mieszkaniec Poznania, ze szczególną przyjemnością muszę odnotować, że w tekście tym specjalne wyróżnienie za rozwiązania informatyczne spotkało administrację tego miasta.

Co łączy obie przedstawione tu sprawy i ich bohaterów? Obaj niewątpliwie mają wizję celów, które nie są ani doraźne, ani taktyczne, co, według rozmaitych podręczników, charakteryzuje prawdziwych przywódców. Konsekwentna realizacja takich celów jest trudna, ale daje za to trwałe efekty, które - wcale nie paradoksalnie - w obu tu naszych przypadkach mogą przekładać się na rozwój regionów i państw.

Szkopuł w tym, że dominująca obecnie doktryna szybkimi krokami zmierza do tego, by, gdzie tylko się da, wizję zastępować rewizją. A potem niech i nawet potop.