Więcej uczuć, proszę

Podobno teraz już się nie programuje, lecz rozwija aplikacje. Nie pracuje się już w dziale, a w departamencie.

Lokalny Informatyk dowiedział się, że jego życiorys zawodowy nie dość, że jest przestarzały, to jeszcze znajdują się w nim archaiczne określenia, bo nie należy mówić, że pracuje się w dziale programistycznym, ale w departamencie rozwoju aplikacji. Lokalny nie mógł opanować śmiechu, gdy się o tym dowiedział. Podobno takie archaiczne zwroty od razu powodują, że łowcy głów wyrzucają życiorys do kosza, gdyż nie mają czasu, aby zajmować się podaniami gości, którzy nawet nie wiedzą, co i jak nazywa się w informatyce. Lokalny ma do tego stosunek dosyć luźny, gdyż żadne podania ani życiorysy go nie dotyczą. On ma po prostu znajomości i nie musi korzystać z pośrednictwa. Ale tak na marginesie, żona Lokalnego tworzy bardzo ładne aplikacje, więc gdyby napisała o tym w CV, to na pewno byłaby przyjęta do departamentu rozwoju aplikacji. W końcu taki rekruter chyba za bardzo nie odróżnia aplikacji stworzonych na jawie, z pereł czy rubinów, czy za pomocą naszywek. Zdaniem Lokalnego nieważne, czy pracuje się w dziale czy departamencie, przy programowaniu czy rozwoju aplikacji - oprogramowanie można robić dobrze lub sknocić z równym powodzeniem i tu, i tu. Takie teraz nastały czasy bezuczuciowe, że oceniają człowieka po tym, co napisze, a nie po tym, co rzeczywiście znaczy. Lokalny Informatyk przypuszcza, że tę globalną bezuczuciowość pogłębiają portale społecznościowe, które nadal pozostają bardzo ograniczone w zakresie wyrażania uczuć.

Weźmy pod uwagę takiego Facebooka, gdzie można tylko lubić albo nie lubić. No, przepraszam bardzo, czy stan uczuciowy człowieka wyrażamy w sposób bitowy? Poza tym pod niektórymi zdarzeniami aż nie wypada przyznać, że się je lubi. No bo jak można lubić tragiczne wydarzenie lub śmierć kogoś znanego? Człowiek chętnie podłączyłby się do tego grona, ale nie w sensie lubienia, lecz współczucia. Ale Facebook tego nie umożliwia. Nie zna uczucia takiego jak współczucie. Czy można pod linkiem pokazującym nieludzkie traktowanie zwierząt podpisać się jako wielbiciel tych zdarzeń? Czyż nie lepiej, aby był wskaźnik określający potępienie? Akcji charytatywnej zbiórki pieniędzy na jakiś zbożny cel wcale nie trzeba lubić (bo mogłoby to sugerować, że tylko czekamy na czyjeś nieszczęścia, aby spełniło się nasze oczekiwanie na kolejne ulubione charytatywne działanie), ale można ją popierać.

Idziemy za bardzo na skróty. Rekruter, który poświęca 10 sekund na CV, portal dopuszczający jedynie dwustanowy wykaz uczuć - to wspólne miano spłaszczenia ludzkiego życia.


TOP 200